RSS
 

Archiwum - Styczeń, 2009

Szatańskie tortille i materializująca się Andzia.

30 sty

     Egzot, patrząc przez bite dziesięć minut na fotoszopowo poprawiane plakaty zachwalające
opasłe hamburgery i napompowane frytki, stwierdził on, iż tortilli się
napompować chyba nie da, więc można zaryzykować kupno owego
„pożywienia”. Żołądek egzotowy również był takiego zdania, bowiem burczał donośnie & bezczelnie już od dobrej pół godziny, strasząc ludzi w tramwajach, dźwiękami podobnymi do warczenia  rozjuszonego lwa uwięzionego w klatce metr na metr.
    – Powiększony zestaw Tortilla poproszę. – Rzekł Egzot krzywiąc się teatralnie i konspiracyjnie rozglądając sie po makdonaldzie, czy aby czasem nie ma w pobliżu znajomych,(tudzież rodziny albo szpiegów czytających blog Egzotowy) pojeżdżając sobie przy okazji w myślach od pierdolonego hipokryty i wstrętnego łgarza (patrz notka).
- Kawa czy napój, frytki czy sałatka? – Rzekła sympatyczna Monika, szczerząc wybitnie białe uzębienie.
- Yyy. – odpowiedział inteligentnie, zbity z pantałyku Egzot.
- Kawa niech będzie, ale tak wuchtę cukru jak można! I frytki.
Monika, wyszczerzywszy się jeszcze bardziej, podbiegła ku automatowi z kawą niczym rącza łania, pozostawiając Egzota na pastwę Ani, która podsłuchiwawszy wczesniej rozmowę relacji Egzot-Monika, rżnęła paczkę frytków na tackę egzotową, po czym hycnęła za regał jak umykający przed granatem żołnierz.
Kiedy Monika wróciła, wszem i wobec, z kawą egzotową i garścią cukrów brązowych-trzcinowych w pojedyńczych tytkach (sztuk dużo) , Egzotu zaświeciły się oczka i niechętnie przyznał, że kawka woń ma wysmienitą i taką jaka kawa mieć powinna. Ania, która to w tajemniczych okolicznościach zmaterializowała się znikąd, wyposażyła Egzota w tortillę i drewniany badyl do mieszania kawy. Tak uzbrojony wyruszył on po poligonie aby odszukać wolną jednostkę stołopodobną, w celu skonsumowania zawartości tacki.
Żołądek egzotowy zawarczał ponownie, tym razem w tonacji „ooo jedzonko!” i został on napchany za cenę, bagatela, czternaście złotych groszy pięćdziesiąt coś. Hipoteza traktująca o tym, iż tortilli się napompowac nie da była prawa oraz słuszna. Dobra tortilla była, nienapompowana, z prawdziwym pomidorem i sałatą też taką prawdziwą. Jedynie mięso podejrzane było. Kawa posłodzona cukrem z tytki (sztuk siedem jak się okazało już przy cukrzeniu kawy) również reprezentowała walory smakowo-zajebiste.
I Egzot nie żałuje, bo i skonsumował zawartość tacki ze smakiem (czyt. nażarł się jak świnia), kawę wypił i nawet nieprzyjemności jelitowo-kiblowych nie miał, tak jak to było po średnioletnim Granderze ze SrajEfSi.  Jedynie wyrzuty sumienia zgwałciły mię mentalnie, wszem i wobec, po wyjściu z fastfudowni i gwałcą do teraz, czego efektem jest ta sweet nocia.
I nasuwa mi się pytanie: Czy przez złamanie danego słowa, że więcej nie odwiedzę makdoanalda, pójdę do piekła a nastepnie  Shatan urwie mi głowe i nasra w szyję? xD
     Stwierdzam, że jestem ostatnio jakimś pieprzonym promyczkiem optymizmu, coraz bardziej wierzę w fakt, że zdam tę całą sesję i w ogóle porwie mnie smok z bajki, wyrosną mi elfie uszęta i cały ten mechaniczny szajs zniknie z powierzchni ziemi a świat opanują agresywne pnącza oraz sosny. No dobra. Na zaliczonej sesji poprzestańmy. Jest dobrze. Głównie przez Skin słuchaną przez moją skromna osobę, namiętnie wszędzie i zawsze. Rozpieprza mnie jej energetyzm w piosenkach, aż chce się skakac po meblach! xD


Egzot .

 
Komentarze (11)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Polowanie na… pachnące soundtracki.

27 sty

     Pobieranie ścieżki dźwiękowej z Pachnidła dramatycznie stanęło na dziewięćdziesięciu jeden procentach i jakoś nie może szarpnąć dalej. Przypomina mi to „Lokomotywę” Tuwima – wersja Egzotowa, gdzie w końcowej fazie turkocenia i stukania owej lokomotywy po torach poezji, w magiczny sposób zabrakowywuje jej węgla, i następuje szyderczy śmiech egzotowy. Ha.
     Sesja wre. Niemalże pruję przez nią jak burza. Po obezwładniającym egzaminie z botaniki tzw. „Czasówka” urozmaiconym hojnie chaotycznym przesuwaniem pytań po rzutniku, co przypominało trochę manewrowanie marionetkami(„a teraz podskoczymy do góry! Ha-ha-ha! Albo nie! Trochę niżej! I utnę im w połowie pytanie ósme!”), smiem twierdzić, że było nader osobliwie.
Natomiast dowaliłem mocy z egzaminu chemio-zuo-mrocznego. (Mój ulubiony jak narazie) Jako, że Egzot nie tknął nic-a-nic chemicznego przed przystąpieniem do egzamu owego, usiadłszy i spojrzawszy na kartkę z zadaniami walczył ze sobą wewnętrznie co zrobić pierwsze: Jebnąć donośnym smiechem na całą salę czy rwać loki z głowy i zalać się łzami rzewnymi.
Ostatecznie wygrał debilny uśmiech na twarzy i myśl „czy zdążę na ten wcześniejszy pociąg?” Po piętnastu minutach wodzenia oczyma egzotowymi po tekście, stwierdził on, że nic nie wyczaruje. Spektakularnie wstał i oddał kartkę pani, która dość niedyskretnie rozmawiała przez telefon w czasie egzaminu z niejaką Ireną.
     A jutro będzie konkurs strzelecki rodem z powieści o Robin Hoodzie. Tylko zamiast do słomianych tarcz, łuków dębowych i strzał pierzem uwieńczon, będą testy „abecede”, pióra takie z atramentem, tudzież długopisy wkładem wbebeszonym. Na Sherwood i Lejdi Merjon zabrakło już funduszy. Not enough mana.
     Ogólnie nastroje egzotowe dotyczące całego tego sesjo-zua mozna okreslić jako, delikatnie mówiąc: zmienne. W jednej chwili mówię jam do samego siebie (co już samo w sobie jest niepokojące), że będzie dobrze i że zdam i takie tam optymistyczne pierdzidła, a z drugiej strony ukazują się mej psychice wizje egzota z łopatą w dłoni kopiącego rowy, tudzież groby jesli mi dane będzie. Jeśli przeżyję sesję to przysięgam, będę chodzić na wykłady! (No przynajmniej na te najważniejsze xD)

Egzot.

P.S. Soundtrack z Pachnidła nadal ma mnie centralnie w seedzie. Będę się tak długo patrzył w pasek transferu aż go sumienie nie ruszy.[świdruje wzrokiem egzotowym]

Edit. Dziękować za wszystkie komentarze pod poprzednią notą. Przydały się. ;)

     

 
Komentarze (10)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Emonotka raz proszę.

25 sty

Skoro ziemia się kręci, zapierdala wręcz, zmieniając
wszystko u wszystkich, na mojej powierzchni życiowej, zapierdalanie się chyba
zepsuło.
Stoję w miejscu.Czekam, na bezdechu, na odpowiedni moment, do którego
wypatrywania nie mam cierpliwości ani siły i chęci. W moim życiu nic się nie
dzieje. Stagnacja, marazm, niechęć do robienia czegokolwiek. A w broszurkach
pokazywali zupełnie co innego…
     Te całe studia to
takie wyschnięte, blade gówno na kółkach. Stwierdzam, że są mi do szczęścia
kompletnie nie potrzebne. I tutaj dygresja, studiuję ogrodnictwo, będę dumnym Panem-ogrodnikiem-z-arcyważnym-papierzyskiem
(o ile do tego momentu dożyję). Zupełnie jak moja sąsiadka. Szanowna Pani M.
Zapytacie chórem jak wygląda jej ogród?
Otóż proszę: w starych oponach od traktora posadziła
rozchodnik. To ja dziękuję serdecznie za takie studia, jeśli po tych pięciu
latach, mam tworzyć podobne „dzieła” rodem z psychotycznej grupy samopomocy dla
dendrofilów ASP, to ja zdecydowanie wysiadam na najbliższym przystanku, którym
jest zbliżająca się sesja.
     Moim skromnym i
nieskrywanym zdaniem człowiek sam z siebie na łeb dostać nie może, muszą być
czynniki poboczne, tudzież popierdolone umysłowo i mentalnie osoby, ewentualnie
takie bez absolutnie żadnych ciekawych zainteresowań, nudnych jak przysłowiowe
flaki z olejem. Boję się ich. Boję się, że, pewnego dnia coś we mnie pęknie i
stanę się taki jak oni. Czasami aż strach zażartować, bo cię uznają za
nienormalnego tudzież zaszufladkują do kategorii „swój świat, swoje kredki”. Oczywiście
nie wszyscy są tacy jak w powyższym tekście. Na całe moje szczęście, egzystuje
ta mała garstka ludziów, która mnie trzyma przy zdrowych zmysłach i do których
można otworzyć paszczękę. Ale weźmy na przykład takiego X. dupa wołowa, jakich
mało, boi się chyba wszystkiego, pyta się o wszystko, nawet o rzeczy zajebiście
oczywiste, które powinien swoim małym mózgiem samodzielnie wygenerować. Ja nie
wiem, czy jemu mama tyłek podciera i kaszką karmi?(Niekoniecznie w tej
kolejności) Nie twierdzę też, że jestem wzorem samodzielności, ale z
poważniejszego stadium uzależnienia od dorosłych już się chyba wyleczyłem.
     Z kolejnych przemiłych akcentów ostatnich
tygodni, rzeczono do mnie kilkakrotnie, cytuję, ”rudy fałszywiec”. Strasznie
sympatyczne i budujące.

     Nastepnym aspektem, który chciałbym poruszyć w
kontekście mojego niezapierdalającego świata, jest fakt, że moje życie
emocjonalne leży, kwiczy i łomocze raciczkami o glebę.
I raczej nie zapowiada się na to, żeby się to diametralnie
zmieniło. Moje emocjonalne odczuwanie świata ogranicza się do:
-wkurwiania się i oburzania na różne rzeczy i osoby,
-irytowania się głupotą ludzką widoczną wszędzie,
-idiotycznym dla otoczenia zachwycaniem się filmami,
książkami i muzyką.
Potem zostaje już tylko zwykła obojętność, i mimowolne
poddawanie się kolejnym przypadkom i zdarzeniom, co czyni mnie zwykłym
cyborgiem z rutynowym planem działania na każdy dzień.

Głupi, gorzki człowiek ze mnie. Widłami bym siebie nie tknął gdybym był kims innym.

Przemówiłem.

Egzot.

 
Komentarze (14)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Aby smarknąć naciśnij F13

19 sty

     Gdyby choroby ciała egzotowego można było wybierać za pomocą klawiatury numerycznej…

- Dzień dobry, dodzwoniłeś się do centrum chorób. Nasza konsultantka pomoże Ci w wyborze najfajniejszego nieżytu ciała.
Oto twoje choroby do wyboru:
Aby wybrać schorzenia wagi lekkiej (tj. lekki ból gardła, małolotny katar,i małocharczący kaszel) – wybierz #1
Aby zajebać sobie zatoki uciażliwą mazią – wybierz #2
Aby aktywować tryb bólu mięśni i ogólnego zniechęcenia światem – wybierz #3
Aby przejść w stan apokalipsy gorączkowej – wybierz #4 (następnie wybierz skalę gorączki od 37-letni wiatr  do 60-jajka na twardo)
Aby uaktywnić napieprzającą głowę oraz senność narkoleptyczną (w zestawie z napieprzającą głową) – wybierz #5
Aby aktywować dżumę wybierz #6
Aby uzyskać Masznera Mode (zorientowani wiedzą) wciśnij i przytrzymaj #7 w celu osiągnięcia długotrwałego charczacego kaszlu zmiatającego ludzi z twojej drogi.
Numer #8 nie jest obecnie dostępny, (wąglik na wyczerpaniu. oczekujemy na dostawę.)
Zamówienie dowolne (nie obejmuje Sarsa i Ptasiej Grypy): wybierz #9

… to zamawianie mojej choroby wyglądało by tak:
1. Po wysłuchaniu Arcysympatycznej Pani Telefonistki połóż telefon na glebie.
2. Załóż glany.
3. Z całej siły pieprznij glanem w telefon. (rada: zważ na to, aby skrzętnie ominąć guzik numer 6.)
4. Ciesz się cała gamą chorób bez ograniczeń (i bez zbędnego owłosienia.)

Zamówienia przyjmujemy także w spostaci esemesów. W treści esemesa wpisz CHOROBA oraz numer(y) z listy powyżej i wyślij na numer najblizszego szpitala. (koszt smsa w zależności od mocy i kalibru schorzenia)

***

Bycie w stanie umierająco-chorobowym ma aczkolwiek swoje plusy. Dzięki charczeniu z głębi trzewi, kaszleniu donośnym i smarkaniu obfitym zaliczyłem dzisiaj chemię i miałem niesamowitą frajdę w pociągu. To było tak:
     Egzot, zatoczywszy się od gorączki w półmrocznym korytarzu, konspiracyjnie podszedł do pani mgr inż hab prof iksde czy co to ona ma tam za tytuły, (które się nie mieszczą w tabeli w indeksie) i równie konspiracyjnie wycharczał:
- Bo psze pani, pani mi [smark] zaliczyła te ćwiczenia [chark] przed świę[smark]tami ale mi się [chhhaaark] wyniki nie zgadzają, ale pani [smark] zaliczyła więc ten… – tutaj Egzot przybiera minę nr osiemdziesiąc dwa pt. „oczy szeroko błyszczące” znane inaczej jako „daj komcia *__*”.
- Co pan tutaj ma… – rzekła kobiecina zerkając w zeszyt, jednocześnie odsuwajac się znacznie od Egzota wypróżniającego kisiel ze swego nosa wprost do chusteczki.- …to pan przejdzie tam do gabinetu… ja juz panu to zaliczę.
Następuje egzotowa mina nr pięć pt.”och, jak dobrze jest pozbyć się tygodniowego zatwardzenia”.
 
     Sytuacja numer dwa miała miejsce w pociągu osobowym przedział dla niepalących. W ilości sztuk dwie, siedziały naprzeciwko Egzota dwie leciwe istoty, jedna męska i jedna żeńska. Całowali się dobitnie raz po raz, czasem zerkając na zasmarkanego Egzota z wyraźną pogardą.
I teraz quiz: jeśli znalazłeś/aś się w powyższej sytuacji (osoba smarkająca + dwie osoby mlaskające) jest to jedna z najfajniejszych zabaw pociągowych ostatniego tygodnia, jeśli oczywiście jesteś po stronie smarkająco-gorszącej.
Egzot obserwując mlaszczaków, konspiracyjnie podciągał nosem, albowiem chusteczki dramatycznie skończyły się gdzieś w tramwaju numer dwanaście, w drodze egzotowej na peron pekape. Kiedy dochodziło do zbliżenia ust mlaszczakowych, Egzot smarkał donośniej niż konspiracyjnie czytaj: [smark] z całej siły i klasyczne [aaaah] jak w reklamach pepsi. Rytuał mozna powtarzać wielokrotnie.
Zgorszenie i zniechęcenie mlaszczaków = gwarantowane.
Muszę to opatentować.

Egzot.

P.S. A jutro narty! OlaBogakurwaMaltymać.

Edit:
Mateusz 22:53:22
,aaaaa mam nwoe boxerki xD :PP w paski xD moja dupa jest emo xD
Mateusz 22:53:28
kurwa nie tutaj xD
Mateusz 22:53:32
ale jak juz wiesz;p
Mateusz 22:53:34
to co tam xD
Egzot 22:53:53
XD dam to w Edit do notki
Mateusz xD 22:54:04
tak pewnei nei dasz;p

Dałem! Żeby mi później by nie było, że niesłowny jestem czy cośxD.

 
Komentarze (15)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Allegro version black.

16 sty

     Egzot istotą prostą jest, znaną z tego, że nie za bardzo obchodzi go to, co nosi na swym muskularnym grzbiecie. Ot, co mu kupią to założy, chyba, że ciuch jest na prawdę kuriozalno-popieprzony tudzież nie pasuje do karnacji/urody egzotowej (ę ą ah oh). Terroryzując Stary Browar, zamiast do sklepu z ciuchami wparowuje do ukochanego Empiku i ślini się obficie na widok uginających się od książek regałów oznaczonych plakietką „fantastyka”.
      Pech chciał, iż pewnego dnia zakładając nieśmiertelną kurtkę, używaną juz dobre dwa lata, postanowiła popełnić samobójstwo. A dokładniej, wystapił nieżyt zamka błyskawicznego kurtkozamykającego, i nie dał się naprawić.
Tragedia.
Całe życie przebiegło przed oczami egzotowymi… No dobra, nie dramatyzujmy. Zirytował się jedynie. Zirytowanie zostało spotęgowane myślą, że trzeba będzie nową kurtkę nabyć drogą kupna, czego Egzot serdecznie nienawidzi. Nabywać ubrań. ( No chyba że w lumpeksie, gdzie nie ma śledzących cię kamer, upierdliwych zawieszek OBNIŻKA 100% które i tak kłamią, bramek antykradziejowych i tłumu technojebnych fajansów w markowych ciuchach.)
     Egzot jednakże, istota myśląca kreatywnie i oszczędnie, podwędził starą, nieużywaną i osamotnioną kurtke bratową mniejszą o rozmiar. Wbił sie w nią i stwierdziwszy z zadowoleniem, że może być, chodził w niej po świecie. I tak to sobie trwało dwa upojne tygodnie, po tym okresie beztroskiego użytkowania kurtki bratowej, nastapiło pandemonium oraz dzień sądu w jednym (niczym proszek wizir reklamowany ongiś przez Hajzera. Proszek pierze i włosie.)
Rodzicielka, oznajmiła wszem i wobec (jazgotanie mode on):
     -Jak ty możesz w takim gównie chodzić! *jazgotjazgot* Stare to! Teraz Filipa kurtke będziesz nosić?! Masz sobie kupić kurtkę! *jazgotjazgot* Allegro *jazgotjazgot* Nawet ci zapłacę za tą kurtkę!

   W sumie to tylko końcowa część wypowiedzi wyjazgotanej przez rodzicielkę, przekonała Egzota do zakupu odzienia zimowego sztuk jeden. Sprawa z Allegro ma się do Egzota tak, że jeśli służy do kupowania książek, to jest to ósmy cud na ziemi, nie trzeba patrzeć na długość rękawa, długość od brody do pępka, szerokość ucha, średnicy oka i tym podobne, natomiast zmienia się w totalną rozpierduchę kiedy powstaje kwestia kupowania ubrań.
   Brzydzac się i krzywiąc teatralnie, wydając z siebie głośne dźwięki podobne do odnajdywania ukrytego „bzie” i wewnętrznego „fuj”, kliknął Egzot na wdzięczący się napis „Odzież męska” a nastepnie „Okrycia wierzchnie”.
Prawie się spocił.
Buszując po kurtkach męskich, którą zdecydowaną większość prezentowały spakowane modele, (Kto do jasnej cholery nosi zimowe kurtki na gołą klatę. Nienormalni jacyś…) natknął się na iście intrygujący przypadek…

-Mama?- rzekł Egzot wchodząc konspiracyjnie do pokoju gościo-kawo-pijnego – To allegro jest jakieś dziwne.
-Czemu?
-Murzynów rozdają.

Rodzicielka robiąc minę pt. „bezgraniczne zdziwienie & powątpiewanie w zdrowie umysłowe własnego syna” zerwała się z kanapy i podbiegła do monitora. Obok obrazka ukazującego wszem i wobec iż kurtka wygląda jak zgwałcony worek na śmieci, naciągnięty na jakiegoś super-przystojnego-modela-od-kurtek-na-allegro, widniał oczojebny napis o następującej treści:

MODEL DOSTĘPNY W KOLORZE CZARNYM.

Zwątpiłem. To znaczy, że razem z kurtką dostanę takiego małego murzynka, którego będę mógł przyłańcuszyć do kaloryfera i będzie robił mi masaże stóp, zastąpi evil zmywarkę i bedę go mógł w wolnych chwilach smagać pietruszką?
W dodatku za dziewięćdziesiąt złotych polskich. Okazja!


Jednak to Allegro wcale takie zue nie jest na jakie wygląda. xD

Egzot.

P.S. Tutaj link do strony z wielobarwnymi modelami :  Klik

Edit: Wypraszam sobie insynuacje, ze jakoby ja kupuje toto z linku, to tylko jest na udowodnienie, że czarne modele sprzedają. Kurtkę znalazłem śliczną, lepsiejszą inną. (i mi ją XXX zajebała spod nosa).

 
Komentarze (14)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nie pal, nie pal, papierosów bo będziesz chory i będzie ci źle!

09 sty

     – Opóźniony pociąg z Poznania do Wrocławia wjedzie na tor przy peronie drugim.- Oznajmiła wszem i wobec pani cyborgowa na Czempińskiej stacji pekape.
Egzot z oburzenie mode on pomyślał: nawet mi nie powiedziała, że mam zachować ostrożność! Bezczelna! Zawsze się tak człowiekowi ciepło na serduszku robi, kiedy to aksamitny głos rozbrzmiewa głuchym echem na stacji „…ostrożność podczas wjazdu…” to dzisiaj nie! Może ja mam sam wiedzieć gdzie ta umowna biała linia śmierci się czai pod grubą warstwą śniegu? A co jeśli… (itp.itd.)
     Pociąg wtoczył się na peron kwicząc głośno, niczym zarzynane tępym narzędziem prosię, Egzot wsiada. Przedział dla niepalących.
„No Ba” rzekłaby dowolna osoba, która miała z Egzotem styczność. Jakoże przeciskać się wąskim przejściem pociągowym Egzotu się nie chciało, postanowił, iż urozmaici swoją dziesięciominutową podróż oparciem się swym mocarnym ramieniem (ewentualne niezgodności tekstu z rzeczywistością prosimy kierować na maila pies.cie.w.noge.pcha@iks.de) o drzwi okraszone rubasznym napisem „WC”.
     Już na wstępie w oczy rzucił się Egzotu/Egzotowi stojący przy oknie jegomość, wyposażony w imponujący mięsień piwny. Jakoże Egzot to istota słuchawkowo-muzycznie uzależniona na amen i nie ma wybacz mi, nie słyszał co owy pan konwersuje. A konwersował do uprzednio wspomnianego okna, co dało się zauważyć po rozszerzającym się obszarze parnym powstającym na szybie.
Zaintrygowało Egzota.
(dramatyczna pauza)
Wydobywszy z mrocznej kieszeni swej równie mroczne empecztery, nacisnął przycisk pauza(już nie dramatyczna).
- Opóźniony k***a… c**j gnój i ja p******ę k***a… – dalsza część wypowiedzi utonęła w donośnym PSST! kiedy to jegomość oficjalnie, wszem i wobec, otworzył piwo puszkowane sztuk jeden. Nazwy nie podam bo będzie, że reklama. (to piwo z charakterem, i śmiesznym góralem makgajwerem, który w reklamach ucisza górski wiatr takim -PSSYT-. Czasami się zastanawiam czy to aby na pewno piwo robi PSST. Mniejsza.)
Egzot stwierdziwszy, iż parowanie kolokwializmami na szybę nie jest tym, co chce w tej chwili usłyszeć, ponownie włączył muzykę.
Na upojnym rzucaniu mięsem i piciem piwa w miejscu publicznym się jednak nie skończyło.
Szczęśliwie dojeżdżając do stacji docelowej, (docelowa zarówno Egzota, jak i naszego eleganckiego pasażera, co można u niego zaobserwować po nagłym podnieceniu na widok budynków śródmiastowych) jegomość przetoczył się spod okna w pobliże drzwi. Egzot również(pomijając tylko epizod z toczeniem się).
Egzot obserwuje konspiracyjnie niecierpliwe ruchy Piwnego Pana.
Wyciąga papierosa.
No to Egzot juz wie co się będzie działo. Pan Piwożłopny odegra rolę w filmie „jak zapalę dziesięć sekund później to umrę”
Egzot obserwuje nadal.
Facet szuka zapalniczki.Pociąg wjeżdża do miasta. Drżącą dłonią wyciąga oraz od razu chowa papierosa do kieszeni(jakby sprawdzał czy mu nie uciekł), sprawdza czy zapalniczka działa. Jegomość nerwowo spogląda na znaczek przekreślonego papierosa nad drzwiami. Robi minę numer siedem pt. „zjadłes moje ciastko?”. Pociąg zwalnia, widać już w oddali budynek dworca. Facet wyjmuje papierosa. Przekłada go z lewej do prawej ręki, a potem spowrotem do lewej. Pociąg hamuje. Facet szybkim i zdecydowanym ruchem wsadza kiepa do ust. Pociąg zatrzymuje się ewidentnie. Koleś odpala, zaciąga się i robi FUFUFUUFUFUFUFUFUUUF! na cały korytarz spowijając Egzota dymem o zabarwieniu siwym, i zapachu bynamniej nie lawendowym. Nastepuje pauza kilkusekundowa, w której to Egzot z pełną nienawiścią wpatruje się w żarzący się kawałek tytoniu i zmaga się z ogromną i nieopanowaną ochotą wepchnięcia kiepa wgłąb czaszki jegomościa, używając przy tym siły. Drzwi oficjalnie otwierają się.

I nasuwają się pytania.

a)Czy te dziesięć pierdolonych sekund, które spożytkowano na zatrzymanie ostateczne pociągu i otwarcie drzwi, zabiłoby nałogowca?
b)Zezgonowałby, kuźwa, w te kilka sekund bez tego smierdzidła?
c)Nie może zapalić, jak już zrobi krok na peronie stacji docelowej?

Też mam różne nałogi, ale przynajmniej moje słuchawki nie śmierdzą, nie dymią, nie gryzą w oczy, nie powoduja raka, choroby skóry  i  impotencji…

Zniesmaczony Egzot.

 
Komentarze (14)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Epizod Narciany vol.2 oraz Mroczne Szat(a)niarki.

06 sty

     Dzisiejszego mroźnego dnia o pogańskiej godzinie piątej z minutami, rodzicielka egzotowa zawładnąwszy czasoprzestrzenią pokoju egzotowego otwarła drzwi i rzekła:
- Po piątej! Wstawaj!
     Zazwyczaj, po tych kilku motywujących do życia słowach, następuje brutalne włączenie światła górnego tzw.oczowypalacza i co za tym idzie, wydobywa przeciągły jęk rozpaczy połączony z groźnym „zamorduję” z głębi trzewi egzotowych. Dziś natomiast było inaczej. (pauza na ochy i achy)
Szykując się już do wyartykuowania przeciągłego jęku rozpaczy, usłyszałem donośne PSTRYK.Potem kolejne. I jeszcze jedno.
Światło jednak nie zapaliło się. Pierwsze podejrzenia padły na przepaloną żąrówkę energonieoszczędną. Spojrzawszy jednakowoż za okno, Egzot zaobserwował z niejaką radością, iż ktoś go kocha, bo wyłączyli prąd w całym mieście.
-Pradu nie ma! – Rzekła odkrywczo mama egzotowa i ewakuowała sie do kuchni/pokoju gościo-kawo-pijnego ażeby zapalić świeczki w porywającej ilości sztuk trzy (dość nieadekwatnie do katalkizmu absencji prądowej ale to tylko moje skromne zdanie).
    Pandemonium rozpoczęło się od mycia zębów przy niebieskim świetle pojki, Egzot o mało co nie pomylił pasty zęboczyszczącej z tubką kremu do rąk, i w ostatniej chwili uświadomił sobie ,że ma w łapie nie tę szczoteczkę co trzeba.
Podczas szorowania zębów w dobrym juz zestawieniu, zastanawiał się dogłębnie, czy jak prąd został unicestwiony boską ręką w całym mieście, to czy pociągi działają, w końcu to istoty prądożerne.
Okazało się niestety, że pociągi jednak jeżdżą. Z miną trzydzieści cztery pt. Jak-mi-się-nie-chce-w-taki-mróz-jeździć-na-tych-popierdolonych-sztachetach, wkroczyłem do mrocznej kuchni. Stwierdziłem jednoznacznie i dobitnie i wszem i wobec, że uroczyście pierdolę wychodzenie z domu w piętnastostopniowy mróz tylko i wyłącznie w celu pojeżdżenia na dwóch kawałkach plastiku w ciemną gwieździstą noc szurając twarzą o szczotki ryżowe hojnie porośnięte lodowatym śniegiem.
Rodzicielka zrozumiała powagę sytuacji i przemówiła niezwykle rozwlekle:
-Ok.

       ***

Z kolejnych życiowych sytuacji, można śmiało stwierdzić, iż lista irytujących mnie zjawisk wydłużyła się o mistycznie brzmiącą pozycję  „mumie współczesne”.

Definicja Mumii Współczesnej:
Kobieta płci żeńskiej (chociaż nie zawsze to oczywiste na pierwszy rzut oka) rezydująca na rozklekotanym krześle w szatni. Jej atrybutami są numerki do odwieszania kurtek oraz kubek kawy. Zawsze sypanej, co mozna w wielu przypadkach zaobserwować po fusach między zębami. Ubrana zazwyczaj w mało kolorowe ubrania aby broń boże nie stwarzać wizerunku miłej, sympatycznej pani szatniarki.

Główne Zadania Mumii:
Oficjalne:
- Odbieranie/wydawanie kurtek studentom w szatni.
Nieoficjalne:
- Narzekanie na odbieranie/wydawanie kurtek.
- Narzekanie, że w kurtce nie ma tzw „zawieszki”, (przez co Mumia ukazuje nam swą wyższość, że Tylko Ona może powiesic nam kurtkę i ma prawo odmówić powieszenia jeśli zaobserwuje absencję owej zawieszki)
- Ukazywanie swego niezadowolenia na widok puchatych i grubych kurtek.(zazwyczaj poprzez grymas twarzowy numer osiemdziesiąt  dwa pt. „nienawidzę cię”)
- Możliwie jak najwolniejsze poruszanie się w celu odwieszenia kurtki i podaniu osobie kurtkoczekującej.
- Nie golenie wąsów.

Występowanie:
Pojedynczo, stadami tudzież w parach.(Mumie są wtedy zajęte sobą nawzajem -tzw. ploteczki- co drastycznie wydłuża czas oczekiwania na kurtkę.)

Nie twierdzę, że wszystkie Panie Szat(a)niarki są czarcie i zue, może po prostu ja nie mam do nich szczęścia albo uśmiecham się do nich nazbyt szeroko, więc uznają to za oznakę szydzenia? Nie wiem.
    Wiem natomiast, że czekanie w długich kolejkach po bilet miesięczny tramwajowy sztuk jeden, uspokaja moją skromną osobę. Jest w tym jakaś niewytłumaczalna magia, ten cały rytuał dreptania w miejscu w przejściu podziemnym i przesuwanie się z rzadka o kilka milimetrów w przód ku upragnionym drzwiom siedziby Pań z MPK. Stoję w miejscu, pośrodku ogromnego wiru biegających wkoło ludzi śpieszących się gdzieś w niewiadomych mi celach i mam wtedy prywatnie-publiczne okrągłe czterdzieści minut na rozmyślania i słuchania dialogów kolejkowych.
Przykład:
Koleś nr 1 (tonem dziewiczego zainteresowania) : A po co oni tu wszyscy tak stoją?
Koleś nr 2 : Własnie rzucili Prince Polo!

Egzot.

  P.S.Jak zapewne wszyscy zauwazyli ten przebrzydle egzystujący baner z
nieobciętymi rogami rażącymi oczy egzotowe, biorę udział w tym
śmiesznym konkursie. W sumie nie wiem co mnie podkusiło, ale ten skuter
do wygrania jest conajmniej pociągająco seksowny xD.

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

rym cym cym gówno gówno xD

01 sty

     Gra piwna to zdecydowanie zua i czarcia rozrywka dla początkujących degustatorów. Nienawidzę hasła „piją chłopacy” albo bezczelnego „pijesz” tudzież „pijesz i wracasz na start” (żeby potem znowu wlecieć na pole „piją chłopacy”… w takich momentach to aż ma się ochote własnoręcznie wykastrować). Wymyśliliśmy również kreatywne życzenia noworoczne, nie jakieś tam zdechłe i antycznie komercyjne „szcześliwego nowego roku” ale życzenia z polotem, gracją i powabem: – Noworoczne chuj Ci w dupę! -

Po krótce hity wieczoru:

Dialog przy grze piwnej:
Pixela (do mnie): Ty w ciąży jesteś?
Jam (z oburzeniem): Jakbym był w ciąży to bym nie pił!

Dialog sms relacji Drewno-Egzot:
Egzot: Noworoczne Chuj Ci w dupę!
Drewno(z oburzeniem): A ty to kto?
Egzot: No Egzot!
Drewno: AAAA NO TO LOFFCIAM CIEE!xD

Akcja reakcja Hania-Fajerwerk-Egzot
Fajerwerk: FRRRRRRR!
Hania(dziewiczym piskiem): AAAAAAA!
Fajerwerk: JEBUDUM!
Egzot: DO SCHRONU!

Dialog relacji Sąsiad Korni-Hania
(sąsiad robi JEB fajerwerkiem)
Hania: A bozia paluszki upierdoli! Wiem gdzie mieszkasz!

Fajerwerk: FRRRR!
Wszyscy(dziewiczym piskiem): AAAAAAAAA!

Korni (mówi cos o czichś cyckach)
Egzot (podziwiając domowej roboty ogórki pikantne): NOO ZAJEBISTE SĄ!
Korni: (umiera na brecht)
Egzot: Ja o ogórkach mówiłem!
Korni : TAAAAK JASNE!
Egzot: Nienawidzę Cię!

Egzot (turla kostką, wypada na „pijesz”) : Nienawidzę was!

   Hitem nawet okazała się podróż powrotna z Pixelą (kierowca) która to minęła pod znakiem „pierdolony rów pełen śniegu i palenie opon”. Pixela wydaje polecenie: Zadzwoń do Aśki (mama pixelowa) i powiedz, że juz jadę. Egzot złapawszy za telefon brechtając sie i ogólnie rozpierusząc rubasznie zaczyna gadać z Aśką i w ogóle wszem i wobec, wrzeszczac w połowie rozmowy  histerycznym „TUTAJ W LEWO!”.
    Skręcić nie zdążyliśmy. Egzot zakończywszy swą rozmowę z mamą pixelową słowami „to ja bedę kończył bo właśnie do rowu wjeżdżamy!” odłożył telefon i… wykrakał.
W sumie nadal nie wiem jak to się stało, ale rów został zaliczony (jak to rubasznie brzmi co nie?)
Koła prawe-przednie i prawe-tylne usadowiwszy sie w rowie przydrożnym, pełnym śniegu, powiedziały do mnie w dzikim pisku: foch tu będziemy siedzieć..
Pchając z Romkiem samochód, łatwo mozna było zaobserwować, że Pixela siedząca za kierownicą bliska jest płaczu, z miną na twarzy numer czterdzieści osiem pt. „pełna-desperacji-i-nadchodzacego-pandemonium-histerycznego”. Jak dla mnie to zabawa była przednia. xD
    Nadjeżdża samochód. Niczym wybawiciel z opresji, rycerz zabijający smoka lśniącym mieczem, światełko w tunelu i tak dalej, (w tym wypadku mógłby smoka z rowu hakiem wytaszczyć ale pomińmy). Kierowca, niczym na zwolnionym tempie wypada z samochodu, wiatr rozwiewa mu włosie i aksamitnym głosem krzyczy ku nam:
-Pomóc wam?!
Na to Jam i Rhoman uniosłszy się dumą:
-Nie niee! Damy radę!
Samochód odjeżdża. I w tym samym momencie zdałem sobie sprawę, że rady nie damy. Z opresji Pixela sama się wyswobodziła. Zamiast cofać, spaliła laczka do przodu robiąc przy tym przyjemny smrodek i zdołała się wydostać na śliski asfalt.
O drastycznej zmianie prędkości z sześćdziesięciu pięciu do trzydziestu kilometrów na godzinę i błogosławieniu pasów bezpieczeństwa wspominać chyba nie muszę.

Dziękować:
Korni (loffciam to nasze zdjęcie xD),
Haniuni (Womanajzerowe O! O! O!),
Pixelozie (vel Underground – The Rów Fighter),
Romciowi i Emortynci ( taka emo para xD)
Modzelowi (naczelny łatacz dziur w pizzy)
Morgulowi (na czarnym końcu, cobym nie psuł swojego rasistowskiego wizerunku medialnego xDD)

Egzot.

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS