RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2008

klauny ognia, nieadekwatne opisy oraz przeziębienia ciąg dalszy.

28 wrz

    Nadal choruję. Fak kurważeszno nienawidzę tego. Nos mój, przecudnej wręcz urody, mam już do żywego mięcha zdarty przez chusteczki from Biedronka zwane ” delikatne”. Delikatniej by mi wyszło jakbym nos wycierał papierem ściernym gruboziarnistym model „oskrob sobie linie papilarne”. Ponadto jazda rowerem w tę i wewtę na trasie Kościan – Czempiń bynajmniej nie sprzyja szybkiej rekonwalestencji mojego obolałego ciała. mrr.
   Teatr ognia Victris. Uważam, że będzie zajebiście i jedwabiście. Na treningach chyba umrę na śmiechowicę histeryczną.
„Natur” , „Pizda w szafie”, „Pewka” to tylko nieliczne hity dnia wczorajszego. Ale o tym kiedyś.
      Pozostając w temacie machania ogniem… wiadomy szef wiadomego klubu gdzie „wiadomka” macham zabił mnie wczoraj i poćwiartował kilkoma zdaniami. Ja rozumiem takie praktyki w czternastej odsłonie Piły – „totalne flaki i tipsy w oku” ale w rijal lajf?
    Mianowicie. Po paru piwach, dostał on (jak zwykle. natur.) cudownych wizji artystycznych, w których to widzi w moim występie klauna rywalizującego ze mną o ogień. Nie wiem co mu dosypali do piwska (feta, hera, gałka muszkatołowa…) ale musiało miec niezłego kopa. Ponadto, stwierdził, że -uwaga- dolewanie paliwa przed każdą piosenką jest -uwaga kurwa- MONOTONNE. I mozna by to jakoś UROZMAICIĆ. ^^.
(może ja bedę krzyczał „JAA JAAA HELGA MACHT MIR SZPAAAS” polewając ręcznik parafiną?)
Tak więc, zdyszany jak ja pierdolę, w czornym stroju, w posklejanych loczkach mych, stoję na zimnym wietrzysku (który bynajmniej w rekonwalestencji mojego obolałego ciała nie pomaga… wiem, że było ale lubię to zdanie xD) słucham jak się produkuje z wyartykuowaniem zdania „…mozna by wprowadzić przerywnik z klaunem…” i całą siłą woli powstrzymuję się, aby nie powiedzieć mojemu pieniądzodawcy subtelne : chyba cię pojebało!
Człowiek się poświęca, przychodzi chory do pracy, robi mu dobrze ogniem to jeszcze jest foch, że monotonnie i za mało klaunów. Jak dla mnie klaunow to tam jest full. Nawet bez przebrań.
   Teraz pora na nieadekwatne opisy. Nie ma to jak wstawić sobie do opisu tekst z piosenki, z którym to nawet sie nie utożsamiamy ^^. Pytanie gdzie tu się zaczyna pozerstwo a gdzie pustota.

Tak więc -smark- baju.

Egzot wasz uloffciany.

 
Komentarze (9)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Agrometeorologia

26 wrz

     Smarknąwszy donośnie i owinąwszy szyję szczelniej arafatką koloru szarego sztuk jeden, (alesz naszumiłem xD) odgarnąwszy z klawiatury zasmarkane chusteczki higieniczne sztuk pięć, zaczynam pisać notkę na moim nowiusim blogasku. Zazwyczaj nie choruję nie wiem co się ze mną dzieje. Może mam ten sam syndron co Arina xD Starzeję się.
    Zacznijmy może od tego, że dodali na stronie internetowej jakże sympatycznego Uniwersytetu Przyrodniczego (żadnej ironii podoba mi się tam) plan zajęć na pierwszy semestr. Otworzywszy go, zdurniałem(nowość). Mianowicie, plan który powinien wyglądać w zamyśle ” poniedziałek – ósma rano – biologia ” wygląda jak nieoteksturowany Tetris! Mam pełno TI (Technologia Informacyjna).
Nagromadzenie tego typu neologizmu daje mi do myslenia , czy ten plan nie był układany przez jakies niemowlę. ” titi ti gaga gu!”. Ciekawe, po co mi na ogrodnictwie informatyka O_o czy będziemy rysować kwiatki w paincie, jak to też odbywało się w gimnazjum und liceum?
Kolejnym zastanawiającym mnie faktem jest tytułowa Agrometeorologia. Jedyne co mi przychodzi do głowy na samą nazwę to stwierdzenie: ” Jontek schowaj kombajn burza idzie! „.
Że nie wspomne o ekonomii, iluśtam godzinach chemii i czort wie skąd BHP.
   W telewizji jest nowa szałowa reklama xD nie pamietam czego (bodajże syra jakiegoś), bo byłem skupiony na kiczowatości i ogolnej niestrawności owej reklamy przez mój zmysł reklamooglądający.
Mianowicie, przedstawiała ona sielankowe zdarzenia (nie, to nie było Almette puszysty, jedwabisty, lekki jak pierze z materaca) a jakiś gościu, z  głosu wnioskując, że nie przeszedł mutacji, kwili coś o smaku, przytulaniu i loff i słit i ogólny rzyg. Podczas trwania reklamy (15 sekund góra) z moją szanowną mutter zdążylismy wymienic wszystkie przekleństwa jakie znamy. Począwszy od ” Ja jebię” poprzez ” Ja pierrrrdole co za gówno!” skończywszy na ” Kurwa jasna „. A myslałem, że chrrrupiące owoce SEkrzaczka Jogobelli są nie do pobicia ^^.

Egzot.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Notka sztuk ajnc.

25 wrz

    Egzot jest, istnieje, egzystuje. Sztuk jeden. Siedzę przed komputerem z całkowicie żółtym monitorem, (który jest powodem szarpania się z rodzicielami o nowy egzemplarz. Bezskutecznie.) z kubkiem kawy z czekoladą i z sześcioma „murzynkami” w łapie, skradzionymi podstępnie z malowanego talerza z kuchni. Rozczochrany łeb z resztami snu insajdit. Egzot, jak to Egzot, sny ma porąbane jak zwykle, ale to opowiem kiedyś zaś.
    Liście już zaczynające gubić drzewa, moja mutter narzekająca, że jej „zimno jak cholera jasna!” i zakopująca się w swetry daje mi do myślenia, że zaczęła się jesień. I całe szczęscie.Upał plus pięćdziesiąt w cieniu to nie dla mnie. Najlepiej jakby była taka polska złota jesień (takie rzeczy to tylko w PZU) w sensie słoneczko, żółte listki i wiatr! dużo wiatru! Niestety moje życiowe dościadczenia dotyczące pogody są zaiste brutalne. (patrz: machanie ogniem i deszcz. Akurat kurwa w piątek wieczorem!).
Trzy miechy wakacji to jest jakieś posraństwo. Juz mi się zaczyna nudzić i – uwaga – chciałbym sie czegoś pouczyć. xD Raczej nie powiem tego nikomu na głos bo mnie złapią, ogłuszą, owiną w gustowną piżamkę z takiiiimi długimi rękawkami i zamkną w pokoju obklejonym poduszkami.
     W sumie to chyba powinni … normalny człowiek nie wychodzi na ogród owinięty kocem, z mieczem hiszpańskim w dłoni, i nie drze się na psa „You shall not pass!” kiedy ten chce wejść na kompost…
    Si. Za chwilę na studia a ja ni cholery nie wiem co to będzie. Straszą mnie, że muszę chodzić bo mnie utopią w bagnie/zastrzelą/zasmyrają koperkiem na śmierć długowieczną i amen. Ciekaw jestem jak ja się w tym wielkim cholernym gmachu znajdę… może wraz z indeksem dadzą mi mapę budynku? Wiem juz gdzie jest kibel. Zawsze jakiś sukces co nie? xD.
    Planów jest wiele…
1. Znaleźć Big Loff. (niedoczekanie moje)
2. Przeżyć pierwszy rok. (tutaj Egzot wybucha szyderczym śmiechem kruszac wszystko kawałkami murzynka które wypadły mu z paszczy)
3. Znaleźć nowych przyjaciół. (nie, żeby o starych zapomnieć ale inni zapewne też znajdą nowych i zapomną o mnie)
No właśnie. Brutalnie i bez ogródek mówiąc, to szczerze wątpię, czy znajomości, które miałem w liceum przetrwają w stanie nienaruszonym… I chyba jestem socjopatą albo jakimś porąbanym aspołecznikiem, ale w skrócie : mało mnie to obchodzi. A to źle.
Trudno. Jak się ma wrodzoną wredność i chłamstwo (Jar Jar Binks! xD) to tak potem jest, że ludzi się rani niczym zardzewiałym widelcem w plecy.
     Tak. A więc pierwsza notka napisana. W końcu! xD Bo jakbym miał za każdym razem wybuchać brechtą na napis „na razie pusto” pod moim przezwiskiem to umarłbym, „fly you fools” i w ogóle głowa w klawiaturę. Finito.

 

 
Komentarze (7)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS