RSS
 

Archiwum - Kwiecień, 2009

Biedronka, ach Biedronka!

26 kwi

     Desperacko potrzebuję empetrójki i słuchawek. Oddam się za krijejtiwowski odtwarzacz a za słuchawki dam się nawet okładać kabaczkiem tudzież obtaczać korbolami. Za duzo myślę, jak nie mam czego słuchać, i potem mówię różne głupie rzeczy.
     Otworzyli w mojej zacnej mieścinie prestiżowy market o hucznej nazwie Biedronka. Osobiście tego nie widziałem, ale podobno policja musiała interweniować dwukrotnie. Za pierwszym razem, zrobiła się burda przy kasie i ktoś się o coś żarł zapamiętle. Za drugim razem, ażeby rozdzielić dwie staruszki rwące sobie nawzajem włosie z głów. Powodem „drobnego nieporozumienia” był ostatni garnek w promocyjnej cenie piętnastu złotych polskich, który był obiektem jawnego pożądania obu pań jednocześnie.
Podobno pani z warzywniaka, która siedzibę posiada nieopodal nowegoż marketu (możecie tam kupić kabaczki żeby mnie okładać jak juz ktoś znajdzie u siebie słuchawki) nabyła drogą kupna cały wózek pomidórów biedronkowych bo „taniej niż z hurtowni” i wyładowywała je u siebie. Jeszcze inne zjawisko stanowiła pewna rodzina X, która wparowawszy do Biedronki z należytym prestiżem i gracją, ubrani w garnitury i białe koszule, paradowali z koszykiem tu i ówdzie. Czyżby rzucili kawior? Nie może być!
Może mi ktoś odpowiedzieć na pytanie następujące? Co jest powodem takich zachowań? Ja rozumiem, gdyby taka Biedronka wyrosła nagle w środku miasta w czasach głębokiej komuny, wtedy nie dziwiłbym się wcale a wcale, że ludzie zagryzaliby się o ostatnią paczkę rajstop, nawet jeśli szarpałoby się o nią dwóch facetów, ale żeby w dzisiejszych czasach, jak (prawie) wszystko mozna kupić, tłuc sie o garnki i przepychać w gigantycznej kolejce po pomidory? Dlaczego? Po co? Wstyd mi za czempiniaków. Istna wiocha.

Egzot.

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

natenczas onegdaj, z małżonkiem mym Sławomirem… xD

23 kwi

Zaczynam lubić chemię. To nic, że ćwiczeń nie zaliczę i
wyjściówkę na bank pisać będę. Darcie mordy Metylowej, kiedy to nalewam
czegoś-tam do probówki działa na mnie dziwnie uspakajająco i rozśmieszająco…

- KTÓRE ĆWICZENIE?!

- Nie wiem, któreśtam.

- NO JAK!? CO WLEWASZ DO TEGO TERAZ?!

- Nie wiem, w skrypcie tak jest, to robię. [parsknięcie]

Zwątpił, skapitulował i poszedł. Pocieszające, że moje życie
jest jeszcze na tyle poprawne, że nie muszę się drzeć żeby mnie zauważono.Gdyby wszystkie zajęcia na moim kierunku były tak
pochłaniające i ciekawe jak dendrologia to chyba przyjeżdżałbym na uczelnię o
kilka godzin wcześniej i srał na miętowo ze szczęścia na widok budynku
uniwersytetu.Egzot radzi: nie wiesz jak zapamiętać nazwę Runianki
japońskiej – Pachysandra terminalis? Użyj debilnego skojarzenia!

„Sandra nie umyła pachy w terminie.”

W głośnikach muzyka schizowa. Nie wiem czemu, ale
jakikolwiek cięższy kawałek muzyczny działa na mnie stresująco i drażniąco. No chyba,
że po pijaku, to ja rozumiem, że można włosiem porzucać.

Biodra mnie napierdalają. Wstęp do tańca jazzowego niszczy.
Ledwo siedzę. A wczoraj jak się subtelnie ległem na podłogę w celu czytania
jebanej mikrobiologii to wręcz po-ległem. 
Wstać nie mogłem dobrą minutę. Chrupiący kręgosłup to złe zło.

Powinni w empetrójkach zrobić nową wyjebistą elo-funkcję.
Zatrzymywanie czasu na wypadek pojebanych kasjerek. Nadusisz taki guzik, czas
staje w miejscu i możesz bezkarnie zwymyślać babę w okienku mpk od egipskiej
mumii z przerośniętą miednicą. Rusza się toto jak mucha topiąca się w miodzie,
że o nieobecnym wzroku i przeciągłym „słuuuuchaaam?” nie wspomnę.

Zapamiętać: nie pić białej Nestea. Wrażenia
estetyczno-emocjonalne po opróżnieniu butelki możnaby podsumować wysublimowanym
rymem „szczyny z nutą cytryny”.Cokolwiek to było, nie zbluźnię i nie nazwę tego herbatą.

Zastanawiam się, czy aby na pewno wszystko ze mną dobrze w
sferze ludzkopotrzebowej. Nowość kurwa. Męczą mnie irracjonalne ukłucia
zazdrości. Wściekam się gdzieś tam w środku. Minąłem się z powołaniem.
Powinienem zostać aktorem. Całe życie udaję kogoś, kim nie jestem. Zadziwiający
jest fakt, że ludzie to kupują. Ponadto, zauważam, że wszyscy wkoło dorośleją,
albo tylko ja się cofam.

A może tylko się boję?

Tak.

Tak paraliżująco i zniechęcająco się boję.

Zjem witaminę Ce albo kapiwit-wyjebane-pazkoncie. Potem
powiem czy mi przeszło.

Moja etiuda na retorykę jest chyba zbyt ambitna. ”Natenczas
onegdaj” i tak dalej. Muszę ją jakoś sprostaczyć dla ogółu, ju noł, posadzić
bratki w oponach po ciągniku, a na ścianę w altanie powiesić obrazek z małym dżizuskiem. Nie
zdzierżę czytania tego na głos przed salą pełną ludzi, ba, jak sam czytam to
jestem zażenowany. A to chyba niedobrze.

 

Z myśli z ostatniej chwili: Pozbawiono mnie empetrójki. Czuję
się jak jakieś jebane warzywo.„Ugotujcie ze mnie zupę”.

 

Egzot.

 

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS