RSS
 

Archiwum - Listopad, 2008

WKUrwiające wojsko oraz miażdżące PGA.

26 lis

     Nogawki mam kurde mokre.(mamy małą tragedię co nie?) Piję żurek bezpośrednio z kubka w koty o pojemności wiadropodobnej, zagryzając czekoladą toffi. Jeśli będę mieć jakieś nieprzyjemności po takim duecie, to na specjalne życzenie mogę napisac o tym nastepną notkę.
     Odkrycie natury techniczno-życioutrudniającej : moja czapka prostuje włosy. Serio! Zakładam taką bobę od rana na moje mokre kłaczęta, zdejmuję w pociągu gdzie uprawiam „sen na metallicę” (taki rodzaj snu gdzie głowa porusza się w relacji góra dół i wygląda to jak machanie piórami) a potem do końca dnia przeklinam pieprzoną grzywkę, która przesłania mi  przejrzyste spojrzenie na świat, widziany przez moje astygmatyczne oczy.
     WKU (Wojskowa Komenda Uzupełnień) Jest zua! Wysyłasz takim zawiadomiienie o tym, że użerasz się z chemią na uczelni, z pocałowaniem rączki ich informujesz wręcz, z namaszczeniem liżesz kopertę w której owe zawiadomienie jest, pieczołowicie przyklejasz znaczek, z błogim uśmiechem na twarzy wrzucasz kopertę do szczeliny wielkiej czerwonej skrzynki Poczty Polskiej.
I co?
I spierdolina końska!
Dwa miesiące później przychodzi wezwanie do odbycia CZYNNEJ SŁUŻBY WOJSKOWEJ!
Cóż za stajnię Augiasza i pandemonium muszą tam mieć, żeby nie zauważyć wielkiej koperty formatu A4 (bo moje wewnętrzne poczucie estetyczne zakazuje pogięcia takiego waznego świstka w cztery diabły i wcisnięcia do małej kopertuchny, więc dałem w całości.) i zamiast poszukać, OT może się znajdzie, to NIE! Trzeba postresować Egzota listem wzywającym, coby mu się nie wydawało, że będzie tak łatwo, i narażać jego psychikę (i tak już zrytą doszczętnie przez czynniki pośrednie typu smarkający-nad-tobą-facet-w-tramwaju) na wyobrażanie sobie, jak popiernicza w gustownym kubraczku w kolorze zgniłej zieleni goniąc wyimaginowanych wrogów na poligonie. Na całe szczęście dało się ten bajzel odkręcić. Odczucia Egzotowe co do wojska (czyli: zgiń, przepadnij szatanie!) nie zmieniły się nadal. Zwłaszcza po upojnej wizycie w WKU(rw) w Lesznie.
     Po jeździe autobusem numer 0 (słownie: zero), zaiste, nazwa adekwatna do poziomu luksusu podróży,(uroczyście wątpiłem czy TO w ogóle ruszy z miejsca.) dotarliśmy, Jam i Jachu w samo serce… blokowisk. Ale żeby to jeszcze klimatycznego blokowiska, gdzie w każdej chwili możesz dostac w mordę i jest przynajmniej rozrywka, że się adrenaliny naprodukujesz, a tu? Szaro, brzydko, ponuro, żeby nie powiedzieć wrzygownie ^^. Placówka WKU przywodziła mi na myśl więzienie. Bramka z tępogłowym czymś w mundurze, bardzo sympatyczny (czytaj: ironia jak cholera) pan w okienku, (którego chyba psy wychowywały bo warczał wyśmienicie) wyszczekał do nas ” korytarz na lewo pokój trzynaście „, podpisaliśmy papier, oddaliśmy długopisy, NIE powiedzieliśmy do widzenia (tfu tfu), wyszliśmy. Za drzwiami zgodnie walnęliśmy szyderczym śmiechem.
     I rada egzotowa (niczym Superniania radzi: tłucz dziecko kablem od żelazka tylko firmowych marek!) : Jeśli jedziesz na Poznań Game Arena, nigdy nie jedź od samego rana aby ” uniknąć kolejek”. Korni und moja skromna osoba potwierdzają. Dzicz taka, jakby w Media Małkt rozdawali darmowe długopisy. Otworzyli jedne jedyne drzwi do kas i wpuszczali po kilka osób.  Niby poprawnie, bo nie ma dziczy przy owych kasach, ale to co działo się przed wejściem jednoznacznie kojarzyło mi się z wpychaniem żydów do pociągów w czasie Drugiej Wojny Światowej. Oddychać nie mogłem w ogóle w jednym momencie, żeber nie czułem od nacisku, i jam, jako zazwyczaj opanowany człowiek w sytuacjach tłumo-dużo-ludno-klaustrofobicznych zachciałem się drzeć ile sił w płucach, bo ani się ruszyć, ani oddechu złapać a to jeszcze wszyscy pchają ze wszystkich stron z miażdżacą siłą. Straszne uczucie.
Ale ogólnie to PGA polecać bo zabawa wyborna! Karaoke Linkin Park „What I’ve Done” miażdży.
(Whaaat I’ve DooOOOoOOOn! i robienie mrocznego GROWLA, za które dostaje sie dodatkowe punkty rulz!)
 No i nie ma to jak wygrać turniej(patrz: Egzot i Korni) w grę planszową, której zasady poznało się jakieś dwie minuty wczesniej.


Lofciać Haniunię i Kornisassina xD


    Żegnam was teraz, wszem i wobec, bo żurek i czekolada chyba zaczynają działać…

Egzot. Mhrrrr ^^

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Kot w pięciu smakach w garniturze ze świeżych warzyw.

20 lis

     Zerwawszy się z łoża Egzotowego (prześcieradło mam akwarelami pomalowane, taka dygresja xD) w dniu dzisiejszym o pogańskiej porze ósmej czternaście spojrzałem za okno, gdzie powitała mnie piękna słoneczna pogoda (sranie w banię). Stwierdziwszy dobitnie, cytuję „a idźcie w chuj z tą pogodą”, owinąłem się szczelniej kołdrą (sztuk jeden) w niebieską kratkę(nie wiem ile sztuk kratek) usnąłem do godziny średniopogańskiej dziewiątej trzydzieści trzy. Na pozbycie się ogromnego dreda stworzonych z mych zacnych kłacząt, zostało mi mało czasu, o pożarciu tostów i wypiciu kawki to już mogłem pomarzyć. Usiłując założyć lewy but na prawą stopę, wyrywając po drodze kabel USB z komputera oznajmiłem rodzicielce: „lecę bo mam dziesięć minut.” Dygresja numer dwa: kiedyś obliczyłem, że idę na peron jakieś jedenaście minut, dzisiaj rekord ten został zmiażdżony do trzech i pół, albowiem, w połowie drogi zorientowałem się, że zapomniałem portfela o zawartości poważnej (czyt. bilet miesięczny, legitymacja, bilet empeka, siano). Tak szybko nie biegłem nawet wtedy, kiedy to na cudzej działce w Czempiniu zostałem przyłapany na kradzieży kalarepy.
     Niedaleko jest od wredoty do poczucia humoru. Anemik z ekonomii z pewnością poczucia humoru nie ma. Myśl, która krążyła od początku zajęć po mej kudłatej głowie ” tramwaj mam o 14:37… tramwaj mam o 14:37… muszę na niego zdążyć… ” przyjęła wręcz postać namacalną, która objawiała się w mruczeniu ” 14:37..” albo „no kończ już ty debilu” i towarzyszyła robieniu kleksów piórem na ostatniej stronie w zeszycie. Za dwie wpół Anemik orzekł wszem i wobec, iż „na dziś to wszystko”, więc naturalną koleją rzeczy wszyscy pośpiesznie zaczeli się pakować. Kiedy zakładałem już plecak, Anemik przemówił ponownie (już nie wszem i wobec, ale do mojej skromnej osoby) mianowicie, że „dobre wychowanie nakazuje, ażeby poczekać aż wykładowca się pożegna, a dopiero potem się można pakować/wychodzić” do tej pory nie wiem czy to on spiorunował mnie wzrokiem czy ja jego, ale całe dwadzieścia sekund delektował się swoją wyższością nad nami i nie chciał powiedzieć „dowidzenia”, co według niego było w zamierzeniu świetnym żartem.
Jego szczęście, że na tramwaj w ostateczności zdążyłem…

Z ogłoszeń drobnych:
Piosenka przewodnia na dziś: Conjure One – Pandora. Pasowało do tego potężnego wiatru który dmie cały dzień.
Pociesza mnie myśl, że nie ja jeden tak nienawidzę chemii i nie ja jeden wylecę po pierwszym semestrze/bedę mieć warunek.
Film „Magnolia” zdecydowanie miażdży.
Zakupiony kilka dni temu Brisingr, leży samotnie na półce (btw, kup mi ktoś regał, nie mieszczą mi się ksiażki na półce z napisem „fantastyka”) bo za każdym razem kiedy chcę przeczytać więcej niz dwie strony, padam pyskiem w kartki i śpię. I bynajmniej nie dlatego, że książka jest nudna.
Jako jedyny w grupie na WF opanowałem jazdę na nartach tyłem. Nie pytajcie jakim cudem ja jeszcze żyję.

(zmęczony egzystowaniem ale zadowolony z początku weekendu xD) Egzot

 
Komentarze (5)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Mroczna babcia z piekieł i tort undead.

14 lis

Kubek pełen kisielu „słodka chwila dla pedofila” paruje po
mojej prawicy, tuż obok mojej mrocznej, czarnej klawiatury, a jam, jakem Egzot
zabieram się za pisanie notki. Notka utrzymana będzie w tonacji „polska złota jesień”…
albo nie, zrobię zuo jak zawsze i podsumuję to, co chciałbym podsumować
najbardziej. Zatem oznajmiam wszem i wobec :


Ściąłem włosy.

 
 Teraz mała
dygresja: Czy na naszej szerokości geograficznej występują niedźwiedzie
polarne? Bo jak patrzę za okno to moje stanowcze i wewnętrzne NIE kłóci się z
tym, co właśnie biega w obroży na łące za moim oknem. [Egzot patrzy
podejrzliwie na kisiel]
   Mam taki bagałan
(nie mylić z bałaganem) w pokoju, że jak ktokolwiek wejdzie przez jego próg, to
momentalnie klęknie na oba kolana, a tort spod łóżka, który przyjął już formę
inteligentną dobije tego kogoś talerzykiem. Ja i mój tort dogadaliśmy się już,
że po napisaniu notki, dostanie questa na zwiedzenie zmywarki (tej, co chce
przejąć władzę nad światem)od środka. Będą razem stanowić cudowną parę. Ot, co.
    Z takich bardziej
pogiętych wiadomości, oznajmiam, iż mam pęcherze i odciski na łapach, gdyż,
wczoraj po zapadnięciu mrocznego zmroku, huśtałem się bite półtorej godziny na
huśtawkach słuchając schizowej muzyki, jednocześnie nucąc pod nosem. Fajny
klimat. Zwłaszcza, jak leci soundtrack z Warcrafta i zamknie się oczy. Pleśń w
bani gwarantowana.
    I chyba
odwidziały mi się te całe studia. Już chyba wolę pracować na tokarce, niż
wałkować jakieś debilne prawa ekonomii, o popierdolonej chemii nie wspominając.
I z wielkim żalem muszę powstrzymać się od wyrażenia opinii o ludziach z roku,
bo jak się wypowiem doszczętnie, to mnie nawet tort spod łóżka nie obroni.
    Nowy hit: (każde
słowo wypowiedziane w mrocznym charczeniu)

Jachu: Marchewka
Egzot: Marchewka!
Jachu: Jest jaka?
Egzot: Mroczna.
Jachu: I pożywna.
Egzot: Ma witaminy.
Jachu: A,B,C…
Egzot: i D.
Jachu i
Egzot: He he he


    
Uwielbiam jeździć
tramwajem numer czternaście. Dostarcza mi wiele atrakcji związanych ściśle z
babciami wieku „Rydzyk maj low” tudzież „czytałam w Naj, że leki podrożały”.
Jest sobie wolne miejsce, nad nim stoi pięć osób (rydzykowa
babcia sztuk jeden, dwie kobiety w wieku produkcyjnym, jakiś student oraz
moja skromna osoba) Patrzę na babcię (sztuk jeden) poczciwa twarz, na szyi
futro (chciałbym wierzyc, że sztuczne) biały płaszcz i toboły w łapach.

Myślę: niech usiadzie babcia, ja młode nogi mam to postoję.

Student myśli: niech ta babcia usiądzie mam młode nogi to
postoję.

Kobiety w wieku produkcyjnym myślą: biedna babunia, niech
usiądzie, ja jeszcze jestem młoda to postoję.

Babcia spiskuje: O wolne miejsce! Poczekam aż ktoś usiądzie
i wypowiem się na temat jaka ta młodzież nie wychowana, że nie ustępuje miejsca
starszym!

Jedziemy. Mijamy pierwszy przystanek, drugi oraz trzeci. Babcia
nadal twardo stoi a cała nasza piątka rzuca sobie spojrzenia pełne konspiracji
Egzot pomyślawszy „a jebta się”(by Emorcia)i usadowiwszy się
na wolnym (teoretycznie) miejscu, został momentalnie zgromniony spojrzeniem
babcinym o ogólnej treści przekazu „zgiń przepadnij zły szatanie!”.Na tym nie
koniec. Jako, że wychowano mnie w szacunku dla osób starszych, wstałem, i
rzekłem: „niech pani usiądzie!” Na to babcia zmienia oblicze z „szatanie” na „anielemój!”
i z rozlazłym uśmiechem na twarzy usadawia swe pośladki na miejscu, które,
przypomnijmy przez pół trasy było wolne.
Z dniem w którym to wydarzenie miało miejsce wysnuwam
wniosek, iż logika umarła.


Egzot.

P.S. Z tym obcinaniem włosów to żartowałem, ale nie mogłem się
powstrzymać. xD



 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

-Prosimy nie machać. Profesjonalna grupa idzie.-

07 lis

    Ranne wstawanie o pogańskiej porze piąta trzynaście rano, odcisnęło się na mej delikatnej psychice, i w piątek, (który jak wspominałem jest dniem wolnym od zajęć dydaktycznych -Egzot mruczy wszem i wobec-) z przyzwyczajenia zrywam się o nie mniej pogańskiej porze ósma dwadzieścia cztery ze słowami „o ja pierdolę spóźnię się!”. Dopiero gdzieś w połowie pokoju ocknę się, że mi zimno w stópki i mogę iść spać dalej. Ale, że taki zajebisty jestem (i muszę z tym żyć xD) to nie idę w objęcia Morfeusza (się czai pod kołdrą. Beware.) ale poodmóżdżam Was kolejną nocią. mhrrrr.
    Warto tutaj zacząć od wyjazu do Łodzi, iż byłoby to wielce wskazane na coś pokazać palcem i wyśmiać, a nad czymś innym porefleksić się. Znaczy pomyśleć no. Zacznijmy od tego, iż szare odrapane podwórka, obficie urozmaicone kocimi odchodami, gęsto ścielącym się śmieciem i kurzem, bynajmniej nie nastrajają optymistycznie. O czym się zresztą przekonałem na mojej własnej aksamitnej kuźwa skórze. Albowiem, siedząc tam i patrząc na te wszystkie obdarte dzieciaki,( które tak btw szczerze podziwiam) autentycznie się bałem o moją przyszłość. Może samolubne, ale siedząc tak w kącie podwórka i obserwując wszystko wkoło, w mojej wpomnianej już wyżej, niebezpodstawnie, delikatnej psychice, pojawiły się obrazy Egzota mieszkającego na ulicy, przytulającego znalezionego kundelka i z wystawioną przed sobą tacką z napisem „zbieram na karmę dla psa” żebrzącego od przykładnych obywateli… Bynajmniej nie nabijam się tutaj ani nie szydzę, po prostu boję się, że moje poczynania i czynniki niezależne ode mnie, tak pokierują moim życiem, że w przyszłości będę zastanawiać się czy nie umrę z głodu do nastepnego rana.
    Co więcej, uważam, że te całe Gawronalia to jedna wielka kicha. Miała być sympatyczna atmosfera, radosna rywalizacja, pozytywne myślenie i inne tego typu podniosłe pierdy, które się umieszcza na plakatach, (btw zamiast na plakaty i broszurki mogliby wydać siano na -przykładowo- uprzątnięcie „kocich/psich prezentów”, but to mi aromatyzował do samego Kościana, albo na darmowe żarcie dla ogółu itp, ale nie! plakat musi być.) a było smętnie i dołująco a co się tyczy RADOSNEJ rywalizacji, to ja bardzo dziękuję za taką rywalizację którą, kuźwa, opiszę doszczętnie w następnym akapicie.
     Z tym doszczętnym opisem to mi trochę nie wyszło, gdyż, na taki rodzaj zmanierowania, mieniawdupie i egoizmu jakimi odznaczają się PROFESJONALNE (pff…) grupy machające, słów potępienia nie trzeba. W moich oczach oni się sami się potępiają takim zachowaniem:
Hit numer 1 : „Jakie masz farby do twarzy? No te. Łe te są dobre. Najdroższe ale dobre.”
Hit numer 2 : -patrząc szyderczo na nasze pojki- „Oni dopiero pojki robią LOL!”
Hit numer 3 : Koleś siedzi na środku pokoju i robi tam szpagaty i inne bzdety, zapytany „co robisz?” odpowiedział z duza dozą narcyzmu, że(uwaga!) „bedzie machać”.
Hit numer 4 : dziewczynka z grupy na oko będąca w końcowej fazie podstawówki pyta się: „co robicie?” Ja wszem i wobec mówię: „Machamy pojkami, kolega pluje ogniem i macha kijem” Ona: „Tylko?”
Dodajmy do tego, że wszystkie grupy patrzyły na siebie spod byka, wzrokiem oceniały poziom innych machających, jakby mieli do tego prawne prawo(sędzia Anna Maria Wesołowska czy ki grzyb), a nieliczni (czyt. Egzot und Roman) dawali pojki żeby dzieciaki mogły pomachać rekreacyjnie.
Najbardziej rozjebał mnie motyw, jak mały dzieciak z pojkami zamontowanymi w łapkach podszedł do „narcystycznie machającego” i zapytał jak się macha. Ten odwróciwszy, się do młodego szlachetnym dupskiem odszedł kawałek dalej.
Kurwa jebana mać! (przekleństwo jak najbardziej uzasadnione) Nie chcę zostać takim wrednym smrodem spod pachy co to się uważa za nie-wia-do-mo-co, który myśli, że błyszczy bo ma kuźwa pojki z kewlaru! Ja nie wiem, czy oni leczą kompleksy tym, że mają kewlar na łańcuszkach? Kurwa mać, ogień jest ogniem a to na czym się on znajduje to chyba kwestia upodobań. Co to kogo obchodzi czy macham na szmacie nasączonej parafinką z Kauflandu (<3) czy profeszynalnym kewlarem muśniętym (jak princessa muśnięta kałem) specjalistycznym paliwem. W tańcu z ogniem liczy się przede wszystkim frajda, zabawa i satysfakcja z tego, że bawimy się z żywiołem, a nie sprzęt za nie wiadomo ile siana, farby na pysk, które i tak się zmywa po występie, albo pieniądze, które sa chyba głównym powodem takiego wstrętnego zmanierowania i odmózdżenia, a wiadomo, że szcześcia nie dają.
    I miało być o frytkach z Kutna i „pe-erosze”, a nie będzie, bo jak pomyślę o tych nadętych pizdusiach, to aż mi się niedobrze robi i krew z żółcią mnie zalewa. Hity podróży będą na osobną notkę. Obiecuję.

Pozdrowić Aśkę, Romka i wszystkie dzieciaki ze Wschodniej.

Egzot.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS