RSS
 

Biegające maski papierowe i ciąża spożywcza na bazie wędzonej makreli

24 maj

     Od paru dni ma Egzot wyrzuty sumienia na tle wpierdalania wszystkiego co jadalne i w podniebienie egzotowe smakiem idealnie pasujące. Tortille, chleb ze smalcem, fchuj czekolady, no i ostatnie odkrycie : lody z makdonalda z polewą karmelową. Wpierdalanie (albowiem dystyngowanym konsumowaniem artykułów spożywczych nazwać tego nie sposób) odbywa się na zasadzie zapychania jamy gębowej i uśmiechaniu się błogo. Gorzej z tym uśmiechaniem jest kiedy Egzot spogląda na swoją ciążę spożywczą kształtującą się w okolicach tam gdzie flaki egzotowe są obleczone skórą. Skórą, btw, snadnie na heban obczaskan na praktykach.
Przedsięwziął Egzsotu plan coby sobie wieczorami biegać. Bieganie Egzot lubi, ale mu się nie chce. Więc co. Przed chwilą, wpierdoliwszy siedem skibsonów (pasztet, mielonka, ser walbą, pasta z tuńczyka z biedry, makrela wędzona), pomidora oraz pół wiadra jogurtu (brzoskwiniowy, szmato).zasiadł Egzot, w swetrze do kolan swym ulubionym nowym, oraz kubkiem wiadropodobnym z melisą, przed komputerem i wylewa z siebie wirtualne pierdoły chcąc zamaskować tym samym palące wyrzuty sumienia, że Egzot silną wolę posiada znikomą, niczym żuk gnojarz próbujący nie tarzać się w gównie (cudowna pod względem estetycznym metafora raz).
Ubzdurał sobie Egzot torbę. Zacną torbę z twarzą z masy papierowej (notatki z fitopatologii w koncu się na coś przydały) i kapturem i wyszywane muliną i w ogóle drzewa. Punktem pierwszym było poczynienie twarzy z masy papierowej. Takż Egzot uczynił i suszył ją jakiś pierdolony tydzień, a twór i tak wyschnąć nie chciał, mimo pięćdziesięciostopniowych upałów na zewnątrz. Dziś, jak zwykle, przełożył Egzot twarzyszcze papierowe na parapet celem rychłego jego obeschnięcia na słoneczku, i poszedł spać. Niedługoż potem, obudził go jebitliwy wiatr smagający modrzewie (złowieszcze zobrazowanie wiatru smagających modrzewie raz)
- O kurwa. Maska jest na parapecie. – pomyślał w przypływie paniki.
Gówno. Maska BYŁA na parapecie, spierdoliwszy się po schodach rozpłatała się samoistnie na kilka niezacnych części. Co prawda gdyby Egzot był osobą opanowaną, mógłby ją jeszcze jakoś posklejać i byłaby jak nówka, ale w przypływie niemożliwego wkurwienia (tak, grzmiało i piorunowało nad domostwem egzotowym), unicestwił Egzot pozostałości za pomocą własnej potężnej pięści, klnąc przy tym siarczyście i soczyście. Tekst szanownej rodzicielki również nie pomógł (” Po co w ogole to tam kładłeś? Trzeba było wczesniej myslec”) Tylko że wcześniej było słońce i zacna pogoda…
A maskę już nową uczynił, albowiem wiedział już mniej więcej jak tym razem ma zrobić oko, żeby wyglądało normalnie, a nie wklejone w północnozachodni kwadrant czoła.
Ogólnie zapomniał Egzot co chciał jeszcze napisać, więc chyba zakończy tutaj i pójdzie spać, bo jutro znowu motyczenie w Poznaniu.

Egzot

 
Komentarze (3)

Napisane przez w kategorii Bez kategorii

 

Tags: , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. simba

    27 maja 2011 o 21:54

    to co ty masz za praktyki że nie chudniesz? ;D

     
  2. n-e-x-y

    1 czerwca 2011 o 22:01

    Pogoda sprzyja wpierdalaniu wszystkiego co się nawinie, amen. (tak, uwielbiam zwalać wszystko na pogodę)
    Ponadto zaciekawionam Twoją wizją torby. Pochwalisz się?

    Pozdrawiam Cię serdecznie, zacny Egzocie – mimo żem nieaktywna piśmiennie/czytelniczo, czasem jeszcze zaglądam ;)

    N.

     
  3. Egzotu

    6 czerwca 2011 o 22:25

    Komć kontrolny.

     
 

  • RSS