Rurku, tożto obrusiwo jest upierdolone!

     Nie rozumie Egzot całego tego hejtu na święta boziego narodzenia. Ze święta katolickiego stało się to świętem komercyjnym, świętem promocji, szalonych zakupów świątecznych, żarcia i pieniędzy pieniędzy pieniędzy, jednak nie łapie Egzot dlaczego powoduje to taki wkurw przedświąteczny, że trzeba zrobić jeszcze tyle rzeczy, pojechac tutaj, kupić prezent dla ciotecznego siostrzeńca stryjecznej córki wujka od strony ojca, nawrzeszczeć na wszystkich po kolei w domu, jebnąć fochem, narzekać i przypalać kapustę z grzybami. Nie jest egzot katolikiem, nie wierzy w bozię, ale święta to dla Egzota po prostu coś bardzo przyjemnego. Rozmowy z rodzicami, żadnego pośpiechu, i toczenie się pod choinkę i patrzenie od spodu na choinkę. Nie powie Egzot, że w przygotowaniach świątecznych w domu egzotowym jest iście sielankowo, bo czasami, podkreślam, CZASAMI coś zgrzytnie, głównie za sprawą wybuchowego charakteru rodzicielki. I egzotowego też (to po mamie). Tak więc jak już jest foch, to obustronny, acz krótkotrwały i zaraz obracany w żart. Wczoraj na przykład było tak:
Rodzicielka wyciąga fioletowe zacne obrusiwo na stół, okraszając ową czynność elokwentną przemową na miarę pana Durczoka:
 - Kurwa! Ja pierdolę! Same plamy! Nie mam żadnego obrusa, tragedia, nie mamy na czym jeść!
Na ową scenę, którejż to Egzot był naocznym i nausznym świadkiem, wkracza małżonek rodzicielki a zarazem tata egzotowy.
Po krótkiej wymianie spojrzeń egzotowo-tatowych, postawiono na miejscu plam dwa świeczniki, serwetkę oraz miskę z piernikami. Plamy magicznie zniknęły, brecht rozbrzmiał wszem wobec.
- No. Gitara - rzecze Egzot zadowolon.
 
     Kolejnym "straszliwym" kryzysem, był brak ciepłej wody przez dziesięć przerażających minut, ufundowany przez figlarny piec gazowy. Jak można się było spodziewać, mankament ten, w oczach rodzicielki urósł do rangi apokalipsy z czterema jeźdcami na tapecie. Właściwie z pięcioma, ten piąty obok zarazy i głodu miałby nazwę "BRAK CIEPŁEJ WODY" i jeździłby na steampunkowym nosorożcu. Ów dramat naprawion został w chwilę, acz larum było przednie, i po łacinie.
    I to na tyle kryzysów świątecznych w domu egzotowym, żadnego wypominania o pieniądze jak to się dzieje u moich znajomych, ani sztucznej atmosfery, uciekania, płaczu, wypominania, złości i bezsensownych kłótni.
Uważa Egzot, że ludzie za bardzo skupiają się na sferze "pieniądze, jedzenie, TRZEBA jeszcze tyle zrobić, co ludzie powiedzą" zamiast skupić się na kwestii bycia z rodziną, na złapaniu tej dobrej atmosfery, świecących lampek, kota buszującego w choince, zapachu obieranych mandarynek, a nawet czyszczenia łazienki tytanem co czynił Egzot przez ponad godzinę po kolanach. Świadomość tego, że odciążał rodzicielkę z tegoż mało fascynującego procesu przyprawiała go o świąteczną radochę.

*Świąteczna radocha o zapachu morskiej fali, za jedyne dziewięćdziweięćdziesiątdziewięć!*


     Ponadto, były to pierwsze święta bez brata egzotowego, który na wygnaniu własnoręcznym w Szkocji rezyduje i pieniążki zarabia i przez skajpaja komunikuje się z rodziną. Absencja brata egzotowego również została dobitnie zaakcentowana dodatkowym talerzem, i podejrzanie dużą ilością pozostałych naleśników których nikt nie podżerał. Wigilii Filip nie ma, ponieważ tam gdzie jest, wigilii jako tako nie obchodzi się, są zupełnie inne zwyczaje, co bodzie Egzota kuriozalnością owej kwestii. Brat wraca w lutym na kilka dni, więc nadrobić święta zdążymy.


Chcialby Egzot  poruszyć jeszcze kwestię wkurwienia. Mianowicie: wkurwia Egzota robienie z siebie tak zwanej "attention whore", pisanie na fejsbuczku czy gadu gadu "nienawidze świąt" bez kurwa żadnego poważnego powodu. Ludzie śpią na ulicach, dzieciaki w domach dziecka mają wigilię jak z dupy żywcem wyjętą, a Ty głupia srako, siedzisz na fejsbuku, obżarta jak świnia i śmiesz jeszcze mówić, że ryja nie urywa? Zastanów się kilka razy zanim coś takiego napiszesz. Nie mówię tutaj o tych, którzy sytuację w domu mają nieciekawą, jak na przykład alkoholizm tudzież milion innych czynników, ale o tych, którzy wszystko mają pod nos podstawiane, a jeszcze im w dupie źle.

     W ramach prezentu, rodziciele nabyli Egzotu nowe głośniki krijejtiwa (pozwoli sobie egzot na emotę:  <3 ), tak więc odkrywa stare utwory na nowo, wyłapując setki a nawet dziesiątki nowych dźwięków i instrumentów, których wcześniej nie słyszał w swych ulubionych pieśniach. Podobnie jak linia basowa sącząca się po blacie z subufera. Rad jest Egzot i ukontenton.

Jest trzecia w nocyż, obżarty Egzot idzie udać się na łoże i pochłaniać będzie jakis dobry film, tak więc arewuła nielicznym już czytającym.

Egzot.

skomentuj (7)


Torbetkowanie i metafizyczne rozdziamdziawianie

     Stacja chillout na open.fm, zszywanie dżinsów na nową torbę, herbata z imbirem i milion myśli na sekundę. Tak wygląda dzisiejsze wieczoronocne hasanie Egzotowe. Na tę chwilę Egzot niepewny jest, odkrył niedawno kilka rzeczy, o sobie, o innych, o świecie ogólnie. I wszystko jest na dobrej drodze aby to wszystko poukładać i znaleźć to coś co da Egzotu prawdziwe szczęście. Podsumowując z grubsza niedawne wojaże, sytuacja zarysowuje się w taki a nie inny sposób:
     Statystyka studiowania wypada o dziwo zbyt dobrze, wulgarnie ujmując: w stosunku chuja jakiego Egzot położył na zajęcia w tym półroczu, do tego jakie osiągnął na tym wyniki końcowe, to należałoby wysnuć wniosek taki, że chuja trzeba kłaść częściej. Nie udałoby mu się bez pomocy osób pierwszych, trzecich czy też zupełnie obcych, tudzież takich, które były w pobliżu, ale nigdy nie dawały znaku życia. Dziękować.
     Dużo się działo w życiu Egzotowym, a raczej umyśle egzotowym, rzeczy poplątane, kłujące, jak i zacne
, tych ostatnich jednak znacznie mniej. Aczkolwiek natenczas, wszystkie głosy i znaki łba egzotowego wskazują na dużą poprawę i jednoznaczne określenie tego czego potrzeba Egzotu jest już prawie całkiem jasne.

     Z głównowątkowej powieści trzynastomiesięcznej zapamięta Egzot dużo miłych rzeczy, miejsc pachnących metalem, dźwięków butów miażdżących nocny śnieg, cichych melodii, tłumionego światła i dużo niebieskiego koloru w podwójnym wydaniu. I więcej nie napiszę, acz będę wracać, sam.

Tyle na dzisiaj, teraz zagłębi się Egzot w odmęty narzuty łóżkowej i dziergać będzie toreb, którą ma nadzieję ukazać rychło. Będzie więcej notek, klasycznie, po Egzotowemu, możliwe nawet, że porwie się Egzot na pisanie opowieści, tudzież książki ku uciesze gawiedzi, wszystko się okaże.

Ogłasza się jeszcze, że rusza produkcja toreb i innych wymysłów egzotowych. Więc jeśli ktoś ma pomysł i chciałby jakąś zacną bardzo spersonalizowaną toreb, odzywać się na egzotowym facebooku.

W ramach szczucia osób łaknących toreb, prezentuje Egzot swoje ostatnie dzieło/dziecko:
TOREB xD

Pozdrawiać, Egzot. :)

skomentuj (1)


Że słi jednopoślad la szczoch de kanappe.

     Dawno nie pisawszy, a akurat dzisiaj, opiszemy całą sytuację na świeżo, gorąco i z ostatniej chwili. Targa Egzotem wkurwienie niesamowite, a więc po wstępnym upuszczeniu z siebie ciśnienia w postaci soczystych kurew i japierdolów rzucanych szczodrze na boki oraz na wprost, ucieknie do kolejnego WENTYLA (bardzo mnie bawi używanie tego określenia, wentyl, upust emocji wentylem... jak i dlaczego, kurwa, ludzie!) upustowania ciśnienia które ma w zanadrzu, a mianowicie zapomniany onegdaj blogasek. Tak więc teraz nastąpi nocia w której będzie można pośmiać się z nieszczęścia egzotowego.

Na wstępie oznajmi Egzot, iż posiada psa, labradora maści szatańskiej i czarnej jak piekło, zwie się tymczasowo Bogdan, niestetyż nie jest do końca jego i po okresie dwóch tygodni z hakiem, odda go do hasania po Poznaniu. Tak więc ta słodka istota, szczekiem głośnym i piszczeniem obudziła Egzota o godzinie drugiej trzynaście dzisiejszej snadnej i spokojnej nocy. Myśli sobie Egzot, że coś się dzieje, że coś go boli, że umiera, że łysieje boleśnie albo go ktoś porywa. Nie, kurważ, po zapaleniu światła i odgarnięciu włosia z twarzy zauważył, iż pies siedzi pod łóżkiem, z pluszakiem w pysku i łaknie zabawy. O drugiej (przypominam: kurważ) w nocy. Tak więc budzon był Egzot z różną częśtotliwością do godziny piatej. O Piątej trzydzieści, zwlekł się Egzot z łoza przesyconego pościelą bezsenności i bólu egzystencjalnego na myśl, że jest (kurważ) piąta trzydzieści. Ubrał się Egzot piorunem, uwikłał tkankowca w obrożę oraz smycz i już miał z nim wychodzić na zewnątrz celem wypróżnienia psa, gdy ten zaczął wszem wobec szczać przy kanapie.

Po puszczeniu soczystej wiązanki wyrafinowanych inwektyw, ogarnął mokrą plamę i wyszedł w końcu na docelowe zewnątrz. Następnie pożarł śniadanie i pojechał rowerem na peron, aby zdążyć na pociąg o szóstej czternaście, kurważ jego mać. Rzuciwszy jednoślad w krzaki, dzikim biegiem dopadł Egzot do drzwi pociągu, okazało się, że sezon na koszmar rozpoczęty jest na nowo, mianowicie grzejniki elektryczne dopośladkowe działały pełną parą, tak wiec chcąc nie chcąc wkroczył Egzot do srogiej sauny pkp. Na tym jednakże nie koniec.
Każde puste siedzisko wagonu było luksusowo obite pluszem,  między cudownie pachnącymi pasażerami chodził pan ze skrzypcami, stąpając bosą stopą po płatkach herbacianych róż...

Tłumaczenie: pociąg był zajebany po sam sufit, znalazł sobie Egzot miejsce siedzące na schodkach prowadzących na PÓŁPIĘTRO w otoczeniu poszarpanych kawałków śmieci oraz chrapiacego nieopodal pana, który chyba nie mył się od tygodnia.

Gdzieś w Mosinie wsiadła bardzo gruba dziewczynka, na oko lat trzynaście, jebczy plecak z hello kitty, glany na stopach i wielkie hipsterskie okulary na pół ryja. Mieszanka Wedlowska po prostu. Widać było, iż była dumna ze swojej odmienności społecznej oraz była szczerze przekonana, że zaimponuje wszystkim pasażerom swoimi umiejętnościami we władaniu językami obcymi. Mianowicie, swoją siostrę Natalię(siedzącą dwa stopnie niżej), poklepywała po ramieniu mówiąc dostatecznie donośnie, aby usłyszał ją każdy w korytarzu: Natalia, Natalia, Natalia słuchaj, mam dzisiaj kartkówkę z francuskiego!
Na te złowieszcze słowa wyciągnęła podręcznik do owegoż języka i zaczęła kaleczyć na głos: ŻE SŁI, SI WU PLE, ŻU WU, PARI.
Przy okacji trącała Egzota łokciem oraz wcześniej wspomnianym różowym plecakiem. Egzot za to powtarzał sobie bezgłośnie inwektywy z okolic godziny piątej trzydzieści.

Przedostawszy się przez rozryty i śmierdzący Poznań Główny, dotarł Egzot do Ogrodów, gdzie okazało się, że seminarium jednak ma piętnaście minut później i mógł spokojnie jechać tym późniejszym pociągiem. Seminarium uznaje Egzot za kompletną stratę czasu i w ogóle drzewa, bo praktycznie nie dowiedział się nic nowego, poza tym, ze żeby zapisać cytat z książki, to opis tego cytatu jest dłuższy niż cytat itself & sam w sobie. Kurważ.

Po skończonych pseudocwiczeniach, które są jedynymi Egzotowymi ćwiczeniami w poniedziałki (yay), pohasał na pociąg, w którym również pachniało różami [wkurwienie mode hard on] a pasażerowie rozdawali sobie kurwa bukiety z lawendy ja pierdolę! Borze Wszechlistny i Słodka Bogini Mydła, dlaczego ludzie się nie myją, pytam się. [wkurwienie mode hard off]
Po trzykrotnej zmianie miejsca siedzącego na takie, w którym ostatecznie dało się wysiedzieć bez zatykania nozdrzy ziarnami bobu, dotarł Egzot do domciu. Ucieszon myślą, iż zaraz wsiądzie na rower, pojedzie do domu, gdzie przytuli psa, obejrzy Chirurgów i ewentualnie odeśpi noc...
Gówno. Stanął Egzot przed krzakiem docelowym, w którym to jednoślad porzucon, i tego jebanego jednowdupęśladu nie odnalazł. Dobrze, że przerzutki ma zepsute i jak ktoś się na nim wypierdoli to kierownica wbije mu się głęboko w dupę i wyleci bokiem jak dzida bojowa!

Podsumowując: Dzień oraz nadchodzący, kurważ, tydzień szkicują się wybornie. A jest dopiero godzina trzynasta, dla pewności zasuwa Egzot rolety i nie wychodzi z domu, jeszcze go gotów piorun zabić w tę słoneczną pogodę.

Aha, poza tym nowa płyta Bjork SSIE po kule. Tylko we Florence nadzieja teraz.


Nie pozdrawiam nikogo,
Egzot...

...za to Bogdan pozdrawia.

skomentuj (4)




Wszystkie prawa zastrzeżone, grafika użyta na blogu jest własnością autora. Projekt -Egzot, Wykonanie - Chwilowa Irytacja



Więcej Egzota!
Youtube
Last.fm
Maxmodels
Facebook

Czytu & Patrzu
Nexy
Arina :)
Kieszenie!
Bombilla
Myhhh!

*___*
Club Med.
Gaz de France
Galeries Lafayette.
Fabergé.
Magnum 5 senses.
Banque Alimentaire.

2011
grudzień
wrzesień
czerwiec
maj
luty
styczeń
2010
wrzesień
sierpień
lipiec
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień