RSS
 

Notki z tagiem ‘szatan’

Jeżyny ninja atakują.

04 wrz

Po raz kolejny okazuje się, że kameralne oglądanie filmów u
Egzota w liczbie osób trzy, kończy się upojeniem żubrówkowym i hasaniu przez
pola, lasy i rozpierdalanie sobie nóg na klombie pełnym Viola tricolor.
Otóż. Xeniunia, Traffa und Wosiowoś wtargnąć miały na zacny film jakim Senność
jest. Egzot poczynił sałatkę z fetą (z tym serem, nie ćpam w dni powszednie)
Woś poczyniła sos (był taaaki see) a Xenia und Trafa poczyniły szatańskie myśli
zakupienia alkoholu. Woś szybko zwinęła się, nadwyrężona po całym tygodniu
lubieżnych libacji(pięć dni na siedem chlania i balowania, ja nie wiem jak ona
to robi). Nagle z domu ewakuowali się również rodziciele egzotowi oraz
rodzeństwo w ilości sztuk jednej.
I zostali sami.

(pauza dla podkreślenia wzniosłości chwili)

- To co? Żubrówka? – zapytał z nadzieją w głosie Egzot.
W piętnaście minut później, wielka żółtozielona wódka okraszona butelką o
pojemności zero-siedem-litra prężyła się dumnie przy komputerze egzotowym.
Wchłonąwszy jedną trzecią butli, wznosząc toasty za różne osobistości muzyczne,
zauważylim, iż drzwi rozwierają się złowieszczo. Wtargnęła rodzicielka
egzotowa.
- Co pijecie? Żubrówkę? Żebyś mi nie rzygał przez okno znowu! – rzekła na widok
butelczyny i rozrechotanych twarzy naszon, i nie czekając na odpowiedź wyszła
do pokoju kawopijnego.
Dopiwszy wódkę do zacnej połowy, postanowili, iż pójdą się przejść. Na
cmentarz.
Sprytnie zamaskowawszy dziubki w kawałek gazety, żubrówkę w sakwę egzotową,
marszem wyruszyli przez pokój kawopijny, w którym to rodziciel egzotowy raczył
się jakimś meczem na eurosporcie.
- My wychodzimy się przejść. – rzekł Egzot z powagą.

Doszliwszy na smętarz, zaczęli się schizować opowieściami o duchach, i zrobiło
się nazbyt osobliwie. Ewakuowali się na pole gdzieś na peryferiach Czempinia,
tam też, skończyła się popita w postaci Caprio dwa litry jabłkowy a potem
wódka. Nieprzyjemna kolejność.
Trafa, Xenia oraz Egzot jednogłośnie zgodzili się, iż wódkę zakupić trzeba, bo
nie godzi się, bo godzina młoda, bo tak i chuj.
Niestetyż, sklepy czempińskie pozamykane. Wszystkie.

 
Misja
„idziemy do Kościana po wódkę” została chyba zaproponowana przez Egzota, acz do
końca pewien nie jest.
Idąc raźno przed podstawówką czempińską imienia bohaterów Westerplatte,
(do której notabene Egzot uczęszczał w czasach zamierzchłych) przypierdolił
Egzot nogą lewą w okolicach piszczeli w klomb pełen pierdolonych bratków. Egzot
na prawdę myślał, że posra się z bólu na miejscu, albo przynajmniej zacznie
asfalt zębmi wygryzać.
Ale nic, twardy był niczym najlepsiejszy mąż ze smokiem walczący. Ruszyli dalej.
Jakieś pięć metrów za hucznym znakiem CZEMPIŃ
ogłaszającym wszem wobec, iż właśnie z owej miejscowości wyszliśmy, trójka
podróżników zauważyła nadjeżdżający w oddali samochód, który świecił światłami
w mroku drzew.

- Jesteśmy Ninja! Uciekamy w krzaki!

Rzucili się (Xenia i Egzot za drzewo, Trafa na drugą stronę
ulicy, też za drzewo) w mrok, czekali aż charczący potwór przejedzie.Tak działo się razy kilka, do czasu. kiedy to Trafa
zauważywszy samochód w leśnym gąszczu ulicznym, schwyciła Egzota za rękaw bluzy
i histerycznie pociągnęła go w plątaninę jeżyn, uzbrojonych w jebitne kolce. Xenia
natomiast postanowiła zastosować się do reguły „ zamknę oczy, ja nie widzę ich,
oni nie widzą mnie” i kucnąwszy przy jezdni twarz jedno dłońmi zasłoniła. Po
tym incydencie zaniechali rzucania się w zdradzieckie krzaki. (Egzot ma emonogi
po spotkaniu z jeżynami, co idealnie komponuje się z snadnym siniakiem
klombowym.) W jakiejś połowie drogi w lesie siedząc i dumając,
stwierdzili, że im się nie chce. Xenia energicznie jednak uratowała sytuację,
bo wstała, i rzekła uroczyście:

- Jesteśmy Ninja! Idziemy dalej!

Kilkadziesiąt minut później, dojrzawszy w mroku stację
benzynową dwadzieściaczteryha otwartą, oczy zaświeciły się Egzotu niczym musze
na widok hałdy kiszonki, i chciał niemalże biec ku światłości stacyjnej wystawy
z olejem Castrol. A tutaj psikus. Tuż przy obwodnicy czaili się panowie
policjanci zainstalowani w samochodzie zaparkowanym snadnie pod rozłożystym
Acer platanoides.

Proszę sobie wyobrazić : Trafa nieletnia, Xenia bez dokumentów
i hasający Egzot z adhd, przechodzący o czwartej w nocy przez drogę główną
Kościan – Poznań.

W ogóle nie podejrzane.

I całą odyseję po wódkę o kant dupy rozbić możnaby. Musieli
zawrócić. Stwierdzili, że jak już są tak blisko domu Trafy, to można podhasać
do niej. Po drodze, Egzot znalazł pole kukurydzy (znalazł, kurwa, wyrosło mu
przed twarzą) Zebrawszy kolby sztuk cztery, postanowili je u Trafy ugotować i z
masełkiem zeżreć. I tutaj ponieśli klęskę. Kukurydza zamontowana w garnku
zielonym, ładnym, zaczęła puszczć czarne soki. A próbując ją konsumować okazała się, według przysłowia, „twarda jak jasny chuj”.  I w rezultacie wywalił Egzot
kukurydzę przez okno, wraz z szatańską wodą.

A do Czempinia wrócili pociągiem…

Także, jakby ktoś miał ochotę na seans filmowy u Egzota to
zapraszam… xD

***

Skąd was tutaj tyle? Egzot dziękuje za wszystkie seksowne komcie i odwiedziny. Rad jest niezmiernie. xD

 


Egzot z emonogą.

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS