RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2010

Płatki jedzone widelcem i nieodparta chęć oparcia się o śmietniczkę.

12 wrz

     No, powoli wszystko idzie ku rozwiązaniu, (nie jestem w ciąży) w sensie że układ który spędza mi sen z powiek na września osiemnastego jest już w większej połowie ukończony, ostatnią poprawkę pisze Egzot w ten wtorek, więc naturalną koleją rzeczy siedzi przed komputerem, słucha soundtracku z Władcy Pierścieni i nie robi mic konstruktywnego. Indeks ma oddać do piętnastego, zobaczy się.

„Wrota Mordoru stanęły otworem, ziejąc przenikliwym mrokiem i zapachem śmierci. Z czeluści czarnej mgły i smrodu cierpienia wyhynął podstępnie zionący ogniem najeżony kolcami skoroszyt z notatkami o mechanizacji ogrodnictwa.
- Przeczytaj mnie przeczytaaaj! – wrzeszczał plując strzępami kartek na lewo i prawo
- Nieeee! – darł mordę Egzot, wspinając się po kamiennych schodach wiodących do jaskini pająka o przerażającym imieniu Nie-zdam-tego-gówna. „

No, i zaliczył Egzot wschodnią część Polski, co prawda tak w sumie gówno widział bo nawet na starówce w Lublinie nie był, ale co był w Lublinie to był. Znajomych odwiedzić. Spędził w podróży, sumując, siedem bożych godzin w pociągu teelka naprzeciwko pani, która pośladkami zajmowała dwa boże siedzenia, dziadkiem, który smarkał w szybę, młodą parą studentow czytających Kafkę oraz dwoma staruszkami które wypowiadały się na tematy różne, acz głośno. W połowie drogi Egzotu rozładowała się komórka, będąca również źródłem muzyki dousznej, więc po prostu tragedia i zgrzytanie zębami. Z nudów biegał Egzot po korytarzu w tę i z powrotem, otwierał okna coby popatrzeć na mijające nas hyżo słupy kolejowe i patrzył ludziom do przedziałów próbując podpatrzeć najciekawsze pozycje do spania w pociągu. Zdecydowanie wygrywa pan w niebieskiej koszuli. Oparł on czoło na śmietniczce (w tlk są takie większe śmietniczki, horyzontalnie płaskie), rozwarł usta, zwiesił ręce ku podłodze i spał. Zaiste piękny widok.
     W Lublinie jechał Egzot trolejbusem! Nawet bilet ma na pamiątkę, coby się wszem wobec chwalić. Pobyt również zacny był, to nic że w kuchni mieliśmy tylko garnek, kubek, widelec, nóż i łyżeczkę. Bardzo chciałby Egzot wrócić, fajnie się płatki jadło widelcem z garnka.
Zaprawdę, częściej musi Egzot robić takie prawie-spontaniczne wypady do osób których nigdy nie spotkał na żywo, wzbogaca to aurę Egzotową i czuje się szczęśliwy jak diabli. A, w Lublinie też Egzota z kobietą pomylili, w kolejce do kiosku. Oto dialog:

 Jakaś Pani – Przepuści mnie pani? Ja mam pociąg zaraz.
 Egzot – Spoko. [obserwacja zmieszania obiektu przepuszczonego]

Ta zdziwiona mina osoby docelowej… nigdy mnie to nie przestanie bawić. xD

Egzot.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS