RSS
 

Archiwum - Marzec, 2012

Patroszenie palcem małym i pogoda emancipatorowata.

31 mar

     Ja brzoza ja brzoza, zgłaszam się z
poziomu parkietu, nadal. Zaczniemy od sucharowych wieści o pogodzie, mianowicie
pogodę taką jaką inni nazywają „pod psem”, „ ale piździ” tudzież „ale chujowa”
Egzotu nazywa takąż pogodę emancipatorowatą. Budzący kontrowersje uszne artysta,
zwany Emancipatorem tworzy pieśni, do których Egzotu zawsze wraca, a właściwie
nawet od nich nie odchodzi, bo słucha ich bardzo częstoż. I właśnie na taką
pluchę, deszczowanie ze śniegowaniem i wietrzenie erozyjne mordy Egzotowej obie
jego płyty są idealne.

Zakończył właśnie Egzot dwudniowy
maraton pracy od rana do godzin późnonocnych. Wczoraj miał okazję zapoznać się
z szefem wszystkich szefów, czyli właścicielem ristorante, w którejż to ma
przyjemność pracować. Z tym poznaniem owegoż Saurona meksykańskiego mordoru było
ubogo, albowiem  jako żółtodziób
kelnerski i ogólne truchło przewodu pokarmowego, nasłuchał się historii
przerażających, że niby to szef zwalnia osoby samym spojrzeniem, a lewym palcem
u nogi (tym malutkim) patroszy komorników i trolle leśne. Tak więc po
objawieniu się teżje postaci w lokalu, Egzot przezornie i na tyle hyżo na ile
pozwalały na to Egzotu spodnie zbyt ciasne w prawym udzie (zszyć trzeba było bo
rozdarły się w strategicznym miejscu) czmychnął na piętro i koczował tam przez
ponad godzinę. Ofiar w ludziach nie zanotowano, aczkolwiek terror był.

Teraz powróciwszy z wojaży
porannych półmartwych za sprawą tylko 4 godzinnego snu, przywdział Egzotu swój
ulubiony sweter do kolan, w którym wygląda Egzot jak poturbowane cygańskie
dziecko spod lumpeksu, zasiadł przed komputerem z wiadrem gorącej mięty i
słucha wyżej wspomnianego Emancipatora, którego jeszcze raz polecać. Bordello
jest w pokoju egzotowym nieludzkie, a rano w ferworze walki  Ryj egzotowy VERSUS Lustro* do ścieków
uciekła niecnie lewa soczewka naoczna egzotowa. Warto wspomnieć, iż była to
ostatnia soczewka lewa egzotowa, albowiem powinien nabyć właśnie zapas na
kolejne pół roku, ale nie ma za co. Ważne, że została prawa, ta z większą wadą
i Egzot ogarnia świat na tyle, że nie zderzył się z jakąś kobietą na pasach.
Jeszcze.

Był Egzotu na badaniach do pracy
swej, zaiste kuriozalny był ten mityng z paniami pielęgniarkami. Jedna
wyglądała jak raszpla z drutu nieciosanego, miała jakieś dziwne buty na
obcasidłach, twarz jak pomalowaną jagodami i cycki okrutnie podniesione pod
brodę za sprawą chyba jakiejś czarnej magii. Skutecznie odciągała uwagę od
szaro wyglądającej koleżanki, która była ewidentnie znudzona życiem i
stemplowała papiery egzotowe z nadzwyczajną żywiołowością leniwca po relanium.
Egzotu nie umiał utrzymać ciągłości rozmowy kiedy patrzył na to, jak jagodowa
czarownica wstukiwała dane personalne egzotowe do komputera, za pomocą
czterocentymetrowych tipsiorów z diamencikami. Następnie kazano Egzotu
przeteleportować się do pomieszczenia numer siedem celem nakłucia go i pobrania
krwi. Tam trzecia pani przepytała Egzota ze wszystkiego: dlaczego zrobił dredy,
kto mu zrobił torbę, skąd ma takie fajne zielone trampki, czy dredy bolą jak
rosną, czy ma rodzeństwo, dlaczego brat jest w Szkocji, oraz czym się
interesuje i dlaczego studiuje ogrodnictwo skoro macha ogniem. W kolejnym
pomieszczeniu znajdowała się pani lekarz, która sięgała Egzotu do łokcia i
fajnie chrypiała z końca pokoju kiedy to kazała powtarzać liczby wypowiadane
szeptem, co Egzota oczywiście też rozbawiło.

A powracając do pracy to wczoraj
miał Egzot przyjemność obsługiwać parę, samca i samicę, którzy byli strasznie
pocieszni i zostawili Egzotu dwadzieścia złotych napiwku. Strasznie rozbawiło
ich egzotowe wypierdolenie się z sernikiem zaraz przed ich stolikiem. Albowiem
w restauracji w której Egzotu pracuje jest taki elo motyw, że jak się zamawia
sernik, to przynosi go zorro. Gasną światła, leci epicka muzyka, a kelner
przywdziewa pelerynę do pelerynowania, maskę i kapelusz. Następnie drze ryj i
robi hałas strzelając z pistoletu, i z sernikiem najeżonym zimnymi ogniami,
bieży do stolika. Jak się wypierdoli albo rozwali po drodze jakieś krzesło, to
jest jeszcze lepiej, bo lud cieszy bułę.

Ponadto zajebał Egzotu semestr
ale status studenta nadal ma, co jest cieszon i rad, i w ogóle karmelki,
albowiem ma zniżkę i jednocześnie pracuje, nie martwiąc się niczym. Niedługoż
relacje z reszty żywota, natenczas zarządza się zrzucenie bomby na pokój
egzotowy i załątwienie sprawunków internetowych, albowiem cały czas internet
jest pożyczalski, z wiaderka stojącego w łazience.

Sensimientos porfavor!

Egzot.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Panierowana ścierka i ogrodowe kamienice.

28 mar

Siedzi Egzotu na parkiecie
swojego nowego pokoju w magicznej kamienicy w Poznaniu i pisze nocię. Tak, na parkiecie,
albowiem komputer stoi na stoliku nocnym a każde krzesło jest za wysokie. W
głośnikach Kora krzyczy żeby jej nie poganiać bo gubi rytm i traci oddech, a do
pomieszczenia wpada wiosenne chłodne powietrze. Pokój egzotowy posiada piec
kaflowy, epickie stare drzwi sztuk dwie, płaskorzeźby gipsowe na suficie i
balkon, na którym Egzot zamierza konkurować z Palmiarnią poznańską w ilości
uprawianych gatunków roslin.  Jak zwykle
miał Egzot więcej szczęścia niż umiejętności i rozumu, ale ogarnął mieszkanie i
pracę w niespotykanie krótkim jak na Egzota czasie. Jest zacnie. Teraz Egzotu
czeka do pierwszej prawdziwej wypłaty i będzie pławić się w używanych meblach
ze szrotu, świeczkach z Ikei i suszonej żurawinie. Będzie także malował ściany
na kuriozalny kolor jasnoszary i drukował będzie zdjęcia celem zaklejenia nimi
jednej ze ścian.

Jak wyraził Egzot nadzieję w
notce poprzedniejwszej, nadaje z nowej pracy, a właściwie nie nadaje, bo nie ma
internetu i dzisiaj chyba specjalnie pójdzie na sępa do ludzi, aby notkę dodać
na bloga. Pracę Egzot dostał, i jest Egzot bardzo rad. Począwszy od klimatu
miejsca, poprzez dobre żarcie i na świetnych ludziach skońcywszy, nie mógł
Egzot trafić lepiej. Cierpią jedynie stópki egzotowe, albowiem praca kelnera
zbawiennie na nie nie wpływa.

Praca obfituje w poznawanie
nowych ludzi, i zapoznawanie się z różnymi klasami/gatunkami/odmianami ludzi.
Ostatnio zapoznał się Egzot z gatunkiem T-rexus dresuswelurus, czyli Tyranozaur
w dresie welurowym. Była to dokładnie samica w wieku około czterdziestu siedmiu
lat, pulchna niczym dorodna buła i mięciutka za sprawą opiętego na niej od stóp
do podbródków welurowego fioletowego dresu. Tyranozaur zażądał stolika dla
pieciu osób na teraz zaraz, gdzie w godzinach popołudniowych w niedzielę było
to niewykonalne. Egzotu będąc kierownikiem Sali posyłał ku stolikom inne grupy
tkankowców, dwu trzy tudzież czteroosobowe, jednak żadnej „piątki” nie było
wolnej. Tak więc tyranozaur wpadł w niezadowolenie i foch, jął sapać przy
wejściu, iż specjalnie Egzotu tyranozaura nie usadza, a wszystkich innych
wpuszcza. Musi Egzotu wyrobić sobie jakiś pancerzyk przeciw gburowatości
ludzkiej, bo zbyt często stawia się w sytuacji np. takiego turanozaura, i staje
na głowie aby znaleźć prehistorycznemu welurowemu kuriozum miejsce do
plaszczenia pośladów. W końcu zdecydował Egzot dostawić jakiś tron do stolika
czteroosobowego i posłał dresiwo na miejsce, z myślą spełnienia dobrego
uczynku, albowiem najpierw musiała spalić jakieś nikłe kalorie i wejść po
schodach na górę.

Praca egzotowa obfituje w
rozmaite konfiguracje charakterów i osobowości, to aż niesamowite, jak Ci
wszyscy ludzie potrafią się dogadywać. Również psoty są zacne, jak na razie nie
doświadczył Egzot, (a i to pewnie rychło się stanie) ale słyszał opowieści o
rzucaniu się szmatami mokrymi od domestosu, torbach wypełnionymi chrupkami
tudzież sosami, czynienie ołtarzyków współpracowników w szafkach, polewaniu się
sosami, rzucaniu sosjerkami, odkręcaniu kegów na barze oraz Egzota ulubione:
smażenie ścierki w panierce tak aby imitowała kotlet i podanie go wygłodniałemu
kelnerowi w ramach obiadu służbowego.

Będzie mor, dajcie mi tylko
ogarnąć internet i powracam, bo materiału do opowieści jest sporo.

 Egzot

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Łkając nad księgą czwartą, nierżniętą, oraz imidżu wywroty.

08 mar

     Egzot chyba dorośleje. Nieodpartym tegoż dowodem jest fakt, że przestał słodzić herbatę. Tak, to jest to. I wkurwia go ostatnia część Eragona, która jest napisana w taki sposób, że Egzota swędzi damska część rozrodcza, której nie posiada. Toż to żenada jakaś jest a nie książka, nie dość, że czeka się na tę księgę tyle czasu, to jeszcze jest tak za przeproszeniem z dupy. Zdania złożone debilnie, prosto jak dla dwunastolatka, kretyńskie motywy rozszczepiających się robaczków, wielki zły król, przed którym Egzot czuł jakiśtam respekt przez wszystkie poprzednie tomy, okazuje się wymoczkiem w pelerynie, który jedyne co potrafi to powiedzieć kilka zdań, pomanipulować nieudolnie snami jakiejś przywiązanej do blatu kobieciny i wyjść obrażony z komnaty bo mu nie wyszło. Psychika postaci zarysowana jest z dupy, rozterki i dialogi między Eragonem a jego smoczycą też są z dupy, opisy walki, nie wiem czy wspominałem – są z dupy, wszystko dzieje się na poziomie intelektualnym gumisiów. Ma nawet Egzot wrażenie, że i szczęśliwe misie pijące sok z gumijagód mają szansę odegrania decydującej roli w tej książce. Jest Egzot co prawda w mniej więcej 2/3 księgi, ale od pierwszych stron targa nim rozgoryczenie i zauważa motywy, które był już powielane miliony razy, albo są zaliczane w ocenie egzotowej do tej niższej fantastyki, gdzie autor nie umie udźwignąć cieżaru świata, który stworzył i teraz wypisuje bzdury. Tak jest również w tym przypadku. I teraz pytanie, czy autor tak chujowo pisze, czy to Egzot wyrósł z tego typu bajkowo-fantastycznych powieści.
Ponadto Egzot poszukuje pracy ostatnimi czasy, albowiem edukację swą na uniwersytecie rychło ma zamiar zaniechać, bo go zwyczajnie wkurwia. Jutro ma dzień próbny w restauracji przy starym rynku, i bardzo liczy na to, że uda mu się dostać, bowiem przeczuwa zacny klimat. Więcej nie napisze bo zapeszy.
Z njusów ogólnooczywistych, można wymienić zmianę imidżu egzotowego, mianowicie: ma dredy. Fryzurę, o której zaraz po jej zrobieniu stwierdził „kurwa, ścinam się na zero”, poleca egzot każdemu kto się waha czy zrobić czy nie. Bo sprawa jest zacna i w kilka godzin po zrobieniu narasta zadowolenie. Nie wiadomo z czego to wynika, ale dredy są zacne. I nie śmierdzą, chyba że ktoś nie dba i tarza się w smalcu.
Ponadto rozwarł Egzot pseudodziałalność artystyczną hendmejdową, to znaczy, że czynić będzie koszulki, torby i inne pierdoły, alczkolwiek leniwy jest z natury, więc bardzo różnie mu to wychodzi. W każdym razie zaprasza się na stronę i polubienie i w ogóle ^_^ klikamy w obrazek:


Ma Egzot rychłą nadzieję nadawac już z nowej pracy, albowiem ma przeczucie, że będzie ona obfitować w zacne zwroty akcji, tymczasem, poleca się klikać w obrazek i hasać po galerii i wydawać dolary.

Egzot pozdrawia.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS