RSS
 

Archiwum - Luty, 2009

Podsumowanie podsumowanego podsumowania.

11 lut

Krótkim podsumowaniem chciałoby się podsumować podsumowywanie ostatnich podsumowań mijającgo okresu podsumowanego czasu.

1.Sesję można oficjalnie uznać za zamordowaną. Po epickiej walce z chemią, botaniką, ekologią, ekonomią i (ku uciesze Kendzi) agrometeorologią, prowadzi Egzot z liczbą punktów trzech, w przewadze o jeden dając w rezultacie tylko dwie poprawki, z czego Egzot niesamowicie jest rad, albowiem liczbę poprawek szacowano na o wiele wyższą.

2.Dopadł Egzota kryzys zimowy, charakteryzujący się nieprzemożną ochotą rozdrapania chmur w poszukiwaniu słońca, oraz rozgrzebywania ziemi w poszukiwaniu przebiśniegów. Ot co, kryzys ów nawet otrzymał nazwę Pierdolca Rowerowego, gdyż objawy łatwo jezt zaobserwować oraz zausłyszeć wszem i wobec. Egzot smęciwszy się po domu niczym odgrzewany zombie bez motywacji do życia, wyje w tonacji umierającego łosia na rykowisku następujące zdanie : „ja chcę na roweeeeer! ” i dostaje powikłań, drgawek oraz niekontrolowanych rozrzutów kończyn patrząc w szaro-bury krajobraz za oknem. Ah oh ę i ą gdzie sie podziały zielone ostępy leśne, przez które pruło się rozklekotanym rowerem ze słuchawkami w uszach?

3.Brata Egzotowego dopadła grypa gruźlicowa czy inna dżuma, albowiem kiedy ów żywy trup kaszle, to aż farba ze ścian sypie się hojnymi wiadrami a drzwi trzaskają framugami. Ot co, aż sie chce rutinoskorbin zażywać w ilościach nie-skonsultowanych-z-ulotką-bądź-grabarzem, życzmy mu powrotu do zdrowia  gdyż wielce prawdopodobne jest, że  dżuma zatakuje moje wątłe ciało as well i znowu będę musiał rozpisywać się o wadach szorstkich chusteczek higienicznych oraz zamulającego syropu na kaszel suchy & wilgotny.

4.Oficjalnie można rzec, iż moje przyrzeczenie noworoczne o niepiciu napojów alkoholowych poszło sie jebawić. Przyjechał Kendzia, przyjechała Xeniunia w szczytnym celu kulturalnego filmów glądania . W rezultacie skończyło się na degustacji żubrówki (sztuk prawie jedna bo 0,7) i bieganiu po peronie czempińskiego pekape, tańczeniu do Britney oraz radosnym obgadywaniu istot pobocznych.

5.Spontaniczny wypad do kina (pomysł narodził się dokładnie w momencie zauważenia napisu MULTIKINO) z Pixelozą trzeba dopisac do listy „powtórzyć”. „MOJE WŁOSY SĄ NIEBIESKIE!”

6.Okulary sobie naprawiłem! Jestem po prostu elo-zegarmiszcz, ale o tym w następnej notce ze szczegółami, albowiem obiecane było Salmie, która to pełni rolę naszej powabnej oraz zajebistej starościny ogrodniczej. (To ta od tachania indeksów i robienia z siebie cierpiętnicy! xD) Rozchorowała się biedaczka. Życzymy powrotu do zdrowia, albowiem chora starościna to bezużyteczna starościna, kop w głowę i do piachu i w ogóle . Tonem rozpieszczonej księżniczki: „JA TAM CI TYCH INDEKSÓW TASZCZYĆ NIE BEDĘ!” xD

7.Poszukiwanie dużych i głośnych słuchawek – failed. Albo drogie jak ziemniaki za czasów Elżbiety, albo za ciche.

Bedzie. Nastepna notka będzie z cyklu Urządzeń Chcących Zapanować nad Światem! Więc będzie zuo.

Egzot.

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS