RSS
 

Archiwum - Październik, 2008

Seria : Egzot i sprzęt domowy. Odcinek drugi.

30 paź

Po jakże emocjonującym spotkaniu pierwszego stopnia z
morderczą zmywarką oraz śmierdzącą kozą, Egzot bierze się dzisiaj za
wygrzebywanie na wierzch paskudnych tajemnic ukrytych w biblii. „Ambitne
zadanie” rzekłby przeciętny ateista, szary acz żądny krwi chrześcijanin wbiłby
mnie na pal a Rydzyk unicestwił audycją. Ujawniam zatem ku uciesze ogółu, iż:

Ósmą plagą egipską były myszki bezprzewodowe! 
(W sensie takie bez kabla. Kadłubki tylko same)

Egzotowa myszka bezprzewodowa – charakterystyka ogólna:

(bądź, jak kto woli „portret psychologiczny gówna bez kabla”)

Nazwa ustrojstwa: Myszka komputerowa.
Sztuk: jedna (i starczy)
Imię nadane przez firmę: Easy Touch (no to trafili jak
ch**em w płot ^^)
Kolor świecenia lasera brzusznego: czerwony.
Kolor świecenia lasera brzusznego(pełna nazwa): oczojebna czerwień,
która wali po gałach.
Skrol: Jest.
Ilość przycisków (łącznie): 7 (słownie: sześć)
Podkładka w zestawie: pf! Chciałbyś!
Cena: równowartość dwóch swetrów i trzech ręczników w
lumpeksie.

 

Opisowa charakterystyka obiektu wkurwiającego:

    Jakoże, myszka jak
sama nazwa wskazuje jest bezprzewodowa, posiada w swoich bebechach baterie
(sztuk dwie), które, tak dla żartu, lubią się obluzować na skutek czego, kursor
napieprza po całym monitorze, robiąc sympatyczną rozpierduchę, (uwielbiam słowo
rozpierducha) otwierając trzy foldery, mój komputer, oraz jednocześnie usiłując
opróżnić kosz.
   Kolejnym, zaiste,
ciekawym aspektem jest masturbujący się skrol, który daje o sobie znać, kiedy Egzot
ogląda jakikolwiek film na komputerze. Nagle, jeśli suwak w Allplajerze
ustawiony jest na Volume, skrol uznaje to za bardzo zabawne, znienacka
przesunąć suwak do oporu w prawo lub w lewo, co skutkuje albo zajebistym
nagłośnieniem słów „ JU SZAL NOT PAAS!” (najlepiej w środku nocy, kiedy wszyscy
śpią), albo ścisza tak, że Gandalf drze się jak w niemym kinie.
    Następnymż (Word
podkreślił, ale fajnie to wygląda więc zostaje. Mrrr.) aspektem wkurwiającym
jest fakt, iż bez podkładki nie ujebiesz. Laser o soczyście krwistym kolorze
ślizga się po biurku a kursor na monitorze ma mnie centralnie w … ogonku.
    Życzymy również
powodzenia w rysowaniu w paincie (to pół biedy) albo w przerabianiu zdjęć w
Fotoszopie! Słowo „precyzja” pasuje tutaj jak łykowaty szparag w bukiecie
orchidei, albowiem chcąc narysować linię prostą wychodzą nam nierówne,
pochlastane schodki.

 

Podsumowanie:

Jedynym dobrym
aspektem posiadania myszki bez kabla jest fakt, że można ją w każdej chwili
thrownąć za okno i mieć pewność, ze suka nie wróci.


Egzot.

(Pan I Władca Urządzeń
Zurbanizowanych Mechanicznie)

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Nie masz pomysłu na tytuł? Zesraj się!

22 paź

      Syf jakiś złapał ponętne
usta egzotowe (znaczy, że popękane wary mam) i cierpi on niezmiernie gdyż (mina
w obliczu tragedii – numer trzynaście) pomadka ochronna skończyła się. No nie
dziwne, że skończyła się, albowiem pierwotnie takowej nie zakupiłem. Teraz mam
za swoje.
Ale! Egzot zaradny jest i
wyczytał dawno temu w jakieś mądrej gazecie pokroju Poradnik Domowy (tudzież
inne głewno, wegetujące zazwyczaj na półce w poczekalni u dentysty) iż można
posmarować mordę miodem i to ponoć pomaga. Toteż mdli Egzota, bo zżarł już na
sucho pięć łyżek miodu i właśnie wpierdala szóstą. Zaradność oraz umiarkowanie.
To jest na początku listy moich zalet.
       Ostatnie wydarzenia w moim skromnym (a
jakże) życiu obfitują w całą gamę EMOcji. Począwszy od nieopisanej wściekłości
Egzotowej, czyli darcia mordy na polu podczas osiemnastki (dziękować Emorci, że
egzystuje!), ogólnemu znudzeniu towarzystwem na studiach(czyt. Sygnalizacja świetlna
tramwaju. Niektórzy wiedza o co chodzi.), totalnego zniechęcenia kierowanemu w
stosunku do pewnych osób/osoby i skończywszy na wierutnym zdziwieniu pod hasłem
: moi-starzy-czytają-książki-fantastyczne, tydzień podsumowuję jako okrutnie
zuy i niepokurwaprawny polikurwatycznie. Tak też, spływa na mnie
błogosławieństwo stanu (nie jestem w ciąży) ogólnego mamtowdupizmu i
mnietojebizmu, jeśli chodzi o uczucia osób postronnych i nie ręczę za siebie,
jeśli się komuś oberwie słownym headshotem z moich miodzistych ust.I chuj. (Kolokwializm
dodany w celu nadania powagi sytuacji. Przepraszam mamo.)
       Tutaj następuje dramatyczna pauza w
pisaniu, której (niestety) w notce nie byłoby widać, więc ową dramatyczna pauzę
opisuję: idę po więcej miodu.
Jeśli umrę na owsiki albo
inne tego typu pasożytnictwo, proszę mnie spopielić w ogniach piekielnych by
Zakład Kremacji Hades & Syn.
       Dzisiaj udowodniłem swoją zajebistość/przebojowość
i nie poszedłem na żaden z czterech wykładów. Ominęła mnie fascynująca botanika,
skromna ekonomia, porywające BHP i porażająca ekologia.
    Słuszawki mi się spieprzyły i wegetuję od
ponad tygodnia bez muzyki w uszach, które przydałyby mi się zwłaszcza na dwu-und-półgodzinnym okienku przed ekonomią, ażeby nie słuchać fascynujących rozmów
moich przebojowych ludzi z roku.
(Nie żeby wszyscy byli
denni ale przerażająca większość przejawia syndrom „powiem żart o babie u
lekarza. Będę zajebisty„) Toteż Egzot słucha strzępów rozmów i wciąż nie może
sobie odpowiedzieć na pytania następujące:

Po co?
Dlaczego?


Za jakie grzechy?

Tym optymistycznym
akcentem kończę azaliż (moje nowe słowo ulubione, zaraz po słynnym „zuooo!”) mój
wywód średnio humorystyczny, albowiem  muszę iść
ogarnąć chemię, która jest podobno TAAAAKA prosta.

Egzot żegna.

[w tle Britnej Spirs – Toxic
bejbi kencz ju si? Ajm koling!]


P.s. Też zauważyliście, że się cofam mentalnie?

 


 

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

-a potem koleżanka dała mi deprim, ale przedawkowałam i umarłam ze śmiechu-

17 paź

   Po raz kolejny w mym krótkim, acz pełnym niesamowitych zwrotów akcji żywocie, dochodzę…do wniosku, iż moje liryczne JA (ę-ą-oh-ah-kurwa), obejmujące zarówno moje zachowanie jak i posraną naturę, nie pasuje do życia w grupie. Po prostu. Jestem pierdolonym indywidualistą (czyt. jebanym egoistą). Ponadto, nikt w tak efektowny (efektywny i długotrwały) sposób jak ja, nie potrafi komuś (delikatnie mówiąc) spierdolić humoru, za sprawą tego kim się jest oraz tego, co się robi. Nasuwa się tutaj pytanie, gdzie tu się kończy jebany egoizm a zaczynaja socjopatia.
    Po tym, jakże sympatycznym wstępie które można potraktować jako roztkliwianie się nad moją skromną osobą, chyba notkę zakończę, aby nie psuć ogólnego artystycznego wyrazu stwierdzenia faktów powyższych.

Egzot.

  

 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Zestaw z frytkami oraz przerośnięte macice.

10 paź

   Jako, że piątek mam teoretycznie wolny od zajeć dydaktycznych (xD) piszę dla was kolejną porywającą oraz inetligentną notkę.
Na wstępie, chciałbym podziękować firmie KFC (kej ef si) która nakarmiwszy moją skromną osobę Granderem w cenie 9,99 złotych polskich, zagwarantowała mi już drugi dzień soczystej Diarrhoe. Jakem Egzot rzeczę: moja wydepilowana ogniem noga już nigdy nie postanie w takich ścierwach jak MacKiczoland’s i SrajEfSi. Tymże subtelnie zabawnym (jak dla kogo) akcentem, zaczynam od strzeszczenia hitów ostatniego tygodnia. Pozostając w temacie KFC, przytoczę dialog w układzie Korni – Pani z KFC.
Korni: Poproszę Longera i Pepsi.
Pani: Czy to będzie ZESTAW LONGER? LONGER,FRYTKI i PEPSI?!
Korni: (=_=) Nie. Tylko Longer i Pepsi.
Pani: Dobrze. To jakie te frytki?
Korni: PEPSI!
   I tu nasuwa sie pytanie, jak oni to robią, ci od reklam, że nawet taki człowieczek reklamoodporny jak ja, daje sie skusić na fotoszopowo poprawione kanapki, jeszcze parujące, z wystającą, świeżą sałatą skropioną wodą… Przecież to żarcie jest kompletnie niezjadliwe, zimne i totalnie niezdrowe. A co robi taki reklamoodporny jak ja? Idzie i je. Paranoja.
To chyba jest podobnie jak z markowymi ubraniami, niewygodne ale trzeba nosić. Bo markowe… Jeszcze tylko tego brakuje, żeby do kotletów przyszywali metki. Wtedy spektakularnie zakrztuszę sie kotletem w MacDonaldzie i umrę na miejscu z nadmiaru wrażeń i z ekstazy płynącej ze smaku świeżej sałaty skropionej wodą, pompowanej kukrydzy i genetycznie pochlastanego sezamu.
(Ubezpieczenie wypłaca potrójną stawkę jeśli umrze się w podrózy slużbowej xD)
Ja poproszę lokal z chlebkiem, smalcem i ogorkami kiszonymi. Takie coś by mi w zupełnosci wystarczyło, a nie jakieś sztuczne bzdety, słomka o smaku biszkoptu, BioMleko które zabija mózg, jogurt z wiśniami niewiadomego pochodzenia albo kawałki kurczaka obtoczone w płatkach śniadaniowych. Amen.
-czy to będzie zestaw Amen z frytkami?
-NIE! SPIERDALAJ!

   Jak też wspominałem kilka notek temu, Polskie Koleje Państwowe dostarczają swoim kijętą niezwykłe atrakcje. Egzot mogący śmiało nazwać się juz studentem, wypruty z sił po całym dniu biegania z miejsca w miejsce i bedący pod niesamowitym wrażeniem wykładu z BHP (czytaj: umiera z nudów) czeka na pociąg na stacji Poznań City. Egzot, widząc nadjeżdżający pociąg, oraz bydło (zwane także tłumem ludzi krwiożerczo-acz-sukcesywnie-wpychających-się-do-drzwi-pociągu) które pcha biednego Egzota poza białą linię ochronną, skazując go na niechybną śmierć pod kołami zwalniającego pociągu, ma ochotę krzyknąć „zaraz będę rzygać!” w celach zapewnienia sobie chociaż odrobiny komfortu, jakim jest powietrze do oddychania. Pomijając walkę o epickim tytule „znajdź miejsce siedzące”, Egzot zajął miejsce tuż przy oknie, naprzeciwko sympatycznie wyglądającej pary osobników ludzkich, przeglądających cegłę bibliopodobną.
Egzot, jak to Egzot, nie byłby sobą, gdyby nie spojrzał na grzbiet księgi i nie odczytał tytułu.
„Patologie Biologiczne” głosił napis, „co kto lubi…” pomyślał, a w chwilę później usłyszał następujący dialog:
On

(wskazując palcem na jakiś krwisty obrazek): O widzisz? Tutaj jest przerośnięta macica!
Ona: Ale fajne!
Egzot wykonawszy minę numer szesnaście (czyt. Bezgraniczne WTF) poczuł się co najmniej nieswojo, kiedy to nad podręcznikiem z widniejącym na jego stronach obrazkiem przerośniętej macicy, sympatyczna para zaczęła się całować, wydając odgłosy estetycznie zbliżone do dźwięków wydalania soczystej Diarrhoe. A myślałem, że moje fetysze warzywne były naprawdę popieprzone!
  
    A teraz idę pogrążyć sie w żałobie albowiem, mój zajebisty aparat dostał jakis damage i mu zoom nie działa, za co mi Olympus zapłaci very dużo, gdyż dwuletnia gwarancja zobowiązuje. o.

Egzot.
   


 
Komentarze (8)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Odcinki 69 i 666 czyli Zmywarka Atakuje oraz Śmierdząca Koza

05 paź

    Mieszkanie samym w domu to jest strasznie fajna rzecz, poczawszy od tego, że mogę sobie łazić nago o każdej porze dnia i nocy, robić naleśniki i nikt nie drze się ” umyjesz po sobie patelnię!” tudzież ” czego ryjesz w tej kuchni!” a skończywszy na tym, że siedzieć można przy kozie (wyjaśnienie: nie chodzi o ssaka z rodzaji Capra, ale o taki fajny zamykany kominek.) do czwartej w nocy i pić herbatę śliwkową, następnie wyżerając z niej śliwki palcami.
   O właśnie, jeśli o kozy/kominki chodzi… Egzot, jako istota ogniolubna, rozpalił w kozie. Ogień jednak był, według gustu Egzota zbyt mały i mało efektowny. Dorzuciwszy jeszcze dwa wielgachne kawałki drewna, zadowolony usiadł na kanapie i zatopiwszy się w lekturze „Atramentowej Śmierci” zapomniał o świecie rzeczywistym. Z królestwa Szczapy, niebieskich wróżek, jednorożców i krzystałowych ludzików, gwałtownie wyrwał go… smród. Smród palonego plastiku, który nijak się ma do aromatu igliwia z lasu wróżek, o którym właśnie czytał. Spojrzawszy na kozę zerwał się z miejsca i podbiegł do szybki. Zazwyczaj płomienie mają kolor żółty/pomarańczowy, tutaj natomiast sytuacja była bardzo gorąca bo okazało się, że w środku jest wręcz biało. W stanie lekkiej paniki Egzot pootwierał wszystkie drzwi i okna, ażeby paskudny swąd wypuścić na nocne powietrze. Tak więc, zamiast czytać ksiażkę w ciepłym domciu, Egzot owinąwszy się w kordłę (Kordła. Nie kołdra.) po uszy, zaczął wymyślać najgorsze przekleństwa na Bricomarche, które umieściłby w wyimaginowanych reklamacjach. A co.
    Kolejnym hitem , okazała się obsługa zmywarki. Jak też zdążyliście zauważyć, nie dla Egzota jest dotykanie (a już używanie to w ogóle) jakichkolwiek sprzętów domowych poza mikserem i gazówką (czyli urzadzeń które mają góra dwa guziki i trzeba ich tylko pilnować aby nie zechciały zawładnąć nad światem.) Zmywarka to takowych urzadzeń z dwoma guzikami nie należy. Zmywarka jest evil, o czym doskonale sie wczoraj przekonałem. Mianowicie. Napchawszy krowę naczyniami wszelakimi, zamknąwszy jej paszczę, spojrzawszy na te wszystkie guziczki stwierdziłem „co za gówno”. Egzot nacisnął jakies dwa guziki (w tym jeden co to się na pomarańczowo świecił) pokręcił pokrętłem, ustawiwszy na funkcję BE i włączył POWER (po polskiemu : pałer). Zmywarka własnie w tym momencie postanowiła wyrwać się z okowów niewoli i zapanować nad światem. Oznajmiła donośne,  demoniczne „ZGRZYT”, czym zasłużyła sobie na ponowne wciśnięcie guzika POWER i Egzotowym ” pierdol się!”.
    A teraz, kiedy już zniszczyłem pół domu, idę uczyć się botaniki. Tak! Nareszcie uczę się tego, czego chcę, a nie jakichs pociętych matematycznych sinusów-rozpierdziusów albo pogniecionych fizycznych dyrdymałów. xD

Wasz poskramiacz evil zmywarek – Egzot.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

O szlamie w plastiku oraz egzystencji pana od BeHaPe.

01 paź

    Trzy dni robocze na studiach, w tym jeden dzień tylko na rozpoczęciu a ja już wysiadam. Całe szczęście, że piątek mamy wolne na amen i won, bo chyba bym zaczął chodzić do kościoła przeklinac pana Boga PSZEnajświętszego… Może zacznę brać aktimel domóżdżnie i bedę zajebisty i adhd i w ogóle.
    Muszę się wam tak jakby pochwalić. Nie boję się już tramwajów! [dumny] Zawsze mnie przerażały te blaszaki, te smoki skrzypiące, polujące na owieczki wypchane biletami czekajace stadami na sieci wysepek w całym mieście. Zawsze bałem się, że toto mnie wywiezie na koniec miasta, a tam czekać będzie morderca z gustownym czerwonym czepcem na łbie z dziurami na oczy, z siekierą rozmiar iks iks el  w łapie i pochlasta mnie niczym pietruszkę do rosołu. A teraz, zadowolony niczym dziecko po pierwszej celnej kupie do nocniczka, jeżdżę po mieście z fioletowymi bilecikami i radośnie rzuca mną na wszystkie strony. Jak to w tramwajach. Morderców nie ma. Egzot jest spokojny.
   Jeśli zaś (nie znoszę słowa ” zaś”) chodzi o wykładowców czy te pogodynki , przedszkolanki czy co to tam z teczkami grasuje i straszy że „na ćwiczenia musimy koniecznie chodzić inaczej wypierdalaj” , jak narazie do zniesienia. Niektórzy spoko, inni mają nerwice natręctw pt. ” proszę nie żuć, proszę nie telefonić, proszę nie oddychać „, A jeszcze inni myślą, że są kól i dżezi i raczą nas tekstami domniemanie śmiesznymi.
W konkursie mojego autorstwa pt. „Zmiażdż Studenta” bezapelacyjnie wygrywa pan od BHP. Wszedł do sali. Nieporadny uśmiech, drobne kroczki. Mikrofon złapawszy oburącz,  rzekł cicho: ” dzień.. dobry… ja bedę prowadzić… wykłady z bhp…” mógł jeszcze dodać „I bardzo przepraszam, że istnieję i egzystuję i nie patrzcie się na mnie bo mnie to peszy…”
Nosz < tu Egzot pozwala sobie zakląć > mać, jeśli każde wykłady z nim będą NIEwyglądać (jedno słowo) tak samo, to ja prędzej z BHP bedę miał poprawkę, niż z Chemii, której szczerze, całym mym egzotowym serduszkiem nienawidzę.
   Pora na powroty do domciu.Pociągi oferują swoim klijentą luksusowe warunki podróży. Zwłaszcza w pociągu osobowym, na trasie Czempiń – Poznań, przedział dla niepalących. Bo Egzot straszliwym wrogiem kopcenia tego śmierdzidła jest.
     Usiadłszy na jedynym wolnym miejscu i próbując się zrelaksować po całodniowym bieganiu po stolicy wielkopolski, czuję jak jakiś debil kopie w oparcie po drugiej stronie. Ale Egzot cierpliwy jest , łaskawy jest… „wytrzymam” myśli sobie. I jeśli liczycie na mój siarczysty komentarz albo inne tego typu ekscesy dotyczące debila kopiącego w oparcie, to was rozczaruję bo wytrzymałem w swojej anielskiej cierpliwości do końca! [ XDiksdeiksde ]
     Zapewne byłoby inaczej, gdybym nie podsłuchiwał rozmowy dwa siedzenia dalej i nie kwiczał ze śmiechu w rękaw. Mianowicie. Jakaś pani, na oko niestara (moje nowe ulubione określenie xD) czyta jakąś pseudomadrą gazetę typu „Fuckt”, gdzie to autorzy artykułow piszą o jagodach z tasiemcami tudzież o hodowlanych myszach przegryzających tętnice swoim właścicielom, rzecze do swej (niestarej) koleżanki „… ogólnie ja lubię nałęczowiankę, i cisowianka tez jest dobra, za to tutaj piszą [dramatyczna pauza], że w rankingu wody butelkowanej Żywiec jest najgorszy! Żywiec smierdzi szlamem mówię Ci. Jak teraz to czytam, to na serio! sama czułam! jak się otwiera to aż (tutaj niestara pani robi minę pt. ten pan wdepnął w gówno) „Rzeczona koleżanka kiwa ochoczo blond głową, stukając przy tym tipsami o torbetkę (nie mylić z torebką). Czyli nie ma to jak wyrobić sobie zdanie na temat produktu spożywczego na podstawie gazety poziomu „Moje Imperium” albo „Tina”. ( CZY JEST!? REWELACJA!!! tina taka jak ja. I JA!!!!)
   Kolejnym hitem, była nowa sieć kablowa, która jeszcze nie weszła w posiadanie abonentów, za to pani zamiłowana w „Fuckcie” najwyraźniej takową ma. Cytuję ” Ostatnio na Kanał PLUŚ… Plusie, Pluś? No! tam, to tam był taki film … „
Jedynym fajnym aspektem mojego wspomnianego gdzieś tam wysoko zmęczenia jest to, że przeziębienie mi przeszło i oddycham normalnie przez nos i smarkam juz umiarkowanie mało. Tym, jakże pozytywnym akcentem konczę niniejszą nocię xD

Aha. Dziękować Stoci za film „The Fall” Bo był przecudny i ambrozja i <oszjasnygwint>.

Egzot.

  

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS