RSS
 

wielki almanach pipczenia kościelnego oraz agresywna mulina kaloryferowa

05 cze

     Ostatnimi czasy Egzotem włada niesamowicie władcza władająca mieczem nicniechcenia pełna władzy prokrastynacja. Władzę ma nad Egzotem całkowitą. Tak więc zamiast uczyć się na milion kolokwiów, wyjściówek i zaliczeń, siedzi Egzot rozwalony w najlepsze przed komputerem, słucha muzyki i robi wszystko żeby tylko nie dotknąć notatek, które tak parzą w linie papilarne egzotowe. Niegodne i karygodne zachowanie studenta trzeciego roku, ale co Egzot może na to, że jemu się tak kurwa okrutnie nie chce że aż boli i nawet sranie cekinami nie pomaga. Oczywiście obudzi się Egzot w kulminacyjnym momencie wszystkiego i będzie biegać jak kot z pęcherzem, odrapując drzwi z farby i maltretując mur czołem swym spalonym na słońcu na zacną purpurę.
    Potrzebuje Egzot kilku niewolników, których to przyłańuszy do kaloryfera, da im zieloną i żółtą mulinę i każe robić dredy materiałowe ze starych odzień wierzchnich egzotowych, bowiem takich dredów potrzebuje do torby miliony a nawet setki. Nastepnym razem jak Egzot wymyśli sobie torbę z kurwa dredami, bo prosze mu dać opuncją przez mordę i dobić jakimś konarem.
     Okazuje się , że słuchawki duże nauszne, które Egzot posiadał z przerwami na słuchawki douszne mniejsze w okresie hm… ostatnich pięciu lat, powodowały nieustający pseudoból głowy, był to dziwny dyskomfort, taki, że kiedy nawet Egzot kładł swą głowicę na podusze, ból był nawet większy, od czasu kiedy to Egzotu spierdoliły się urządzenia muzykonośne douszne, głowa Egzota jakby przestała boleć kompletnie. Brak muzyki w uszach Egzotowych ma jednak jedną gargantuiczną wadę w postaci ludzi pociągowych ciamkających pożywieniem w swoich akustycznie wyposażonych jamach gębowych. Nożeszjapierdolę, jak można tak żuć gumę, jak kobieta gangstera z filmów lat trzydziestych.
     Pozostawiając to irytujące zjawizko bez większego komentarza, pragnie teraz Egzot porozwodzić się (w sensie porefleksić) nad ostatnim pseudobłyskiem technicznym w swojej mieścinie. W sumie nie takim ostatnim, bo zamontowanym już jakoś zimą? Nieważne. Chodzi mianowicie o dzwony kościelne, a raczej jakieś pseudogłośniki, które zamontowano w wieży kościelnej czempińskiej. Otóż o każdej pełnej godzinie napierdalają jakąs pieśń kościelną i to z takim rezonansem i głośnością jak na koncertach woodstockowych pani z guano apes darła mordę w deszczu i było zacnie. Tutaj nie jest zacnie, jest to irytujące zjawisko, kiedy to słucha sobie Egzot pieśni w zaciszu domowym, aż tu nagle dzwony jak nie zapodają jakiegoś przykładowo „miłuję cię Panie” (tytuł przykładowy, ja tam się nie znam) i to jeszcze taką łamaną pseudomelodią, że uszęta Egzotowe są bardzo skonfundowane, bo tutaj muzyka, tam dzwony, a sąsiad jeszcze woła Baśkę i robi się radosna rozpierducha.
Najbardziej rozpierdala Egzota melodia o godzinie bodajże dwunastej w samo południe [toczące się krzaki westernowe raz] dzwony owe produkują się jakieś dobre trzy minuty powtarzając jedną zwrociszę po kilka razy tylko w innych tonacjach. Idzie dostać szału amoku i dżumy na raz. W godzinie dokładnie dwudziestej pierwszej trzydzieści siedem, wtedy kiedy to nasz papież umarł, dzwony raczą nas znaną wszystkim pieśnią o wdzięcznym tytule „Barka”. Niby wszystko fajnie, bo pochwalne i tak dalej, no ale bez przesady do cholery, codziennie? Jeszcze pal licho egzotowe cztery kąty, które od zacnej budowli neogotyckiej oddalone są znacząco, ale co mają powiedzieć ludzie, którzy mieszkają na rynku i w sumie zaglądają w witrażowe szybki kościółka? Mają chyba jakies refundacje z unii na aparaty słuchowe.
Doprawdy, za te pieniądze, które poszły na te diabelne urządzenia, zastępujące klimatyczne dzwony niegdyś grające zacnie, może warto byłoby na przykład wybrukować drogi na osiedlu egzotowym, a nie, że w czasie roztopów czy pluchy jesiennej, człowiek się zastanawia czy ubrać kaloszospodnie rybackie czy wypożyczyć raczej kajak.
     Porzucając kościelne przeboje muzyczne, opowie Egzot, że był na pierwszym występie w tym roku celem machania ogniem, dla dzieciaków. Egzot woli kiedy na widowni jest mniej osób z przewagą osób małoletnich tudzież pseudopełzających. Dzieciaków jednak nie da się oszukać, jak się nie podoba to powiedzą, że jest do dupy i Egzot wtedy wie co zmienić w swych performensach, na całe szczeście strasznie się podobało i Egzot zmuszon był zrobić jeszcze dwa bisy. Bardzo budujące i w ogóle, od dawna Egzot nie czuł się jakoś tak potrzebny i zadowolony z własnej osoby. A i nawet strój ma w końcu jakiś reprezentatywny, bowiem z płomieniami i zacnymi spodniami, któryż to własnoręcznie poczynił.
     Tymczasem idzie Egzotu robić te [dużo przekleństw] dredy do torby, którą skończy pewnie w wieku lat trzydziestu z hakiem.

Egzot.

P.S. Nexy, torbę zapewne wrzucę na devianta jak ją skończę, ale na prawdę, możesz się dłuuugo naczekać. xD

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. kuszk

    10 czerwca 2011 o 23:38

    torba z dredami? uuuu, chetnie zobacze jak wrzucisz zdjecia ^^

     
  2. Arina

    11 czerwca 2011 o 08:58

    Ja mam sąsiada, który o 5.30 śpiewał ‚Kiedy ranne wstają zorze’. Odkąd dowiedział się, że za zakłócanie ciszy nocnej będzie mandat zorze zaczęły wstawać później xD

     
  3. n-e-x-y

    14 czerwca 2011 o 16:19

    Spokoloko, cierpliwie przyczaję się gdzieś w pobliżu wraz z moim wszechwidzącym okiem ;)

    Pozdrawiam,
    N.

     
 

  • RSS