RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2009

Ewa ugotuje ci mjuuuut. (Jerzyny tesh) xD

16 wrz

   No co za zuo. Nabył Egzot drogą kupna palmę kokosową. Taką z sieci sklepów Biedronka. Za jedyne dziewiętnaście dziewięćdziesiąt dziewięć! A po drodze jeszcze kupił paproć Asplenium, która to okazała się bliźniakiem syjamskim, (więc w rezultacie egzot ma już dwie paprocie, bo je skrytobójczo rozdzielił) donicę ładną,zieloną sztuk jeden, i zacny krzok wrzosowy dla rodzicielki, bo szantażem i groźbą straszliwą nakazała Egzotu zdobyć. A za kilka dni babcia egzotowa dostarczy Egzotu zacny badyl bananowca, natomiast na zimę do pokoju egzotowego przywędruje wielki bambus, który natenczas stoi w ogrodzie. Egzot postanowił, iż w celu dopieszczenia pokoju, wykreuje fantazyjną dziurę w podłodze, chluśnie wodą, a na łoże rzuci wiadro piachu i będzie tropikal ajlend lepszy niż z katalogu o Tunezji, o.

***


Okazuje się, że oddawanie indeksów było do piętnastego września tegoż roku. Egzot ocknął się czternastego. (Gratulować nadzwyczaj rozwiniętego zmysłu refleksu można w komciach!) Teraz indeks Egzotowy wegetuje w sekretariacie pani dendrologicznej, coby mu wpisała błogosławioną trójczynę z egzaminu.

***    


     O właśnie, motyw jeżyn prześladuje Egzota. Już pomijając rany wojenne opisywane w poprzedniej notce  i tekst babci „idź na ogród jeżyny dojrzały”, to Egzot na kacu niemożliwym postanowił obejrzeć coś niewymagającego.
” Ewa gotuje ” krzyczało do Egzota z programu tiwi. Włączył zatem odbiornik i oglądał. Kobieta w sumie przeczyła sama sobie, co bawiło Egzota niezmiernie. Otóż oto kilka pseudocytatów które Egzotu zapadły w pamięć najbardziej:
- Jest to danie dietetyczne, ale możemy dodać trochę roztopionego masła (tutaj Ewa wrzuca łychę masła), moim zdaniem nie powinniśmy odmawiać sobie przyjemności nawet na diecie. (to po jakiego czorta ta dieta do cholery?)
- Teraz zrobimy dietetyczny deser z owoców. (tutaj Ewa pokazuje jak owoce zapieka w piekarniku z minimalną ilością miodu, po czym wyciąga lody z lodówki i pizga nimi na rozgrzane owoce. Dietetyczne jak cholera.)
    Jednakże najbardziej rozbawił Egzota motyw podpisywania składników w kuchni pani Ewy. Otóż, kiedy pani Ewa tykała wypielęgnowaną dłonią miski z jakimś składnikiem, w powietrzu materializował się żółty napis opisujący dany składnik np. PAPRYKA, IMBIR, KOT.
No. I przy robieniu deseru (tego dietetycznego z lodami) pokazuje nam pani Ewa jakich owoców używać do deseru dietetycznego będzie.
Macała uroczyście dłonią po misce z truskawkami. Magiczny napis objawia nam się jako TRUSKAWKI, potem macała jagody (JAGODY), mrożone wiśnie (WIŚNIE) a na końcu jest psikus, bo łapie za miskę z jeżynami. I tutaj Egzota konsternacja złapała albowiem kiedy to pani Ewa macała ową misę z jeżynami, napis na ekranie obwieścił hucznie:

JERZYNY

Przetarł Egzot oczy i omamy wzrokowe zrzucił na ból głowy, napis w czasie pocierania oczu raczył bezczelnie zniknąć. Ale nic to, Egzot ogląda dalej. Pani Ewa przystępuje do przygotowania deseru (dietetycznego z lodami) wsypuje do garnuszka wszystkie owoce:
TRUSKAWKI
JAGODY
WIŚNIE
i ortograficznie pociągające JERZYNY.
 
No cóż. Ale czego się można było spodziewać po takiej czołówce: KLIK xD (Ewa ugotuje ci kaaał!)

***


Podróżowanie samochodem z babcią egzotową jest doświadczeniem przyprawiającym o ból brzucha. Ze śmiechu.
Włączył Egzot jakąś kasetę co ją znalazł gdzieś w schowku. Pieśń „Highway to hell” rycząca z głośników samochodowych, przy jeździe z zawrotną prędkością trzydziestu pięciu kilometrów na godzinę, stanowi chyba swego rodzaju okrutny oksymoron.

- No i czego sie śmiejesz! Ograniczenie do czterdziestu jest!”
- Nic nic babcia! Jedź jedź!” xD

***


Albo się Egzotu wydaje, albo wszystko się tak płaskie emocjonalnie robi, że aż chce się potrząsnąć kimś i wrzasnąć. Aczkolwiek ingerować Egzot nie będzie. Bo się po osiemnastu latach żywota nauczył, że to i tak do niczego dobrego nie prowadzi, a jeszcze w ryj od kogoś pobocznego zarobi.

***


A właśnie, zacnie się prowadzi bloga którego ktoś czyta i łorszip i w ogóle. Mile połechtany Egzot czuje się. Dziękować wszystkim komciającym ^^.

Egzot.

P.S. Trzymać wszystkie członki za moich poprawkowiczów!

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Jeżyny ninja atakują.

04 wrz

Po raz kolejny okazuje się, że kameralne oglądanie filmów u
Egzota w liczbie osób trzy, kończy się upojeniem żubrówkowym i hasaniu przez
pola, lasy i rozpierdalanie sobie nóg na klombie pełnym Viola tricolor.
Otóż. Xeniunia, Traffa und Wosiowoś wtargnąć miały na zacny film jakim Senność
jest. Egzot poczynił sałatkę z fetą (z tym serem, nie ćpam w dni powszednie)
Woś poczyniła sos (był taaaki see) a Xenia und Trafa poczyniły szatańskie myśli
zakupienia alkoholu. Woś szybko zwinęła się, nadwyrężona po całym tygodniu
lubieżnych libacji(pięć dni na siedem chlania i balowania, ja nie wiem jak ona
to robi). Nagle z domu ewakuowali się również rodziciele egzotowi oraz
rodzeństwo w ilości sztuk jednej.
I zostali sami.

(pauza dla podkreślenia wzniosłości chwili)

- To co? Żubrówka? – zapytał z nadzieją w głosie Egzot.
W piętnaście minut później, wielka żółtozielona wódka okraszona butelką o
pojemności zero-siedem-litra prężyła się dumnie przy komputerze egzotowym.
Wchłonąwszy jedną trzecią butli, wznosząc toasty za różne osobistości muzyczne,
zauważylim, iż drzwi rozwierają się złowieszczo. Wtargnęła rodzicielka
egzotowa.
- Co pijecie? Żubrówkę? Żebyś mi nie rzygał przez okno znowu! – rzekła na widok
butelczyny i rozrechotanych twarzy naszon, i nie czekając na odpowiedź wyszła
do pokoju kawopijnego.
Dopiwszy wódkę do zacnej połowy, postanowili, iż pójdą się przejść. Na
cmentarz.
Sprytnie zamaskowawszy dziubki w kawałek gazety, żubrówkę w sakwę egzotową,
marszem wyruszyli przez pokój kawopijny, w którym to rodziciel egzotowy raczył
się jakimś meczem na eurosporcie.
- My wychodzimy się przejść. – rzekł Egzot z powagą.

Doszliwszy na smętarz, zaczęli się schizować opowieściami o duchach, i zrobiło
się nazbyt osobliwie. Ewakuowali się na pole gdzieś na peryferiach Czempinia,
tam też, skończyła się popita w postaci Caprio dwa litry jabłkowy a potem
wódka. Nieprzyjemna kolejność.
Trafa, Xenia oraz Egzot jednogłośnie zgodzili się, iż wódkę zakupić trzeba, bo
nie godzi się, bo godzina młoda, bo tak i chuj.
Niestetyż, sklepy czempińskie pozamykane. Wszystkie.

 
Misja
„idziemy do Kościana po wódkę” została chyba zaproponowana przez Egzota, acz do
końca pewien nie jest.
Idąc raźno przed podstawówką czempińską imienia bohaterów Westerplatte,
(do której notabene Egzot uczęszczał w czasach zamierzchłych) przypierdolił
Egzot nogą lewą w okolicach piszczeli w klomb pełen pierdolonych bratków. Egzot
na prawdę myślał, że posra się z bólu na miejscu, albo przynajmniej zacznie
asfalt zębmi wygryzać.
Ale nic, twardy był niczym najlepsiejszy mąż ze smokiem walczący. Ruszyli dalej.
Jakieś pięć metrów za hucznym znakiem CZEMPIŃ
ogłaszającym wszem wobec, iż właśnie z owej miejscowości wyszliśmy, trójka
podróżników zauważyła nadjeżdżający w oddali samochód, który świecił światłami
w mroku drzew.

- Jesteśmy Ninja! Uciekamy w krzaki!

Rzucili się (Xenia i Egzot za drzewo, Trafa na drugą stronę
ulicy, też za drzewo) w mrok, czekali aż charczący potwór przejedzie.Tak działo się razy kilka, do czasu. kiedy to Trafa
zauważywszy samochód w leśnym gąszczu ulicznym, schwyciła Egzota za rękaw bluzy
i histerycznie pociągnęła go w plątaninę jeżyn, uzbrojonych w jebitne kolce. Xenia
natomiast postanowiła zastosować się do reguły „ zamknę oczy, ja nie widzę ich,
oni nie widzą mnie” i kucnąwszy przy jezdni twarz jedno dłońmi zasłoniła. Po
tym incydencie zaniechali rzucania się w zdradzieckie krzaki. (Egzot ma emonogi
po spotkaniu z jeżynami, co idealnie komponuje się z snadnym siniakiem
klombowym.) W jakiejś połowie drogi w lesie siedząc i dumając,
stwierdzili, że im się nie chce. Xenia energicznie jednak uratowała sytuację,
bo wstała, i rzekła uroczyście:

- Jesteśmy Ninja! Idziemy dalej!

Kilkadziesiąt minut później, dojrzawszy w mroku stację
benzynową dwadzieściaczteryha otwartą, oczy zaświeciły się Egzotu niczym musze
na widok hałdy kiszonki, i chciał niemalże biec ku światłości stacyjnej wystawy
z olejem Castrol. A tutaj psikus. Tuż przy obwodnicy czaili się panowie
policjanci zainstalowani w samochodzie zaparkowanym snadnie pod rozłożystym
Acer platanoides.

Proszę sobie wyobrazić : Trafa nieletnia, Xenia bez dokumentów
i hasający Egzot z adhd, przechodzący o czwartej w nocy przez drogę główną
Kościan – Poznań.

W ogóle nie podejrzane.

I całą odyseję po wódkę o kant dupy rozbić możnaby. Musieli
zawrócić. Stwierdzili, że jak już są tak blisko domu Trafy, to można podhasać
do niej. Po drodze, Egzot znalazł pole kukurydzy (znalazł, kurwa, wyrosło mu
przed twarzą) Zebrawszy kolby sztuk cztery, postanowili je u Trafy ugotować i z
masełkiem zeżreć. I tutaj ponieśli klęskę. Kukurydza zamontowana w garnku
zielonym, ładnym, zaczęła puszczć czarne soki. A próbując ją konsumować okazała się, według przysłowia, „twarda jak jasny chuj”.  I w rezultacie wywalił Egzot
kukurydzę przez okno, wraz z szatańską wodą.

A do Czempinia wrócili pociągiem…

Także, jakby ktoś miał ochotę na seans filmowy u Egzota to
zapraszam… xD

***

Skąd was tutaj tyle? Egzot dziękuje za wszystkie seksowne komcie i odwiedziny. Rad jest niezmiernie. xD

 


Egzot z emonogą.

 
Komentarze (13)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS