RSS
 

Że słi jednopoślad la szczoch de kanappe.

26 wrz

     Dawno nie pisawszy, a akurat dzisiaj, opiszemy całą sytuację na świeżo, gorąco i z ostatniej chwili. Targa Egzotem wkurwienie niesamowite, a więc po wstępnym upuszczeniu z siebie ciśnienia w postaci soczystych kurew i japierdolów rzucanych szczodrze na boki oraz na wprost, ucieknie do kolejnego WENTYLA (bardzo mnie bawi używanie tego określenia, wentyl, upust emocji wentylem… jak i dlaczego, kurwa, ludzie!) upustowania ciśnienia które ma w zanadrzu, a mianowicie zapomniany onegdaj blogasek. Tak więc teraz nastąpi nocia w której będzie można pośmiać się z nieszczęścia egzotowego.

Na wstępie oznajmi Egzot, iż posiada psa, labradora maści szatańskiej i czarnej jak piekło, zwie się tymczasowo Bogdan, niestetyż nie jest do końca jego i po okresie dwóch tygodni z hakiem, odda go do hasania po Poznaniu. Tak więc ta słodka istota, szczekiem głośnym i piszczeniem obudziła Egzota o godzinie drugiej trzynaście dzisiejszej snadnej i spokojnej nocy. Myśli sobie Egzot, że coś się dzieje, że coś go boli, że umiera, że łysieje boleśnie albo go ktoś porywa. Nie, kurważ, po zapaleniu światła i odgarnięciu włosia z twarzy zauważył, iż pies siedzi pod łóżkiem, z pluszakiem w pysku i łaknie zabawy. O drugiej (przypominam: kurważ) w nocy. Tak więc budzon był Egzot z różną częśtotliwością do godziny piatej. O Piątej trzydzieści, zwlekł się Egzot z łoza przesyconego pościelą bezsenności i bólu egzystencjalnego na myśl, że jest (kurważ) piąta trzydzieści. Ubrał się Egzot piorunem, uwikłał tkankowca w obrożę oraz smycz i już miał z nim wychodzić na zewnątrz celem wypróżnienia psa, gdy ten zaczął wszem wobec szczać przy kanapie.

Po puszczeniu soczystej wiązanki wyrafinowanych inwektyw, ogarnął mokrą plamę i wyszedł w końcu na docelowe zewnątrz. Następnie pożarł śniadanie i pojechał rowerem na peron, aby zdążyć na pociąg o szóstej czternaście, kurważ jego mać. Rzuciwszy jednoślad w krzaki, dzikim biegiem dopadł Egzot do drzwi pociągu, okazało się, że sezon na koszmar rozpoczęty jest na nowo, mianowicie grzejniki elektryczne dopośladkowe działały pełną parą, tak wiec chcąc nie chcąc wkroczył Egzot do srogiej sauny pkp. Na tym jednakże nie koniec.
Każde puste siedzisko wagonu było luksusowo obite pluszem,  między cudownie pachnącymi pasażerami chodził pan ze skrzypcami, stąpając bosą stopą po płatkach herbacianych róż…

Tłumaczenie: pociąg był zajebany po sam sufit, znalazł sobie Egzot miejsce siedzące na schodkach prowadzących na PÓŁPIĘTRO w otoczeniu poszarpanych kawałków śmieci oraz chrapiacego nieopodal pana, który chyba nie mył się od tygodnia.

Gdzieś w Mosinie wsiadła bardzo gruba dziewczynka, na oko lat trzynaście, jebczy plecak z hello kitty, glany na stopach i wielkie hipsterskie okulary na pół ryja. Mieszanka Wedlowska po prostu. Widać było, iż była dumna ze swojej odmienności społecznej oraz była szczerze przekonana, że zaimponuje wszystkim pasażerom swoimi umiejętnościami we władaniu językami obcymi. Mianowicie, swoją siostrę Natalię(siedzącą dwa stopnie niżej), poklepywała po ramieniu mówiąc dostatecznie donośnie, aby usłyszał ją każdy w korytarzu: Natalia, Natalia, Natalia słuchaj, mam dzisiaj kartkówkę z francuskiego!
Na te złowieszcze słowa wyciągnęła podręcznik do owegoż języka i zaczęła kaleczyć na głos: ŻE SŁI, SI WU PLE, ŻU WU, PARI.
Przy okacji trącała Egzota łokciem oraz wcześniej wspomnianym różowym plecakiem. Egzot za to powtarzał sobie bezgłośnie inwektywy z okolic godziny piątej trzydzieści.

Przedostawszy się przez rozryty i śmierdzący Poznań Główny, dotarł Egzot do Ogrodów, gdzie okazało się, że seminarium jednak ma piętnaście minut później i mógł spokojnie jechać tym późniejszym pociągiem. Seminarium uznaje Egzot za kompletną stratę czasu i w ogóle drzewa, bo praktycznie nie dowiedział się nic nowego, poza tym, ze żeby zapisać cytat z książki, to opis tego cytatu jest dłuższy niż cytat itself & sam w sobie. Kurważ.

Po skończonych pseudocwiczeniach, które są jedynymi Egzotowymi ćwiczeniami w poniedziałki (yay), pohasał na pociąg, w którym również pachniało różami [wkurwienie mode hard on] a pasażerowie rozdawali sobie kurwa bukiety z lawendy ja pierdolę! Borze Wszechlistny i Słodka Bogini Mydła, dlaczego ludzie się nie myją, pytam się. [wkurwienie mode hard off]
Po trzykrotnej zmianie miejsca siedzącego na takie, w którym ostatecznie dało się wysiedzieć bez zatykania nozdrzy ziarnami bobu, dotarł Egzot do domciu. Ucieszon myślą, iż zaraz wsiądzie na rower, pojedzie do domu, gdzie przytuli psa, obejrzy Chirurgów i ewentualnie odeśpi noc…
Gówno. Stanął Egzot przed krzakiem docelowym, w którym to jednoślad porzucon, i tego jebanego jednowdupęśladu nie odnalazł. Dobrze, że przerzutki ma zepsute i jak ktoś się na nim wypierdoli to kierownica wbije mu się głęboko w dupę i wyleci bokiem jak dzida bojowa!

Podsumowując: Dzień oraz nadchodzący, kurważ, tydzień szkicują się wybornie. A jest dopiero godzina trzynasta, dla pewności zasuwa Egzot rolety i nie wychodzi z domu, jeszcze go gotów piorun zabić w tę słoneczną pogodę.

Aha, poza tym nowa płyta Bjork SSIE po kule. Tylko we Florence nadzieja teraz.

Nie pozdrawiam nikogo,
Egzot…

…za to Bogdan pozdrawia.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. Mon

    26 września 2011 o 17:27

    a ja myślałam,że to ja mam dziś kiepski dzień :)

     
  2. kuszko

    28 września 2011 o 19:40

    a ja urwa myślałam, że ci się zdechło. miło czasem się dowiedzieć, że ktoś też ma zjebany dzień. pozdrowienia dla bogdana.

     
  3. J.

    29 września 2011 o 12:40

    no ja też się (prawie) posikałam :D

    Znaczy…współczuję.

     
  4. Kamako

    30 listopada 2011 o 21:43

    Czas na nową notkę! Zapuściłeś się Egzocie. A ja potrzebuję Twoich radosnych wynurzeń i niepoważnych sprawozdań.

     
 

  • RSS