RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2009

Rower z Biedronki i potwory do mielenia łydek.

19 cze

     Moi sąsiedzi nigdy nie odznaczali się wybitną inteligencją, tudzież wyczuciem, taktem i te pe. Już od niepamiętnych czasów, przyzwyczajeni jesteśmy do krzyków porannych, bladym świten wyartykuowanych, oraz innych ekscesów, które bodą w publiczne życie sąsiadów pobocznych, w tym rodziny egzotowej.

Klucze.

„BAŚKAAAAAAAA! RZUĆ KLUCZEEE!!!!”  to standardowy tekst sąsiada. Wykonuje on swój performens stojąc na środku ulicy i strumień wrzasku celując w okno kuchni Pani Basi (ta co kilka notek wcześniej miała ogródek z oponami i rozchodnikiem w środku) zamiast iść po jedenastu (słownie) schodkach na górę, i wziąć te pieprzone klucze, po cichu, dyskretnie. Wszakże o godzinie szóstej czterdzieści trzy w sobotę na pewno wszyscy już pieką chleb i są od czwartej na nogach.

Trąbienie.

Trąbienie jest również stałym rytuałem sąsiadów Egzotowych. Nie poskąpią oni klaksonu, ani w godzinach późnowieczrnych, gdzie już ślepia lepią się od piachu, coby spać iść trzeba, tudzież w stanie błogiego snu porannego, gdzie człowiek w rozgrzanej kołdrze o leśnych przechadzkach śni. Wyróżnia się różne rodzaje klaksonów sąsiadowych:
 
1) „TIIIIIIIT!” Przeciągły dźwięk sztuk jeden, świadczy o tym, iż małżonek Pani Basi powrócił z wojaży i anonsuje swoje przybycie. Często w kompilacji z „BAŚKA! RZUĆ KLUCZE OD KOTŁOWNI!!!”

2) „TIIIT TITITITIT! TIT ! TIIIT ! TITIITITIITITITITTI!” Taki rodzaj klaksonu sąsiadowego, usłyszeć można wtedy, kiedy małżonek Pani Basi, pogania panią Basię coby zeszła na dół bo przecież on jest kurewsko spóźniony i muszą natychmiast jechać, bardzo często w kompilacji ze zwykłym, histerycznym „BAŚKAAAAA!”. Czasem przyjeżdża również kuzynostwo, od razu widać, że rodzina, bo klakson użyty jest w ten sam sposób, w tej samej tonacji i natężeniu. Wtedy baśkowanie zmienia się na „CZEŚĆ WUJAAA!”.
 
„Bela!”

    Tutaj zatrzymamy się na trochę dłużej. Otóż. Sąsiedzi posiadają tkankowca sztuk jeden. Czarny kundel z krzywymi nóżkami, zębami wiecznie na wierzchu i wyłupiastymi oczyma. Coś w stylu „nie przytulę tego gówna”. Bela, tudzież Bella (po włosku „piękna”, dobór imion nigdy nie był ich mocną stroną w rodzinie. matka: Basia córki: Asia, Kasia.) rzuca się z zębami na wszystko co się rusza. Dosłownie.
Razu pewnego, mama egzotowa, ryjąc dziabką w ogrodzie przed domem wszem wobec, została znienacka zaatakowana przez owego czarnego potwora. Sąsiadka zbiegłszy po schodach, nie przeprosiwszy i w ogóle nic, rzekła niemalże z wyrzutem:  „OJEJ, NO WIDZI PANI…”
Głuchy łomot opadających rąk rodzicielki egzotowej mode on.
     Pies ów, lubi szczekać gryźć i uciekać, na tyle na ile jej krótkie nóżki pozwalają zanim się zasapie jak stary czołg.
Dlatego też, cała rodzina sąsiadowa wybiega wtedy na balkon i drze się ” BELA!” „BELA! WRACAJ” ” BELA! JUUUUŻŻŻŻŻŻ DO DOMMMUUUUU!”.
     Ale nie o tym. Otóż, sąsiedzi od kilku dni wydają się być strasznie poruszeni, okazuje się, iż kuzyn ich, żeni się. Znaczy sie znalazł samicę. W sensie, że jadą na ślub, i nie będzie ich cały weekend.
Co się za tym ciągnie, to fakt, iż dnia dzisiejszego, sąsiad przyszedł do domu naszon, dał uroczyście klucze do hasjendy i rzekł:
„Czy będziecie tak mili i będziecie wyprowadzać Bellę jak nas nie będzie?” Na co z grzeczności odmówić nie wypada, rodziciele z uśmiechem numer pięć i łzami szczęścia w oczach zgodzili się rozrzewnieni.
Zamknąwszy drzwi za sąsiadem padło zdanie w relacji mama – tata.
„Ty sobie od razu kup te zajebiście wielkie kalosze rybackie, żeby ci to czarne gówno nogi nie zeżarło.”
Już nawet snujemy plany, postawić rodziciela egzotowego na jednym końcu ulicy, i wypuścić to paskudztwo po drugiej stronie, żeby biegło w kierunku mięsa, bo na smycz tego straszydła nie sposób wziąć. Raz ze wstyd, a dwa, że raczej średnio uśmiecha się nam prowadzenie maszynki do mielenia mięsa tuż przy łydkach.

Tucznik

Albowiem, pamiętam pamiętną sytuację, kiedy to najmłodsza pulpeciasta córeczka sąsiadów w wieku podstawówkowym, biegła co sił w raciczkach przez ulicę naszą piaszczystą. Tata akurat siedział przed domem i mruknął z pełną degustacją „…tucznik…” co wywołało niepohamowany wybuch śmiechu u mnie oraz u brata. Od tamtego momentu Kasia, mianowana została Tucznikiem.  Tucznik  jest chyba najbardziej irytującym stworzeniem sąsiadowym, już pieprzyć to całe baśkowanie czy trąbienie.
Dziewcze to, ma taki rezonans gardłowy, że jak stanie na balkonie i wydrze mordę ” BELAAAAAAAAA!” to aż się loki prostują i tatuże odwijają. Nie wspominając już o tragicznym wychowaniu jakim Tucznik został poddany. Albowiem, świgając fochem niesamowitym, zrzuca cokolwiek z balkonu i każe swej starszej acz gabarytowo chudej siostrze podnieść, bo jak nie, to „cię uderzę”. No i Aśka biega po schodach to w dół, to w górę.
Tucznik świetnie nadaje się do rozładowywania negatywnych emocji. Brat praktykował swego czasu wystawianie głowy przez okno dachowe, i krzyczenie „TUCZNIK! MORDA!” kiedy ta dawała jakiś popis na balkonie, zaprawdę lepsze to niż Persen i Deprim razem wzięte.

***


Porzucając temat sąsiadów, sytuacja z rodzicielką egzotową stała się fajna. Otóż, od Oli pożyczywszy rower i zajechawszy nim przed dom, zastał Egzot rodzicielkę grabiącą kałużę (ja wiem ze to debilnie brzmi, ale tak było.)

M: A ty co? Co to za rower?
E: (śmiertelnie poważnie) No przed Biedronką jakiś stał, to wziąłem.
M: <konsternacja >
E: idę się przebrać.
 (pięć minut później)
M: A teraz gdzie jedziesz?!
E: No pod Biedronkę, rower oddać! (parsknięcie)
M: Debil! Ja ci dam biedną matkę nabierać!

Egzot.

P.S. W końcu się wszystko układa. :)

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Najszynal Ble-ografik

05 cze

     Moje zwątpienie w istoty ludzkie sięgnęło dzisiaj zenitu i ogólnie szczytu i pieprzonego mołnt eweresta. Otóż. W radiu wszem i wobec orzeczono, iż nowy konkurs Najszynal Dżeografik zaczął się był. Wykonując spektakularniesceptyczną minę numer trzy, puściłem wiadomość mimo uszu i skończyłem smarować kanapkę serem paprykowym topionym raz. Do kuchni wkracza mutter egzotowa.
-Weź wyślij zdjęcia na konkurs naszynala dżeografika! Bla bla bla takie ładne zdjęcia robisz! Bla bla bla i w ogóle, można wygrać to i tamto Bla bla bla!
Nie chcąc acz musząc zalogowawszy się i oswoiwszy się ze stroną, dodałem zdjęcia sztuk trzy. Komcie dostałem nawet i ocenki jak z fotkipeel, i nawet znalazłem rankingi, które trzęsą ową stroną na lewo i na prawo i ogólnie w mordy się piorą soczyście ażeby w rankingu opierdzieć tyłkiem miejsca trzy pierwsze od góry. No dobra.
Po piętnastu minutach od skrytobójczego wtargnięcia na stronę, Egzot otrzymał komcia pod jednym ze zdjęć. Komcia, że się wyrażę wulgarnie, rozbudowanego, epickiego i wymagającego niezwykłej egzotowej uwagi w czasie czytania go, bo nie bardziej w dupę niż w oko można by się pogubić w zawiłościach metaforycznych i alegorycznym przesłaniu owego, słitaśnego, kurwa, komcia.
Otóż, treść komentarza przedstawiała się następująco :

„ble”

Myślę sobie: Jakieś dzieci jaja sobie robią, że niby za mało hello kitty u mnie w zdjęciach, czyteż za mało zdjęć z tzw”przeszczepu” albo z „najazdu na cyca”, klikam więc hucznie w awatar widniejący pysznie nieopodal strasznego i druzgocącego „ble”.
Strona ładuje się.
Nie wierzę.
Cofam się na poprzednią stronę, wszakże mogło mi się pojebać i kliknąć w zły awatar. Niestety, widnieje tylko jeden, i nie sposób gnoja z innym pomylić.
Klikam ponownie.
Znowu nie wierzę i z tym utrzymującym się bezgranicznym niedowierzaniem patrzę na wiek fotografa.
I w takim momencie, człowieka pusty śmiech ogarnia, kiedy okazuje się, że komentarz ów napisał trzydziestoośmioletni fotograf, który w rankingu jest na pierwszym miejscu, a jego zdjęcia są dopieszczone i wymuskane, mniej więcej w tonacji ” Z żoną na Majorce bo mamy dużo pieniążków bo mam wielki aparat i robię zajebiste zdjęcia”
„Ble” kurwa.

Donośne „KE?!” i teatralno-dramatyczne krztuszenie się płatkami kukurydzianymi jak najbardziej na miejscu.

Egzot.

P.S. A konkurs i tak wygra jakiś Janusz z Warszawy, który pokaźnym aparatem leczy swój kryzys wieku średniego, bo Martyna Wojciechowska już się postara, żeby pospólstwo się na Najszynal Dżeografik nie wdarło. O.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS