Kloszowe uniesienia włosowe z motywem roślinnym

    Pewnego wolnego od zajęć dydaktycznych dnia zimowego, o ile wolnym dniem mozna nazwać dzień między sesyjnymi siermiężnymi egzaminami, postanowił Egzot iż sprawdzi długość swego włosia i agresywnie je wyprostuje. Czego oczywiście umieć nie umie, więc spędził przy prostownicy minut pięćdziesiąt z hakiem zanim stwierdził, że w efekcie wygląda to zajebiście tragicznie i należy włosie obmyć jak najprędzej. Natenczas jednak rodzicielka wpadła do pokoju i po ataku śmiechu na widok wpół wyprostowanych kłaków egzotowych, rzekła:
- Pójdziesz mi do ogrodu i wkopiesz ten szklany klosz? Jest gdzieś pod śniegiem koło świerków chyba a tak mi się pomyślało że chciałabym go na stole postawić.
Egzot zastygłszy z prostownicą w jednej dłoni a drugą dłonią łapczywie chwytając pół lokowanej łepetyny rzekł:
- Okej, zaraz.
Przyodziawszy się w sweter szary sztuk jeden, hawajskie spodenki krótkie z motywem roślinnym, i uzbroiwszy się w łyżkę kuchenną, poszarżował Egzot boso na tyły domostwa w celu klosza odnalezienia. Schodząc po schodach był zewsząd atakowany przez grzywę wyprostowaną a i w stópki zimno było, bo się mu nie chciało butów zakładać, pogratulować. Umieściwszy bosą stopę w śniegu na wpół zeskorupiałym rzekł Egzot do siebie jakieśtam przekleństwo w celu poczucia się raźniej.
Organoleptycznie przeczesał hałdy śniegu podświerkowe i odnalazł wierzchołek kopuły kloszowej. Stwierdził on wtedy, iż w stópki jest jednak zajebiście zimno, i pomysł założenia butów wcale takim głupim nie był. Pobiegł na górę po schodach, w hawajskich spodenkach, z włosiem do pyska wpadającym i dużą metalową łyżką w dłoni dzierżąć. Przyodziawszy buty, ponownie zszedł na dół na miejsce archeologicznych uniesień kloszowych.
Jął śnieg odgarniać histerycznie łyżką li i jedyną. Kiedyto śnieg cały po bokach artefaktu zacnie leżał, postanowił Egzot iż oderwie klosz od podłoża i zaniesie na górę (klosz, nie podłoże). Plan ów byłby się udał, gdyby nie fakt, że klosz przymarzł do podłoża podświerkowego i za jasną cholerę ruszyć się nie dał. Na nic zdało się podważanie łyżką (która za trzecim podejściem bardziej przypominała kształtem fale dunaju niż przyrząd do konsumowania zupy) i drapanie ręcami egzotowymi. Wpadł Egzot na genialny pomysł. Ponownie pobiegł na górę i w kuchni wodą kranową dzban zapełniwszy, zadowolon oznajmił rodzicielce, że wykopaliska idą wręcz wyśmienicie. Nagrodzon został powątpiewającym spojrzeniem skoncentrowanym głównie na spodenkach hawajskich.
Zbiegłszy po schodach, prawie wypierdoliwszy się na zacny pysk, polał Egzot lubieżną symbiozę klosza & podłoża. Klosz został oswobodzony brutalnie z głośnym "ślurp!". Zabrawszy wszystko z pola bitwy, (tj, ów klosz, łyżkę, dzban) Egzot, zadowolon odgarnął włosie z twarzy i dumnie krocząc wlazł po schodach.
      W połowie drogi coś Egzota tknęło. Spojrzał w prawo, gdzie oto na sąsiedniej posesji, sąsiad z miną coś w deseń "o ja pierdolę O_o" z odgarniaczem śniegu w dłoni, spoglądał na Egzota odzianego w krótkie spodenki, z włosiem agresywnym atakującym lico jego i dłońmi wypełnionymi szklanymi przedmiotami. Może to i lepiej, że nie powiedziawszy "dzień dobry" czmychnął Egzot do domu, albowiem sąsiad byłby gotów z wrzaskiem trwogim głowę w zaspie schować.

Klosz żyje, oczyszczon z igliwia rezyduje na stole w charakterze przykrywacza owocowego.



I kolejny rarytas z serii 'polecić godzi się':



Egzot

skomentuj (3)



Styropian na chlebie i pierdolone kwiaty lotosu.

     Czy jest coś gorszego od wyrobu czekoladopodobnego? Otóż jest. W ramach poszerzania granic i rozpieprzania horyzontów na płaszczyznach smakowych, rodziciele nabyli drogą kupna, całkiem nieświadomie, wyrób seropodobny. Ów olbrzymi kloc, spoczął na desce do krojenia podczas niedzielnego śniadania albowiem. Uderzał on po gałach wybitnie nieserowym kolorem, albowiem blady był jak śmierć, a konsystencję możnaby przyrównać do wilgotnego, mielonego styropianu. Ośmielił się Egzot użreć kawałek najmniejszego plasterka. Woń plastiku oraz rozjeżdżające się między językiem a podniebieniem granulki nakazały Egzotu natychmiastowo umieścić przeżuwany pseudopokarm w kosza na śmieci.
 - Zjecie w grzankach, roztopi się może. - Rzecze szanowny rodziciel egzotowy.
 - No chyba szczerze wątpię. - wyraził swą opinię Egzot.
Następnie okazało się, iż pokaźny blok pseudosera był li i jedynie wierzchołkiem góry... serowej. W lodówce okazało się, leży kloc mateczny, od któregoż to oderwano część deskoleżącą.
     Z miejsca tego chciałby Egzot życzyć szanownemu rodzicielowi wytrwałości w konsumpcji tegoż wyśmienitego produktu. :)

     Przeszło Egzotu. Absolutny megawkurw i chodzenie jak bomba. Jak ręką odjął. Najprawdopodobniej przyczyną główną był EPICKI występ ogniowy (nielegalny xD) z miotaniem ogniem, udawaniem jaskiniowca, ogólnym rozładowaniem atmosfery i rozjebaniem kosmosu. Przyczyną następną mogłybyć hektolitry piwa różnych marek spożyte po występie w drodze powrotnej, w którejżto prawie umarł na eksplozję pęcherza moczowego, a kierowca nie mógł zjechać na pobocze z przyczyn pogodowych/innych. Był Bonkers! Podziękować i pozdrowić należy albowiem ekipę nie-Victrisową i absolutnie nie-z-Koku. xD (Nie godzi się!)
      Takoż czy inaczejż, jest Egzot aktualnie " oazą spokoju... pierdolonym kurwa, zajebiście wyluzowanym kwiatem lotosu na tafli jeziora ". Konsumuje właśnie siódmego dzisiaj tosta z serem (takim prawdziwym) i popija herbatą, czekając aż załaduje się jedenasty odcinek piątej serii Chirurgów. Gniew ujarzmiony, agresja zakopana, wkurw zażegnany.

     Egzot jest wręcz rozleniwiony. Ciemno miał Egzot w pokoju, i kartki ma na ścianie, z zapisanymi odcinkami chirurgów, które już obejrzał niegdyś, bo zawsze zapomina. I tak mu sie fajnie w fotelu siedziało, że w ciemnym pokoju przyświecił sobie diodą z głośnika komputerowego, coby kartkę z rozpiską obadać wzrokowo, bo nie chciało mu się wstać i światła zapalić. Patologia.

Natenczas tyle.

Polecić godzi się:



Egzot.

skomentuj (8)






Wszystkie prawa zastrzeżone, grafika użyta na blogu jest własnością autora. Projekt - Egzot, Wykonanie - Chwilowa Irytacja




Fotografia
Radek Berent
Anżela!
Myhhh!

Björk
Bjorkish
So Broken!
Biiig tajm senszułaliti!
siedemnaście sekund!

Niezwykłe.
Club Med.
Gaz de France
Galeries Lafayette.
Fabergé.
Magnum 5 senses.
Banque Alimentaire.

Brechtajmy się!
Mariimaaar!
Narwale!
Donczja bejbe!
Stripfield
Wannabe xD.
Sztuczka z ołówkiem.
Szakira parody.

Oni egzystują.
Kyndzia
Chwilowa Irytacja
Trafaska xD
Geminiga "Noitak"
Rhoman.
Nexy. xD.
Autobusowe przygody xD.
Arina. Królowa Elficka.

Więcej Egzota.
Egzot słucha.
Egzot macha.
Egzotowy Deviantart.

2010
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień