RSS
 

Notki z tagiem ‘biochemia’

graficzne uzmysłowienie ognia z dupy

13 sty

     Zaczęło się. Ogień z dupy, żar w ślepiach, kofeina nocą w kubku. Sesja. Przysłowiowy chuj, że się jeszcze nie zaczęła, a Egzot już ma nogawki pełne gówna. Grafik rozpisany na kartkach formatu małego, przyklejony brutalnie taśmą do ściany gipsowej azaliż, przedstawia się przedstawiająco:

Środa,trzynasty stycznia : jutro w sensie. Zaliczyć ćwiczenia z fizjologii roślin, warunkiem owego czynu jest uzyskanie pięć punktów i pół z wejściówki. Zaliczyć zadania na uprawę roli. Oczywiście jest godzina za dziesięć dwunasta w nocy a Egzot umie przysłowiowe gówno. Zajęcia naturalnie od dziesiątej do osiemnastej. Od ósmej licząc po Egzotowemu, nie wliczając opóźnień i atrakcji ze strony Polskich Kolei Państwowych.

Czwartek, czternasty stycznia : iść na pierdoloną Ekologię Gospodarstwa Domowego (to coś o wietrzeniu domu) Szanowna Salma uświadomiła Egzota, iż zajęcia praktyczne z tegoż przedmiotu były tydzien temu. A Kapeluch miał Egzota wpisywać na liste obecności ( na podstawie której ocena będzie Egzotu wystosowana później w indeksie) albowiem Egzot na ten szit nie chodził, okazuje się że Kapeluch też skapitulował i na liście Egzot nie widnieje. [zło w proszku i rzadka kupa w nogawce mode] oh ah ęż ąż, chwiejnyż jest los Egzota na ogrodnictwie azaliż. Impreza przebierana w akademiku zostaje brutalnie skreślona z grafiku (patrz piątek)


Piątek, piętnasty stycznia : Kolokwium z genetyki (na którymż to Egzot nie był we wtorek ze względu na wirusowe atrakcje żołądkowe trwające od niedzieli (czyt. Egzot srał/rzygał w stadium niekontrolowanym.) W tenż dzień pewnie Egzota wezwą do teatru ognia aka Osetu, ale zamierza się kurczowo trzymać notatek i przysłowiowo każe wszystkim wypierdalać, a jakże.



Sobota, szesnasty stycznia : Egzot teoretycznie się uczy. (biochemia i przyprawy)

Niedziela, siedemnasty stycznia : Egzot przeklina, że w sobotę się nie uczył, panikuje, uczy się.

Poniedziałek, osiemnasty stycznia : Napisać kolokwium z angielskiego, na którym nie był dwa razy(raz pierwszy termin, drugi raz na poprawie), z różnych powodów [pkp/zwracanie treści pokarmowej] zapierdalać z nauką na kolokwium z przypraw. Zdobyć notatki.

Wtorek, dziewiętnasty stycznia : Kolokwium z przypraw.

Środa, dwudziesty stycznia : Wyjście z biochemii, które Egzot najprawdopodobnie zawali.

*

Jak natenczas onegdaj, Egzot ma mózg w okrężnicy na myśl o powyższym grafiku, najciekawsze , że owa sesja zaczyna się dopiero dwudziestego piątego stycznia, o czym egzotowy grafik nie jeszcze bladego pojęcia i żyje w błogiej nieświadomości.

Egzot.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Może jutro biochemicznie potańczę w tramwaju.

03 lis

 Notka będzie miała formę ” z dupy ” albowiem za dużo się Egzotu naroiło w chorym łbie i musi z siebie trochę wyrzucić drogą słowotoku. Zaczynajmy:


 Aktualnież włosy Egzotowe rosną w siłę wkurwogenną. Niedługo zaczną do oczu wpadać.

 O dziwo w pociągach nie grzali dopośladkowo a i z genetyki, na którą Egzot nie otwarł nic ma zacną trójczynę.

 Było fajnie. Przez tydzień. Teraz, o dziwo, jest lepiej. Nie wiem od czego to zależy, ale Egzot jest w stanie przenosić góry, żreć trociny i srać deskami. I niech mi ktoś powie, że jestem normalny to zaklaszczę pośladkami.

 Lubię tramwaje. Uwielbiam nimi jeździć. Najbardziej lubię ósemkę, osiemnastkę i jedenastkę. To nic że jeżdżą jak chcą. Niesamowita radość jest jak już się pojawią. Lubię ten hałas, szum i trzaski i te agresywne zakręty na których ludzie nieświadomie dotykają się i ocierają o siebie. Kilka przystanków jest jak kilkunastominutowy synchoroniczny taniec samotnych obcych ludzi.

 Czarnuszka ma nasiona czarne. Widać to idealnie na zeszycie w kratkę dużokartkowym Alkacziela jak się tak rzuci z nienacka garścią niczym pyłem gwiezdnym.

 Odwiedzicie Egzota w więzieniu jak już zamorduje swojego brata krzesłem obrotowym? Bo pizga kończynami w ścianę i Egzota irytuje.

Dzisiaj nie mogłem zasnąć. Ustawienie łóżka w pozycji horyzontalnej względem monitora było błędem.

 Tematem dzisiejszego zacnego wieczoru jest mordercze kolokwium z biochemii oczekujące Egzota jutro o godzinie mniej więcej czternastej z minutami. Z tejż okazji Egzot właśnie poczynia wiadro kawy z mlekiem w dzbanku i kanapki na talerzu. Bądźmy dobrej myśli żeby nie popierdolił naczyń docelowych.

 Ludzie na Wszystkich Świętych stanowią komiczny widok kiedy szarżują przez cmentarz do rytmu muzyki z słuchawek dużych nausznych.

 Tak, słuchałem muzyki na cmentarzu. Przeszkadza to w patosie święta? Nie mam szacunku dla zmarłych? Tak się składa, że słuchając odpowiedniej muzyki więcej myślałem o zmarłych osobach, niż o tym kto przyniósł jaki znicz i dlaczego nie są ustawione tak i tak a nie tam czy ówdzie i pod jakim kątem. Kurwa jasna.

I tak w ogóle to chciałbym czasami zatrzymać się na środku ruchliwego chodnika i po prostu patrzeć przed siebie. Nigdy tego nie robiłem. Może jutro.

Jutro…


Wybebeszał się Egzot. Dziękować.
 
Komentarze (12)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS