RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2010

Styropian na chlebie i pierdolone kwiaty lotosu.

31 sty

     Czy jest coś gorszego od wyrobu czekoladopodobnego? Otóż jest. W ramach poszerzania granic i rozpieprzania horyzontów na płaszczyznach smakowych, rodziciele nabyli drogą kupna, całkiem nieświadomie, wyrób seropodobny. Ów olbrzymi kloc, spoczął na desce do krojenia podczas niedzielnego śniadania albowiem. Uderzał on po gałach wybitnie nieserowym kolorem, albowiem blady był jak śmierć, a konsystencję możnaby przyrównać do wilgotnego, mielonego styropianu. Ośmielił się Egzot użreć kawałek najmniejszego plasterka. Woń plastiku oraz rozjeżdżające się między językiem a podniebieniem granulki nakazały Egzotu natychmiastowo umieścić przeżuwany pseudopokarm w kosza na śmieci.
 - Zjecie w grzankach, roztopi się może. – Rzecze szanowny rodziciel egzotowy.
 - No chyba szczerze wątpię. – wyraził swą opinię Egzot.
Następnie okazało się, iż pokaźny blok pseudosera był li i jedynie wierzchołkiem góry… serowej. W lodówce okazało się, leży kloc mateczny, od któregoż to oderwano część deskoleżącą.
     Z miejsca tego chciałby Egzot życzyć szanownemu rodzicielowi wytrwałości w konsumpcji tegoż wyśmienitego produktu. :)

     Przeszło Egzotu. Absolutny megawkurw i chodzenie jak bomba. Jak ręką odjął. Najprawdopodobniej przyczyną główną był EPICKI występ ogniowy (nielegalny xD) z miotaniem ogniem, udawaniem jaskiniowca, ogólnym rozładowaniem atmosfery i rozjebaniem kosmosu. Przyczyną następną mogłybyć hektolitry piwa różnych marek spożyte po występie w drodze powrotnej, w którejżto prawie umarł na eksplozję pęcherza moczowego, a kierowca nie mógł zjechać na pobocze z przyczyn pogodowych/innych. Był Bonkers! Podziękować i pozdrowić należy albowiem ekipę nie-Victrisową i absolutnie nie-z-Koku. xD (Nie godzi się!)
      Takoż czy inaczejż, jest Egzot aktualnie „ oazą spokoju… pierdolonym kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem lotosu na tafli jeziora „. Konsumuje właśnie siódmego dzisiaj tosta z serem (takim prawdziwym) i popija herbatą, czekając aż załaduje się jedenasty odcinek piątej serii Chirurgów. Gniew ujarzmiony, agresja zakopana, wkurw zażegnany.

     Egzot jest wręcz rozleniwiony. Ciemno miał Egzot w pokoju, i kartki ma na ścianie, z zapisanymi odcinkami chirurgów, które już obejrzał niegdyś, bo zawsze zapomina. I tak mu sie fajnie w fotelu siedziało, że w ciemnym pokoju przyświecił sobie diodą z głośnika komputerowego, coby kartkę z rozpiską obadać wzrokowo, bo nie chciało mu się wstać i światła zapalić. Patologia.

Natenczas tyle.

Polecić godzi się:


Egzot.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

22 sty

Chuj chuj chuj wszystko chuj. Tyle mam w głowie negatywnych emocji, że nie wiem czy najpierw zacząć się drzeć, rzucać przedmiotami czy łomotać gołą pięścią w ścianę. Eksploduję zaraz kurwa. Gówno. Ciągle same kroki w tył. A jak do przodu to boso i po szkle. Chciałbym wyjść z siebie stanąć obok i dać sobie w ryj żeby się ogarnąć. Przecież kurwa!

Egzot.

 
Komentarze (27)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

absolutny mega wkurw i charczące płaszczowe człowieki

16 sty

     Egzot odczuwa niepokój. Coś się stanie, i nie będzie to miłe. I nie ma to związku z środową biochemią.
     Egzotem szargają skrajne emocje kiedyto instaluje się w pociągu pekape wypchanym po brzeżne brzegi. Dzisiaj całą siermiężną drogę do Poznania (pomijamy fakt, że pociąg wyruszył z czterdziesto minutowym opóźnieniem) jakiś dziadyga w szarym płaszczu donośnie charczał, terkotał, kaszlał, smarkał i odkrztuszał plwociny jakieś piętnaście centymetrów od szyi nagiej egzotowej. I co Egzot robi w takiej sytuacji? Piorunuje wzrokiem owego osobnika wkurwogennego, nie raz , nie dwa. Za trzecim razem dziadyga pochwycił stalowe Egzota spojrzenie, smarknął na odchodne i odwrócił się do Egzota plecami, gdzie mógł Egzot podziwiać cudną panoramę grzbietowej części szarego prochowca dziadygowego. Ale wracając do skrajnych emocji, Egzota ludzie pociągowi wkurwiali od zawsze, nie ulega to wątpliwości, niestety ostatnio ów syndrom nasilił się w sposób niekontrolowany i w znaczącym stopniu utrudnia komfort podróży. Egzot poważnie zastanawia się nad póściem do psycholożki, bo zdaje sobie sprawę iż normalnym to nie jest, kiedy ma się ochotę komuś cytuję myśli egzotowe „najebać po twarzoczaszce aż dokopie się do mózgu” tylko daltego, że ktoś trąca Egzota łokciem/ dotyka lekko torbą w kolano/ociera kawałkiem płaszcza/łapie za ramię przechodząc na korytarz. Dziś na przykład, cyborg peronowy  oznajmiwszy iż pociąg się spóźni, (mina Egzotowa pt. „nojakżebykurwainaczej” ), zawżdy, poszarżował Egzot umieścić pośladki na ławce w „luksusowym holu dworca czempińskiego pkp”, prawda. I jak tam siedział, to doznał absolutnego megawkurwa. Siedział Egzot i całym swym jestestwem pochłaniał pomieszczenie. Brudną, mokrą posadzkę, tępe szmaty nastoletnie z gimnazjum ubrane jak dziwki, gadające zbyt głośno o sprawach zbyt głupich, nie zdające sobie sprawy jak nędzna i bezwartościowa jest ich egzystencja w tym świecie, obżarte z tynku ściany, odrapaną ławkę na której Egzot siedział, oszczane kąty pomieszczenia, wszystkich ludzi wkoło narzekających na opóźnienie pociągu, jakby to pierdolenie miało coś kurwa zmienić. Pochłonął umysłowo wybite szyby w drzwiach, których nikt nie raczył wymienić, bo po co, dziadka siedzącego nieopodal, tupiącego kamienną posadzkę, wydającego przy tym mlaszczące odgłosy mieszania błota i śniegu wniesionego z zewnątrz, czuł Egzot powietrze śmierdzące tymi wszystkimi ludźmi, ich myśli osiadające na jego skórze, że pani A spóźni się do pracy, że pan B nie może się spóźnić bo świat się zawali, dlatego ma minę jak srający kot na pustyni. Poczuł Egzot nienawiść i obrzydzenie do wszystkiego co go otaczało. Najgorsze było jednak to, że był zupełnie bezsilny, był tak wściekły, że zaniemówił i byłby tam w agonii skamieniał, gdyby nie impuls każący Egzotu wyjść na dwór i wykonać trzy głębokie oddechy.

Co to kurwa było pytam się. Następnym razem zacznę wrzeszczeć tak jak siedzę, czy od razu zacznę wszystkich zabijać gołymi rękami?


Egzot.

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

graficzne uzmysłowienie ognia z dupy

13 sty

     Zaczęło się. Ogień z dupy, żar w ślepiach, kofeina nocą w kubku. Sesja. Przysłowiowy chuj, że się jeszcze nie zaczęła, a Egzot już ma nogawki pełne gówna. Grafik rozpisany na kartkach formatu małego, przyklejony brutalnie taśmą do ściany gipsowej azaliż, przedstawia się przedstawiająco:

Środa,trzynasty stycznia : jutro w sensie. Zaliczyć ćwiczenia z fizjologii roślin, warunkiem owego czynu jest uzyskanie pięć punktów i pół z wejściówki. Zaliczyć zadania na uprawę roli. Oczywiście jest godzina za dziesięć dwunasta w nocy a Egzot umie przysłowiowe gówno. Zajęcia naturalnie od dziesiątej do osiemnastej. Od ósmej licząc po Egzotowemu, nie wliczając opóźnień i atrakcji ze strony Polskich Kolei Państwowych.

Czwartek, czternasty stycznia : iść na pierdoloną Ekologię Gospodarstwa Domowego (to coś o wietrzeniu domu) Szanowna Salma uświadomiła Egzota, iż zajęcia praktyczne z tegoż przedmiotu były tydzien temu. A Kapeluch miał Egzota wpisywać na liste obecności ( na podstawie której ocena będzie Egzotu wystosowana później w indeksie) albowiem Egzot na ten szit nie chodził, okazuje się że Kapeluch też skapitulował i na liście Egzot nie widnieje. [zło w proszku i rzadka kupa w nogawce mode] oh ah ęż ąż, chwiejnyż jest los Egzota na ogrodnictwie azaliż. Impreza przebierana w akademiku zostaje brutalnie skreślona z grafiku (patrz piątek)


Piątek, piętnasty stycznia : Kolokwium z genetyki (na którymż to Egzot nie był we wtorek ze względu na wirusowe atrakcje żołądkowe trwające od niedzieli (czyt. Egzot srał/rzygał w stadium niekontrolowanym.) W tenż dzień pewnie Egzota wezwą do teatru ognia aka Osetu, ale zamierza się kurczowo trzymać notatek i przysłowiowo każe wszystkim wypierdalać, a jakże.



Sobota, szesnasty stycznia : Egzot teoretycznie się uczy. (biochemia i przyprawy)

Niedziela, siedemnasty stycznia : Egzot przeklina, że w sobotę się nie uczył, panikuje, uczy się.

Poniedziałek, osiemnasty stycznia : Napisać kolokwium z angielskiego, na którym nie był dwa razy(raz pierwszy termin, drugi raz na poprawie), z różnych powodów [pkp/zwracanie treści pokarmowej] zapierdalać z nauką na kolokwium z przypraw. Zdobyć notatki.

Wtorek, dziewiętnasty stycznia : Kolokwium z przypraw.

Środa, dwudziesty stycznia : Wyjście z biochemii, które Egzot najprawdopodobnie zawali.

*

Jak natenczas onegdaj, Egzot ma mózg w okrężnicy na myśl o powyższym grafiku, najciekawsze , że owa sesja zaczyna się dopiero dwudziestego piątego stycznia, o czym egzotowy grafik nie jeszcze bladego pojęcia i żyje w błogiej nieświadomości.

Egzot.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Odyseja sylwestrowa i hawaje na majami.

05 sty

     Na wstępie Egzot chciałby lubieżnie i zajebiście podziękować Chwilowej Irytacji oraz jej Małżowi za stoczenie batalii z Egzotem polegającej na Egzotowym Maratonie Wybrzydzania i Niezdecydowania, w sprawie szablonu rzecz jasna. Efekt końcowy jednakże jest wyśmienity i Egzot jest rad niezmiernie. I Egzot pragnie życzyć mniej takich upierdliwych jak Egzot klientów w karierze szablonotworzącej. Nowy dizajn można chwalić w komentarzach ^_^.

     Jakżeto Egzot wspomniał w poprzedniej noci, wyemigrował Egzot do Łodzi na dni cztery w celu hasania sylwestrowego. Albowiem. Zakupiwszy bilet do Kutna (albowiem nie ma bezpośrednich obciągów do prawie-środka-polski, co jest irytujące a jakże) na pociąg tanimi liniami kolejowymi, bez wskazania do miejsca siedzącego, dorwał się Egzot do miejsca wszakże siedzącego, czterdziestego szóstego w wagonie ósmym. Kiedy wielki pan w kapeluszu kazał Egzotu przenieść swoje szlachetne pośladki bo on ma tutaj miejsce zaklepane (co mu zwizualizował na jego bilecie ze wskazaniem na miejsce siedzące), Egzot wyemigrował kilka rzędów dalej i pławił się w luksusie wolnego siedzenia przy oknie i dotrwał tak do Kutna aż. Luksus nie lada, albowiem była regulacja temperatury grzejników i hasał pan z wózkiem ze snikersami i pytał wysublimowanym tonem „kawy?”. Za Egzotem siedziała równie wysublimowana Pani Przez Telefon Konwersująca i używała zwrotów takich jak:
-Rozmawiałam z Jędrzejem, że nie chcę jechać na te Wyspy Wielkanocne i on jest tego samego zdania.
-Tak, to są rzeczywiście wysokie koszta przejazdu…
-Jak byłam w Miami…(Majami)
-Nie sądzisz?
-Czyż nie?
-Po co mam jechać na te Hawaje? Żeby je tylko zaliczyć?
oraz Egzota ulubione: kurs dolara.
 Wychodząc z pociągu zorientował się, że cały owy czas plaszczył dupę w klasie pierwszej, czego wolno mu nie było, ale biletów dzięki Bogom wszechlitościwym nie sprawdzano, z czego Egzot rad był niezmiernie.

     Następnie zainstalował się Egzot w bus jadący do Łodzi, w którymżto busie jakaś pani gniotła lewe ramię egzotowe prawym pośladkiem z racji tego iż Egzot zajmował miejsce siedzące, a pani w domyśle siedziała na wezgłowiu owego siedzenia. Stwierdza Egzot, że ma kościste ramiona skoro można je pomylić z wezgłowiem siedzeniowym plastikowym. Przejechawszy przystanek docelowy o pół miasta, wysiadł Egzot i Anelową ujrzał z czego też rad był.
     
     Sylwestra spędzić mieli na domówce ” U Suchego „, osoby docelowej jednakże nie znali, więc wpraszali się z grubsza na dziko. Następnie Skaza (która się w sobie dobrze bawi xD) zacna wpółlokatorka Anelowej, wyskoczyła niczym hyża gazela z pomysłem, iż pojadą do Łowicza (następne półtorej godziny dojazdu pseudobusem) na przebieraną imprezę. Albowiem. Egzota za elfa przebran, włosy mu wyprostowawszy i uszy dokleiwszy. Anel przyodzian była w strój mrocznej pielęgniarki gdyż wielką strzykawę do lewatywy znaleźli. Anel mniej więcej w odstępach kilkuminutowych pytała „Ljewatiwe?”. Skaza robiła za stróża prawa efbiaj. Tak przygotowawszy się, na pełnej kurwie wybiegli na busa do Łowicza, który nie raczył, skurwiel, przyjechać. Marznąc przez kilkadziesiąt minut cennego czasu sylwestrowego, postanowili niemalże jednogłośnie, iż powrócą jednak do domu i zadzwonią do tajemniczego Suchego. Jak pomyśleli tak poczynili.

- Sory, mam komplet. – rzecze ów Suchy, jednocześnie wykonując niesamowitego suchara jakim jest KOMPLET na DOMÓWCE, pogratulować pomysłowości w wymyślaniu wymówek.

Ostatecznie spędzili sylwestra na dywanie u Skazy, hasając i pląsając do muzyki DjSkazy, wywracając puszki z piwem, butelki z żubrówką i miski z czipsami żabkowymi. O północy wylegli na dziesiąte piętro i z panoramiczną jakością obrazu wytrzeszczali gały na fajerwerki, popijając szampanem i pikolo na zmianę. Zacnie było albowiem, skończyli się żubrówką około godziny trzeciej gdzie polegli jak rzucone szerokim gestem warzywa na podłodze. Następnego dnia odespawszy hasanie boso po balkonie pełnym śniegu (Egzot), tarzaniu się po dywanie (Anel) i agresywnym pląsaniu (Skaza), Egzot z Anelem odwalili sobie całonocny maraton filmowy (fjuturystyczny Raport Mniejszości, mroczny Kąstantin, i sztraszny Shutter – na którymżto potworna pani z tajlandii hasała głową w dół po drabinie i zabierała kołdry. Anel docelowo była posrana w pościel.)

Powrót do domciu był mniej zacny, albowiem nie podstawili żadnego pociągu z pierwszą klasą, więc Egzot nie mógł skrytobójczo przesiedzieć w wygodnym foteliszczu i słuchać warszawskiego biadolenia o Hawajach. Otóż okazało się, że nadciągnął z opźnieniem pociąg przedziałowy, ten taki w którym Egzot tulił butelkę deszczówki kilka notek wstecz. Szlachetną swą osobą siedział na wysuwanym ze ściany korytarzowej krzesełku co wiązało się z każdorazowym wstawaniu kiedy ktoś wychodził do luksusowego pekapeowskiego kibla na końcu korytarza.
Pandemonium i apokalipsa rozsiadły się jednakże na dworcu docelowym Poznań Główny. Wysiadłszy z pociągu momentalnie natrafił Egzot na pociąg do Czempinia, stał bowiem na drugim torze zaraz obok tego którym przyjechał. Różnica była taka, że było w nim tyle ludzi pociągowych, że szyny pod wpływem ciężaru kwiczały jak szponami po tablicy.
Po agresywnych pertrakcjach z konduktorem, dostawili dwa wagoniszcza, Egzot zadowolon rozsiadł się w pustym wagonie, na co wtargnęła cała pielgrzymka zakonnic i księży. Tuptać zaczęli o pociągowe linoleum i o Chrystusie nie omieszkali również w pieśniach skocznych opowiedzieć. Doszedł Egzot do konkluzji, iż chyba woli drechów z głośnogrającymi komórkami. Delikatna psychika Egzotowa nie pozwoliła na wysiedzenie kilku sekund dłużej, własnie miał wstawać, kiedy to zdyszany pan konduktor oznajmił, iż subtelnie prosi o wyjście z pociągu albowiem podstawią inny na sąsiednim peronie. I zaczęło się hasanie po torach rozwścieczonej ludności pociągowej, w siedemdziesięciu procentach nieźle upoconej poprzez stanie w maksymalnym ścisku korytarzowym.
Pociąg opóźnienie naliczył sobie godziny półtora. Co Egzota o dziwo wcale nie wkurwiło, ani nawet nie zirytowało ze względu na zacny sylwester.

Aktualnie Egzot powinien uczyć się biochemii, ale szeroko owe zajęcia pierdoli. Ostatnio Egzot ma aktywne nie-chce-mi-się mode co nie sprzyja pochłanianiu informacji wykraczających poza książki fantastyczne. Egzot wnioskuje, że to chyba źle, ale da radę. Ze studiów go nie wywalą, o nie. Nie da się i już.

A z cyklu „Egzot poleca” na dzisiaj serwujemy Beats Antique. (Klikać w obrazek coby pieśń przesłuchać):


Egzot.
 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS