RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2010

oj tam oj tam!!!

20 kwi

     Na chwilę wtargnąwszy. (Egzot musi rozpocząć naukę o robalach, wiadomcia czemu robi wszystko żeby tylko po księgę nie sięgnąć). Uprasza się serdecznie o nie urządzanie pyskówek w komciach, rani to delikatną psychikę egzotową i skłania go do rozmyślania o tym, że nową nocię w końcu należałoby z siebie wyrzygać. Almanachu w dalszym ciągu „nimo” albowiem komputer egzotowy duży namyśla się. Aktualnie Egzot przeklina nad pisaniem z klawiatury laptopa rodzicieli. Śmie Egzot twierdzić, że skonstruowano go jeszcze przed wynalezieniem pisma klinowego.
     Z nowości w porywająco nudnym życiu Egzotowym można by wymienić, iż nabył Egzot soczewki nagałeczne dzięki którymż to w końcu egzot widzi liście wyraźnie, a twarze ludzi nie przypominają cielistego kleksa z większym otworem u dołu. Zaprawdę Egzot poleca. Soczewki git malina. Oczywiście nabył Egzot zapas na następne pół roku, nie konsultując się w ogóle z optykiem/okulistą czy mu wolno i czy mu gały nie uschną rychło po założeniu owych dwóch kawałków pseudofolii do pakowania śniadania. Przez pierwsze trzy dni po założeniu Egzot nie nadążał za zmienianiem majtek, albowiem po raz pierwszy od lat wielu, widział świat wyraźnie jak na przykład pierwszą w tym półroczu szmatę z kolokwium.
      Kolokwium otóż z mechanizacji rolnictwa albowiem. W sumie, to Egzot nie spodziewał się oceny pozytywnej, albowiem nie raczył nawet rozewrzeć zeszytu (szczerze, to nie pamięta gdzie w zeszycie-do-wszystkiego zostały notatki umieszczone) a i popisowe zadanie czwarte, mimo dużej dozy przelanej w ów zadanie kreatywności, nie uzyskało maksymalnej liczby punktów. Otóż. Zadaniem było narysowanie roztrząsalnika (?) obornika (jea! rymuje się!) Egzot popuścił… wodze fantazji i namalował wielką hałdę wyśmienitej jakości obornika, obok niego w zacnych kaloszach i słomianym kapeluszu stał Pan Mieczysław dzierżący władczo widły metalowe z trzonkiem drewnianym. Obrazek obok ukazywał proces roztrząsania obornika przez Pana Mieczysława. Egzot bardzo był rad z owego dzieła. Obornik wyglądał jak żywy…
… wielkie 2.0 na frontpejdżu kolokwium również. No ale nicto, miejmy nadzieję, że przy zraszaczach pójdzie Egzotu lepiej.
     Na zajęciach z roślin zielarskich, raczono studentów SUSZEM. Wiecie, takimi zmielonymi i suszonymi roślinkami w tytkach foliowych od guzików. Chyba wiadomo jak wygląda w pełnej okazałości. No. Pech chciał, iż wracawszy niedawnoż pociągiem relacji wiadomo jakiej, został Egzot poproszony o wydobycie z torby biletu miesięcznego. Oczywistą sprawą jest, iż portfel znajduje się na samym dnie kurewsko wąskiej torby egzotowej. Dokopawszy się do niego i tryumfalnie wyszarpując go z czeluści sakwy, na podłogę hucznie wypadła torebka foliowa na guziki wypełniona suszem ziela fiołka trójbarwnego (Viola tricolor).
Spojrzenie konduktorki i połowy przedziału proszę sobie zwizualizować. Kolor twarzy egzotowej również .

Egzot.

Błędów popełnionych w tekście powyższym poprawiania na tym diabelskim urządzeniu hardo odmawiam.

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS