RSS
 

Archiwum - Marzec, 2009

Przecież ty nie lubisz chałki! xD

20 mar

     Powinienem chyba dostać jakąś nagrodę w kategorii Debilizm Roku…
Otóż, Egzot poszedł do fryzjera! Z powodu pogłębijącej się irytacji
grzywką, do jamy gębowej wpadającej, stwierdził on, że basta i że nie,
bo zacznie niechybnie mordować. Na jego własne życzenie, ochachmęcili
Egzota z włosów o umowną długość centymetrów pięć. Ulga
natychmiastowa. I było dobrze i prawo do dnia następnegoż. Okazało się,
że grzywka nie wpada teraz do
jamy gębowej jak to w zwyczaju miała, acz do ślepi egzotowych. Szatan
nakazał egzotowi uciachnąć grzywkę na własną rękę. Skosił ją chojnie na
brwi wysokościach i zadowolony wyrzucił obcięte włosie do muszli
klozetowej. W sekundę po tym szatańskim czynie, uzmysłowił sobie, że
jak włosy mokre to i dłuższe, a że jak wyschną to się skręcą i skrócą.
Mozna bić brawo.

     Ciekawa sytuacja miała miejsce w piekarni na dworcu Poznańskim.
Egzot głodny tak, że mu się skóra z brzucha do kręgosłupa przykleja,
wtargnął do piekarni po sławne bułki z serem i dynią. Pech chciał, że
przed Egzotem stała potężnych rozmiarów wysublimowana snobka okutana w
futro,( miejmy nadzieję, że sztuczne) w pakiecie z córeczką w wieku na
oko egzotowym. Przemawiała w taki oto, nastepujący sposób:
     -HyyyM! PoproszĘ tĘ świeżĄ bułeczkĘ, OH! I jeszcze kilka tych
drożdżóweczek…I te ciasteczka, niestety zapomniałam jak siĘ nazywajĄ, taka ładne, z
marmoladĄ… – Już po pierwszych kilku słowach z naciskiem na
artykuowanie na Ą – Ę, Egzotem targnęły sprzeczne emocje, ni to udusić,
ni to w śmiech uciec…
Kasjerka z miną pt. „ja pierdolę, za jakie grzechy” tudzież „dogłębne zniesmaczenie” rzekła lakonicznie:
     – Ciastka z kleksem?
Arystokratka subtelnie ukryła zażenowanie nazwą, i równie subtelnie
przytaknęła. Wtem, do ożywczego monologu włączyła się córeczka naszej
uroczej madam. Oficjalnym tonem rzekła:
     – Mamo. Kup mi chałkĘ.
     – Przecież ty nie lubisz chałki.
     – Mamo, kup mi tĘ chałkĘ, taka ładna chałka, spójrz.
     – Hymmm…Jeszcze jednĄ chałkĘ poproszĘ.
W tym momencie, Egzot napotkał wzrokiem spojrzenie kasjerki. Wzrokiem przekazał dogłębne współczucie oraz uczucie niesamowitego rozbawienia
sytuacją. Kasjerka z miny wymienionej powyżej wstąpiła w stadium ” ja
pierdolę xD ” i lekko się uśmiechnęła.
     – Ile płacĘ? – Tutaj następuje parsknięcie Egzotowe ciche, i gwałtowne poszerzenie uśmiechu kasjerki.
Gdy arystokracja opuściła piekarnię, Egzot i kasjerka parsknęli zgodnym śmiechem.
Ja nie jestem Miodek, ale takie przesadne wyrażanie siĘ, świeczkĘ, poproszĘ, kopnij mnie w dupĘ to chyba jest w jakimś stopniu kaleczenie polskiego języka, ale najgorzej jak się cos komuś wydaje albo ma za dużo pieniędzy.

Z informacji drobnych pobocznych:

   Egzot jedzie na Pyrkon(Klik)! xD Będzie hasać boso przyodziany w
elfickie fatałaszki. Ciekawi go tylko kiedy nauczy się na dwa kolokwia
w nastepnym tygodniu.

   W Makdonaldzie już nawet tortillę zepsuli. Jakoś ją poskładali w kwadracik owinęli bibułką i w ogóle, Egzot rozmyslił się tuż przed zakupem, widząc tacki innych konsumentów. Makdonald nadaje się teraz tylko do kupowania kawy i korzystania z czystych łazienek.

    Książka „Vita Nostra” Diaczenków miażdży. Chociaż okładka jest kiczowata a opis wydawnictwa ssie na potęgę. (Ten kto nie ocenia książek po okładce niech pierwszy rzuci kamieniem.)

Egzot.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Przeklinanie bakteryjne oraz utopijna Francja z mchem w tle.

10 mar

     Od dni trzech z hakiem, skromna
osoba Egzotowa zmaga się z irytującą do granic dolegliwością zatkanego ucha
prawego. W rezultacie Egzot czuje się jakby mu kto poduszke do łba przystawił.
Nie wiadomo, dlaczego się zatkało, albowiem Egzot higieny jako tako
przestrzega, a słuchawki douszne małe, (które to powodują wzrost mikroflory bakteryjnej
w uszu o 700 razy – tak Egzot gdzieś wyczytał) zastąpione zostały nausznymi
dużymi, (co niesie również profity z zajebistego dźwięku jakości dolby sarałnd
bjork elo zegarmiszcz joł.) które to flory mikrousznej nie podwyższają. Podobno.

Irytacja egzotowa sięgnęła zenitu, szczytu czy tam tych górnolotnych
wartości, kiedy to słuchając muzyki słuchawkami, (nausznymi dużymi) słyszał
Bjork wyjącą li i jedynie w słuchawce lewej. Pixela straszyła Egzota, iż to
świadczy o uszkodzonym mózgu, przebitej błonie (bębenkowej) czy tez innych
śmiertelnie groźnych schorzeniach rodem z piekielnej akademii medycznej. W
przypływie desperacji Egzot był gotów nawet to lekarza iść i pytac czy to aby
nie dżuma, czy trąd i ucho odpadnie niechybnie, jeśli do dzisiaj się nie
poprawi.
Wstając rano, Egzot zauważył, iż ucho jak zapchane było, tak zapchane na amen
jest. Zirytowawszy się, ogarnął klamoty i wydarł na stację pekape. W pociągu
umiarkowanie zaludnionym, znalazł Egzot miejsce naprzeciwko jakiegoś ludzia
pociągowego i ziewnął potężnie. Ziewnięcie owe, spowodowało donośny trzask w uchu
zapchanym egzotowym, a co za tym idzie impulsywne zamachnięcie się w szoku ręką
w prawy bok twarzy przy akompaniamencie donosnego, soczystego chlasto-trzasku. Musiało to wyglądać na prawdę osobliwie, gdyż ludź
pociągowy naprzeciwległy Egzotowi (kobieta wiek na oko trzydzieści, torbetka
mode on) spojrzała na Egzota wzrokiem wyrażającym mniej więcej „o ja
pierdolę! czubek!” i mierzyła go wzrokiem pełnym niepewności przez
następne dwie stacje.
Po rytuale biczowania się po twarzy, słuch momentalnie powrócił. Ucho zatykało
się jeszcze kilka razy w ciągu dnia, ale Egzot ziewa i pomaga. I już nie
trzaska dłonią o lico, coby nie gorszyć ludzi.

     Okazuje się, że podstępne wślizgiwanie się do sal, każdy
nauczyciel przedmiotu ma po prostu we krwi. Na ćwiczeniach z mikrobiologii,
Egzot popisał się swą perfekcyjną znajomością łaciny… niestety tej
podwórkowej.
Uważając niesamowicie, aby nie pobarwnikować sobie łap na różowo, niczym bombę
przeniosł szkiełko mikroskopowe do zlewu, pokał hojnie barwnikiem i…
opierdolił sobie palce na soczysty róż. Następstwem była bardzo szpetna,
donośna wiązanka która to spowodowała niemałą konsternację w całej sali, do
której akurat wrócił prowadzący zajęcia. Ostało się na szczęście na komentarzu
„No dobra, można przeklinać, ale bez przesaady!”.

     Ponadto, koleś od Retoryki i Sztuki Negocjacji
(przechrzczone przez Egzota i Korni na Retard-yka i Prostota Uległości) chyba
wdycha klej przed każdym wykładem. Ma niesamowity bałagan w oczach, i mówi
takie niestworzone rzeczy, że w połowie wykładu dopada człowieka pusty śmiech
na myśl o teście końcowym ( pięć odpowiedzi, które są poprawne, ale masz wybrać
tę jedną, która jest najpoprawniejsza xD). Rozbija mnie jego system wartości i
ujmuje nieumiejętność w nazywaniu zjawisk życiowych. Przykładem, może być jego
definicja zdrady.
Otóż. Zdrada, to była dla niego wtedy, kiedy przyjaciel ukradł mu coś z domu.
No przepraszam, nazywajmy rzeczy po imieniu, Egzot definiuje to jako, uwaga: kradzież.
A w najgorszym wypadku, obłudę i wykorzystanie, kiedy to przyjaciel mógł tylko
udawać przyjaciela mając na celu kradzież przedmiotu pożądanego. Gdzie tu
zdrada pytam się? Swoją drogą, że się nie ogarnął, że go wykiwają to też jest
na to pojęcie. Tak zwana głupota lub brak wyobraźni.
Następne. Według retoryka z piekła rodem, definicją metaforyczną życia, jest bieżnia,
na która trzeba wskoczyć i umieć biec. Rzekł nam, wszem i wobec, iż w naszym
wieku, powinniśmy wykorzystywać nasz urok osobisty, pasje i zainteresowania po
to, aby za chwilę na tym zarabiać krocie. Zalatuje wyścigiem szczurów? A
jakże.”A potem czujemy ten zapach denaturatu, zniszczone ubrania,
słaniające się po kątach postacie, widzimy ich. Oni się poddali! Im się nie
chciało! Ludzie, których widzimy na ulicy! Brudnych! Śmierdzących! To nikt inny
jak przegrany człowiek, który wcale się nie starał w życiu!” Ja, kurwa,
przepraszam bardzo, ale to, to już jest wierutna bzdura i bzdet przez wielkie
BYZY. A co, jeśli się komuś po prostu nie udało? Może od czynników niezależnych
od niego, tak mu życie w kość dało, że po prostu nie ma możliwości powstać?
     Najbardziej jednak podobają mi się jego gadki (Jozie dziękooować xD) o
świecie nierealnym, utopijnym i pięknym.
„Bo we Francji (jego stały tekst), studenci prawa przychodzą ubrani
konserwatywnie, klasycznie. Studentki ubrane są skromnie, i mają na palcu
pierścionek z brylantem, który otrzymały od swoich matek i babć, ażeby zrobić
wrażenie! I uczą się! A nie, że przychodzą na wykłady po to, aby je przesiedzieć!
Przychodzą zdobyć uznanie, posługując się nabytą wiedzą! „
a) Nie wiem, czy może nie zauważył ale nie jesteśmy w pachnącej lawendą
Francji, jesteśmy w naszej kochanej rasistowskiej, szarej, homofobicznej
Polsce, nikt mu na zwykły wykład w garniturze nie przyjdzie bo będzie siał
wizerunek kujona lub lizusa.
b) Studiujemy ogrodnictwo a nie prawo, więc co? Może zamiast pierścionków z
brylantem, będę mu przynosić kępy mchu albo zatknę sobie liście we włosy, ażeby
zobaczył, że poważnie traktuję siebie oraz zajęcia? A może wolałby worek nawozu
skowyrnie przewiązany na plecach?
c) W dupie mam jego retorykę! To całe gadanie o bzdetach bliżej lub dalej pojebanych,
równie dobrze mogłyby zwać się „pipczenie o wszystkim i o niczym z dużą
dozą snobizmu”. Tfu! po stokroć Tfu!
Zepsuty przez pieniądze, pogardliwy snob, który zna życie jak świnia niebo widziała.
Dogłębnie brzydzę się takimi ludźmi. Pożyłby tydzień bez domu, jedzenia i
godności. Ciekawe jak by wtedy o Francji śpiewał.

 

Zbulwersowany Egzot.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mrochne okulary.

05 mar

Przypowieść o Egzotu naprawiającym okulary jest już niemalże
mityczna, a więc ku uciesze ogółu przedstawiam przepis na samodzielnie naprawione okulary:


Potrzebne nam będą:

  1. Rozpieprzone
    okulary.
  2. Drut
    miedziany cienki.
  3. Pęseta.
  4. Kartka
    papieru.
  5. Stara
    książka traktująca o lepieniu z gliny dla początkujących.
  6. Nożyczki
    do paznokci.

 

Sposób naprawy:

 

  1. Weź
    okulary do ręki.
  2. Stwierdź,
    że badyl, który zatyka się za ucho się chybocze.
  3. Stwierdź,
    że śrubka nie trzyma tak jak powinna.
  4. Odkręć
    śrubkę pęsetą.
  5. Jeśli
    wcześniej nie podłożyłeś kartki pod okulary, szukasz właśnie jak ostatni
    debil kurewsko małej śrubki na szarej wykładzinie.
  6. Zaklnij.
  7. Podłóż
    kartkę, ażeby widzieć kurewsko małe śrubki wypadające co po chwila z pęsety.
  8. Skup
    się.
  9. Zmiażdż
    lekko pęsetą miejsce, w którym badyl i śrubka powinny ciasno przylegać, to
    właśnie była główna przyczyna chybotania się badyla dousznego, było mu za
    luźno.
  10. Włóż
    badyl w zmiażdżone lekko miejsce łączące okulary z badylem.
  11. Znajdź
    śrubkę.
  12. Jeśli
    nie możesz znaleźć śrubki, patrz punkt szósty.
  13. Zaklnij
    ponownie, jeśli złapana w pęsetę śrubka upadła na kartkę irytującym ”pac”.
  14. Spróbuj
    włożyć śrubkę pęsetą, tak, aby połączyła lekko zmiażdżone miejsce i badyl.
  15. Wstrzymaj
    oddech.
  16. Usłysz
    „pac”
  17. Zaklnij.
  18. Spróbuj
    ponownie.
  19. Powtarzaj
    punkty od 14 do 18 około siedem razy, (ze zwróceniem uwagi na różnorodne
    akcentowanie słów artykułowanych przy spełnianiu punktu 17).
  20. Chwyć
    starą książkę traktującą o lepieniu z gliny dla początkujących.
  21. Rzuć
    nią o ścianę w przypływie niepohamowanej agresji.
  22. Jeśli
    chcesz – zaklnij.
  23. Jeśli
    zauważyłeś, że śrubka została dopasowana, ale niestety nie da się jej
    wkręcić dalej niż do połowy, zaklnij.
  24. Wyciągnij
    śrubkę.
  25. Spróbuj
    ponownie dopasować śrubkę.
  26. Zdenerwuj
    się dogłębnie, kiedy usłyszysz kolejne „pac”.
  27. Po
    ponownym dopasowaniu śrubki, stwierdź z zadowoleniem, iż weszła cała.
  28. Załóż
    okulary.
  29. Stwierdź,
    że badyl się chybocze.
  30. Rzuć
    okularami o ziemię.
  31. Znajdź
    drut miedziany cienki.
  32. Przytnij
    drut miedziany cienki nożyczkami do paznokci.
  33. Ze
    wzrokiem szaleńca przewlecz drut przez wszystkie otwory (tj. badylowe oraz
    resztookularowe).
  34. Zawiąż
    drut na kurewsko mały pęczek.
  35. Załóż
    okulary.
  36. Stwierdź,
    że nie chybocze, i że jesteś zajebisty.

A tutaj obrazowo: KLIK

Jednocześnie Egzot przeprasza, że nie pisał li i jedynie cały luty, i dementuje jakoby plotki, iż zależało mu tylko na skuterze, i postara się nadrobić. Ot co, ą i ę.


Egzot.

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS